Już Benjamin Graham, mentor samego Warrena Buffetta, rekomendował mniej doświadczonym inwestorom wdrożenie prostej metody inwestycyjnej. W książce „Inteligenty inwestor” radził m.in. aby połowę aktywów ulokować w obligacjach, a połowę w akcjach. I w razie potrzeby regulować te proporcje.

Obligacje, ale które?

Strategia wydaje się prosta w realizacji, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Sam Graham uważał, że najlepszym wyborem do stabilnej części portfela będą obligacje skarbowe lub wysokojakościowe korporacyjne, ponieważ ryzyko związane z inwestycjami w papiery o wysokiej rentowności w długim terminie się zrealizuje, szczególnie w okresie dekoniunktury (która zagrozi też rynkowi akcji).

Jak zarabiałby portfel 100 tys. zł zainwestowany na początku 2020 r. w WIG i obligacje?

Jak zarabiałby portfel 100 tys. zł zainwestowany na początku 2020 r. w WIG i obligacje?

Foto: Parkiet

Sęk jednak w tym, że amerykański rynek dłużny znacząco różni się od naszego. Różnice między papierami skarbowymi i korporacyjnymi nie sprowadzają się do ryzyka kredytowego i rentowności obligacji. Podczas gdy większość obligacji skarbowych (hurtowych) ma oprocentowanie stałe, obligacje korporacyjne na naszym rynku mają oprocentowanie zmienne, oparte o stawki referencyjne. To oznacza mniejszą wrażliwość notowań obligacji na zmiany stóp procentowych, a ich wzrost jest nawet korzystny, bo podnosi wysokość naliczanych kuponów. W tym samym czasie obligacje skarbowe na ogół tanieją, aby dostosować rentowność do nowych warunków rynkowych.

Ta różnica okazała się kluczowa dla wyników hipotetycznych portfeli inwestycyjnych założonych na początku 2020 r., zgodnie z zaleceniami Benjamina Grahama.

Czytaj więcej

Wzrost zadłużenia, ale i płynności największych deweloperów

Wyjątkowa sytuacja?

Zestawienie obok obejmuje wyniki czterech wariantów modelowego portfela. W pierwszym połowę ze 100 tys. zł zainwestowano w indeks Treasury Bond Spot Poland i WIG i przez sześć lat (od początku 2020 r. do końca 2025 r.) nie wprowadzano żadnych zmian. W drugim na koniec każdego roku dokonywano rebalancingu portfela w ten sposób, że na otwarciu nowego roku jego aktywa ponownie dzieliły się po połowie między TBSP i WIG.

W trzecim indeks TBSP, który mierzy zachowanie obligacji skarbowych (o stałym oprocentowaniu) zastąpiono syntetyczną obligacją korporacyjną oprocentowaną na 4 pkt proc. powyżej WIBOR 6M. Tu również od początku do końca nie wprowadzano modyfikacji w portfelu, natomiast w czwartym wariancie co roku go przywracano do proporcji 50/50.

Łatwo się zorientować, że w tych konkretnych latach, oparcie bezpiecznej części portfela przyniosło gorsze efekty niż jego zbudowanie na obligacjach korporacyjnych. Wynika to jednak nie tyle z różnicy w oprocentowaniu (wynik byłby wyraźnie lepszy także przy marży 1,0 pkt proc.), ile w zachowaniu rynku. TBSP stracił prawie 10 proc. w 2021 r. i kolejnych 5 proc. w 2022 r. Portfel oparty o obligacje korporacyjne w każdym roku ustrzegł się strat i to okazało się ważniejsze nawet od faktu, że aż w trzech z sześciu lat indeks TBSP przyniósł większe zyski.

Czytaj więcej

Esaliens TFI radzi sięgnąć po przecenione obligacje i trzymać się GPW

Unikanie strat z obligacji w przypadku takiej konstrukcji portfela ma kluczowe znaczenie dla długoterminowego wyniku. Chodzi szczególnie o lata nieudane dla rynku akcji - zadaniem stabilnej części portfela jest wówczas amortyzacja strat wynikających z notowań. Jeśli w danym roku portfel akcji traci 20 proc., a portfel obligacji przyniesie 10 proc. zysku, strata na całym portfelu wyniesie 5 proc. Jeśli jednak obligacyjna amortyzacja nie zadziała, strata kapitału będzie boleśniejsza. A tak właśnie stało się w 2022 r., gdy WIG stracił ponad 17 proc., a TBSP spadł o 5 proc.

Oczywiście, można mówić o specyficznych warunkach rynkowych. Pisząc „Inteligentnego inwestora” Benjamin Graham mógł zakładać, że w latach bessy rynkowej portfel obligacji przyniesie przynajmniej skromne zyski (w latach recesji stopy procentowe zwykle spadają, co pozwala na wzrost notowań obligacji o stałym oprocentowaniu), jednak ta obserwacja nie potwierdziła się, gdy inflacja błyskawicznie rosła, zmuszając banki centralne do silnych podwyżek stóp procentowych. Nie wiadomo jednak, czy scenariusz stagflacji powtórzy się w przyszłości.