Po kilku tygodniach przerwy temat inflacji ponownie wraca na pierwsze strony gazet. Donald Trump ponownie straszy cłami nakładanymi na  głównych partnerów handlowych USA, a sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje nierozwiązana. W efekcie ropa Brent zbliża się do 100 USD za baryłkę, a rentowności obligacji na świecie ponownie rosną. Amerykańskie 10-latki wróciły w okolice 4,50 proc., a polskie wróciły powyżej 5,70 proc. Rynek znów zadaje sobie pytanie, czy inflacja nie stanie się zaraźliwa.

Jak RPP zareaguje na rosnącą inflację

W centrum uwagi krajowych inwestorów znalazła się w środę konferencja prezesa NBP. Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami pozostawiła stopy procentowe bez zmian, jednak znacznie ciekawsze od samej decyzji jest wystąpienie Adama Glapińskiego. Rynek szuka odpowiedzi na pytanie, czy Rada będzie reagować na szoki podaży. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że pozostanie ostrożnie jastrzębia. Wzrost cen ropy, niepewność związana z polityką handlową USA oraz ryzyko ponownego wzrostu inflacji nie dają komfortu do składania deklaracji dotyczących kolejnych obniżek stóp. Jednocześnie trudno oczekiwać wyraźnie jastrzębiego zwrotu, ponieważ krajowa gospodarka nadal nie generuje silnej presji popytu. Prezes pozostawia sobie pełną elastyczność i podkreśla zależność dalszych decyzji od napływających danych.

Co z obligacjami – wyższe rentowności na dłużej?

Dla rynku obligacji oznacza to utrzymanie scenariusza „higher for longer”. Rentowności pozostają wysokie, mimo że niektórzy inwestorzy szukają argumentów do mocniejszego powrotu na długi koniec krzywej. Rynek długu pozostanie zakładnikiem cen energii, geopolityki i komunikacji banków centralnych. W krótkim terminie bardziej prawdopodobna wydaje się stabilizacja rentowności na podwyższonych poziomach niż powrót do silnego rajdu obligacji.