Z tego artykułu dowiesz się:

  • Skąd bierze się astronomiczna wycena SpaceX i jakie kontrowersje budzi wśród analityków.
  • Na jakie kluczowe ryzyka związane z ofertą publiczną spółki wskazują eksperci rynkowi.
  • Jaką rolę w przyszłości firmy mają odegrać sztuczna inteligencja i konkurencyjny model Grok.
  • Czy debiut SpaceX jest symptomem pęczniejącej bańki spekulacyjnej na rynkach finansowych.

Część analityków do debiutu SpaceX podchodzi bardzo ostrożnie, wspominając że rekordowo duże oferty publiczne spółek technologicznych już nieraz w krótkim okresie kończyły się źle dla inwestorów. I pewnie w tym tkwi też sedno dylematu – w długim terminie sektor kosmiczny to okno na najnowocześniejsze technologie powiązane do tego z inwestycjami militarnymi – połączenie bardzo atrakcyjne w dzisiejszych czasach.

Czytaj więcej

Łukasz Jakubowski, TFI PZU: Przy debiucie SpaceX wszystko jest możliwe

Skąd taki wzrost wyceny SpaceX?

Zaplanowany na piątek giełdowy debiut SpaceX to prawdopodobnie jedno z kluczowych rynkowych wydarzeń tego roku, szczególnie że towarzyszą mu kontrowersje związane z benchmarkami. Będzie to test nastawienia inwestorów do spółek kosmicznych i tolerancji ekstremalnie wysokich wycen tego dopiero rozwijającego się sektora. Część ekspertów spodziewa się, że – wzorem szeregu innych „rekordowych” debiutów technologicznych, również SpaceX – właśnie ze względu na absurdalną wycenę na poziomie np. PKB Korei Południowej – wiąże się ze sporym ryzykiem.

Tymczasem nastroje na rynkach akcji w ostatnich dniach nieco się pogorszyły. We wtorek Nasdaq tracił chwilami nawet ponad 3 proc., aczkolwiek w drugiej części sesji odrobił większość strat. W środę z kolei spadki objęły zarówno akcje w Azji, jak i w Europie. Mocno – nawet 3 proc. – zniżkowało także złoto, które straciło w trzy miesiące ponad 20 proc. i jest już sporo poniżej ceny z zamknięcia 2025 r. Czy to przygotowywanie pod rekordowy debiut?

Czytaj więcej

Dzięki SpaceX Musk może zostać pierwszym bilionerem. Majątek wart tyle co roczny PKB Polski

- Samo IPO spółki SpaceX, nawet z rekordową wartością  pozyskanego kapitału, nie byłoby jakimś wydarzeniem mogącym wzbudzać niepokój wśród inwestorów, gdyby nie poziom wyceny, po której ten debiut ma się dokonać – mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji, Investors TFI. – Nie dość, że jest on abstrakcyjny w porównaniu ze skalą obecnego biznesu prowadzonego przez tę firmę czyli przychodami mających w tym roku wynieść 22-25 mld dol. to jeszcze bazuje głównie na temacie AI, gdzie dokonania spółki Elona Muska są mało spektakularne w porównaniu z tym, co pokazują OpenAI czy Anthropic – zauważa Niedzielewski. Jak zaznacza, to podbój rynku korporacyjnego przez model Grok ma w przyszłości generować większość przychodów tej firmy (plus wynajem mocy obliczeniowych konkurencji, co już ma miejsce). – Jednak dziś nic nie wskazuje na to, że Grok będzie w stanie realnie konkurować o zaufanie klientów z takimi modelami jak ChatGPT czy Claude – podkreśla ekspert Investors TFI.

Co z pozostałą działalnością SpaceX? – Najistotniejsza obecnie dla SpaceX część działalności (ponad połowa przychodów), czyli komunikacja satelitarna, dziś niemal bezkonkurencyjna, w najbliższych latach będzie musiała zmierzyć się z rosnącą konkurencją (m.in. europejską). Sektor rakietowy natomiast, choć bardzo medialny i widowiskowy, nie jest ani dziś, ani nie ma być w przyszłości głównym motorem napędowym działalności spółki. Rok temu SpaceX (bez przejętego na początku tego roku xAI) był wyceniany na 400 mld dol. a w grudniu 2025 r. już na 800 mld dol. Sama firma xAI została wyceniona na potrzeby fuzji na 250 mld dol. w lutym tego roku. Abstrahując od sensowności tych wycen przeprowadzonych w zaciszu prywatnych gabinetów, nie wiem co takiego zmieniło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, żeby usprawiedliwić wycenę SpaceX mającą dziś sięgać 1,7-2 bln dol. – pyta Niedzielewski.

Czytaj więcej

To może być jeden z ważniejszych tygodni tego roku

Niedzielewski, który wielokrotnie radził być ostrożnym w używaniu słowa „bańka” w kontekście spółek AI, teraz nie gryzie się w język. – Niepokojącym faktem związanym z omawianym debiutem jest też złagodzenie zasad wprowadzania takich spółek jak SpaceX do indeksów Nasdaq i Russell. Znaczące przyspieszenie wejścia do indeksów plus zlewarowany sztucznie udział akcji w wolnym obrocie służący do określenia wagi spółki w indeksie, to są zmiany, które działają wbrew pierwotnym założeniom odpowiednich regulacji, które miały chronić inwestorów przed masowym wchodzeniem w giełdowych debiutantów. Biorąc powyższe pod uwagę, trudno jest interpretować IPO spółki SpaceX inaczej niż jako kolejny przykład pęczniejącej bańki spekulacyjnej związanej z rewolucją AI i generalnie jako świadectwo irracjonalnej wybujałości rynków, posługując się słowami Alana Greenspana (prezesa Rezerwy Federalnej w latach 1987–2006 – red.) – komentuje ekspert Investors TFI. Jak jednak dodaje, wcale nie musi to być powodem do oczekiwania rychłego i ostatecznego pęknięcia tej bańki oraz trwałego odwrócenia trendu na Wall Street. – Spekulacja karmiona rewolucją AI wciąż może narastać w kolejnych kwartałach (tak jak działo się to w drugiej połowie lat 90. XX wieku podczas hossy dotcomów). Natomiast korekty – takiej jak ta trwająca od kilku dni – szczególnie po tak silnych wzrostach, jak w ostatnich dwóch miesiącach (indeks Nasdaq100 wzrósł o 33 proc.), są nieuniknionym elementem każdej hossy – przypomina.

Czytaj więcej

Dlaczego Elon Musk i Sam Altman toczyli spór sądowy o OpenAI?

Wyznawcy Muska

Pojawiają się też głosy, że ostatnie spadki akcji firm technologicznych, a nawet złota czy bitcoina, wynikają właśnie z przygotowywania gotówki pod debiut, ale zdaniem ekspertów to mocno naciągana teoria. – Rzeczywiście widzę opinie, zgodnie z którymi oferta SpaceX doprowadziła do przeceny na Wall Street. Według mnie to nie jest prawda – mówi Piotr Kuczyński z DI Xelion. – Cena 135 dol. za akcję tej ponoszącej straty spółki (sprzedawane jest tylko 4,3 proc. wszystkich akcji) jest bardzo wysoka. Wiele funduszy nie chce ich kupować. Być może jednak popyt będzie dużo większy od podaży. W takich ofertach używa się linii kredytowej, nie wyprzedaje się akcji. A 75 mld dol. (wartość IPO SpaceX - red.) dla Wall Street to naprawdę niewiele – podkreśla analityk.

W jego ocenie ostatnie dni na amerykańskim rynku to po prostu niezbędna korekta. – Ten, kto obserwował Wall Street i widział, że akcje Intela w ciągu miesiąca zyskały 170 proc., a AMD 100 proc. itp., widział że to jest klasyczna spekulacyjna bańka. Ona może być kontynuowana, ale na razie po prostu część graczy zgarnia niebotyczne zyski – tłumaczy Kuczyński.

Szczególnie, że – biorąc pod uwagę bardzo udany sezon wyników w USA – rynkowy optymizm był dotąd uzasadniony. – Nastroje na całym rynku niekoniecznie są euforyczne, ale w wybranych jego segmentach, na półprzewodnikach przede wszystkim, można je tak określić – uważa Kamil Cisowski, zarządzający Opoki TFI. W jego ocenie wycena SpaceX przed debiutem wydaje się abstrakcyjna. – Bo trudno inaczej określić płacenie za akcję niemal stukrotności przychodów jakiejkolwiek firmy, która ponosi przy tym potężne straty. Tutaj działa jednak wiara w nieomylność Elona Muska, który dzięki Tesli wyhodował sobie grono wyznawców – mówi Cisowski.