Produkcja sprzedana przemysłu w marcu wzrosła realnie (tj. w cenach stałych) o 13 proc. rok do roku, po zwyżce o 17,3 proc. w marcu – podał w piątek GUS. Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści przeciętnie spodziewali się wyniku na poziomie 15,4 proc. To pierwszy raz od sierpnia ub.r., gdy wyniki przemysłu okazały się słabsze od prognoz.

Spowolnienie wzrostu produkcji w kwietniu było łagodniejsze, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Bardzo dobre w ostatnich miesiącach wyniki przemysłu zaburzał podejrzanie wysoki wzrost produkcji energii elektrycznej i ciepła. W marcu sięgnął on ponad 77 proc. rok do roku, a wcześniej przez pięć miesięcy wynosił średnio 43 proc. Ekonomiści podejrzewali, że urząd statystyczny nie doszacowywał tempa wzrostu cen energii elektrycznej, przez co zawyżał realną dynamikę jej produkcji. W kwietniu wzrost produkcji energii w danych GUS wyraźnie wyhamował, do 29,5 proc. rok do roku. – Gdyby dynamika produkcji w energetyce utrzymała się na marcowym poziomie, tempo wzrostu produkcji przemysłowej ogółem również byłoby zbliżone do obserwowanego w marcu – ocenia Krystian Jaworski, ekonomista z Credit Agricole Bank Polska.

W samym przetwórstwie przemysłowym dynamika produkcji zmalała w mniejszym stopniu: z 12,4 proc. rok do roku w marcu do 11,7 proc. w kwietniu. Wsparciem był największy od co najmniej 2010 r. wzrost produkcji artykułów spożywczych – o 16,8 proc. rok do roku. To prawdopodobnie konsekwencja napływu do Polski uchodźców z Ukrainy.

Także po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych i kalendarzowych wyniki przemysłu nie były złe. Tak liczona produkcja wzrosła w kwietniu o 15,6 proc. rok do roku, po zwyżce o 17,2 proc. w marcu. W porównaniu z poprzednim miesiącem produkcja spadła o 0,4 proc., po zwyżce o 2,1 proc. w marcu i lutym. To pierwsza jej zniżka od grudnia ub.r., ale w tym okresie roku spadki produkcji nie są nietypowe.

Ekonomiści mimo to powszechnie oceniają, że przemysł będzie nadal stopniowo hamował m.in. ze względu na osłabienie popytu konsumpcyjnego w całej Europie. W rezultacie zwolni też bardzo szybki ostatnio wzrost aktywności w całej gospodarce.

Sygnałów ochłodzenia koniunktury nie widać jednak na rynku pracy. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, który obejmuje podmioty z co najmniej dziesięcioma pracownikami, zwiększyło się w kwietniu o 14,1 proc. rok do roku, najbardziej od 22 lat, po zwyżce o 12,4 proc. w marcu. Sprzyjał temu silny popyt na pracowników. Przeciętne (przeliczone na pełne etaty) zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w kwietniu o niemal 12 tys. etatów. To najlepszy kwietniowy wynik od 2010 r. Dzięki temu realny fundusz płac w sektorze przedsiębiorstw zwiększył się w kwietniu o 4,4 proc., po 3,8 proc. w marcu. Stało się tak, choć inflacja w tym czasie przyspieszyła z 11 do 12,4 proc. rok do roku. Dalszy wzrost siły nabywczej dochodów gospodarstw domowych to czynnik, który może utrwalać inflację na podwyższonym poziomie. Ze względu na to, że spowolnienie w gospodarce jest na razie łagodne, a na rynku pracy nasila się ryzyko spirali cenowo-płacowej, ekonomiści są zgodni, że RPP będzie kontynuowała cykl podwyżek stóp procentowych.