Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są prawdziwe przyczyny sporu handlowego USA z Kanadą i dlaczego nie chodzi w nim tylko o cła.
  • Które kanadyjskie prowincje poniosą największe straty i w jakie amerykańskie stany celuje odwet Ottawy.
  • Dlaczego rynki finansowe reagują na razie łagodnie i co może wkrótce zachwiać tym spokojem.
  • Na czym polega ryzykowna gra Kanady, która balansuje między interesami USA a otwarciem na Chiny.

- Kanada jest najtrudniejszym i najmniej racjonalnym przypadkiem. Oni czują się uprzywilejowani, a nie są naszym stanem. Już nie będą uprzywilejowani – zadeklarował prezydent USA Donald Trump. Jego decyzja o rozpoczęciu wojny handlowej z Kanadą była dla wielu ludzi zaskakująca. Krytykowali ją zarówno demokraci, jak i część republikanów. „Washington Post” pisał o „wieloaspektowej głupocie” tej wojny handlowej. Z perspektywy innych konfliktów, w które są uwikłane USA, spór z Kanadą może wydawać się nawet trywialny. Trump 22 sierpnia 2026 r. nałożył bowiem dochodzące do 50 proc. cła na kanadyjskie produkty (m.in. elektronikę, meble, maszyny, produkty mleczne i alkohol) importowane rocznie za ponad 20 mld USD. Kanadyjski premier Mark Carney odpowiedział na to podwyżkami ceł wynoszącymi do 50 proc. na amerykańskie wyroby importowane rocznie również za około 20 mld USD. Doug Ford, premier kanadyjskiej prowincji Ontario, nie gryzł się natomiast w język, nazywając Trumpa „dyktatorem” i wzywając go, by „pocałował go w d...”. Amerykański prezydent w odpowiedzi na te obelgi zmienił nazwę Jeziora Ontario na „Jezioro Ameryka”.

Foto: Parkiet

„Nazwa jeziora Ontario pochodzi od wendackiego słowa Ontari’io, które – co stosowne – oznacza »jezioro jest piękne, jezioro jest wielkie«. Nazwa ta ma ponad 400 lat i poprzedza zarówno Konfederację Kanady, jak i Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki. Wiemy, że Ameryka się zmienia. Ich stosunki handlowe, polityka zagraniczna, pomniki narodowe, hydronimy. Kanadyjczycy wiedzą również, że nazywanie rzeczywistości oznacza nazywanie go Jeziorem Ontario – wtedy, teraz i zawsze” – skomentował to na platformie X premier Mark Carney.

Czytaj więcej

USA i Kanada ogłosiły cła odwetowe po załamaniu rozmów handlowych

Lista żądań

„Nazwanie rzeczywistości” wymaga również przypomnienia, że USA były dotychczas największym partnerem handlowym Kanady, a Kanada drugim pod względem wielkości partnerem handlowym USA. Według statystyk rządu w Ottawie, w 2025 r. Kanada kierowała do Stanów Zjednoczonych aż 72 proc. swojego eksportu, a USA były źródłem 46 proc. jej importu (liczonego na podstawie danych celnych). Stany Zjednoczone eksportowały wówczas do Kanady dobra i usługi warte łącznie 426 mld USD, a ich import stamtąd sięgał 454 mld USD. Oba kraje – oraz Meksyk – łączy porozumienie handlowe USMCA podpisane za pierwszej kadencji Trumpa, a zastępujące układ NAFTA z 1994 r. W 2025 r., po rozpoczęciu drugiej kadencji prezydenckiej Trumpa, doszło do zaostrzenia relacji handlowych między stronami tego porozumienia. Doprowadził do tego Trump swoimi „karnymi” cłami związanymi z przemytem fentanylu z Kanady. Do tego doszły uderzające w północnego sąsiada globalne cła sektorowe dotyczące m.in. stali, aluminium, produktów miedzianych, samochodów, części do aut, drewna i niektórych produktów drzewnych. Kanada odpowiedziała serią ceł sektorowych, a jej obywatele zaangażowali się w bojkot konsumencki produktów amerykańskich. W lipcu 2026 r. Kanada i Meksyk wyraziły jednak chęć przedłużenia umowy USMCA (mającej wygasnąć w 2036 r.). Administracja Trumpa nie była tym zainteresowana, ale zaangażowała się w dwustronne rozmowy z oboma krajami. Negocjacje z Kanadą załamały się w sierpniu, co doprowadziło do ostatniej eskalacji sporu handlowego.

Foto: Parkiet

Administracja Trumpa podkreśla, że wprowadzone przez nią cła są jedynie odpowiedzią na „dyskryminacyjne praktyki handlowe Kanady” i że rząd Carneya świadomie wybrał eskalację.

„Kanada jako jedyna nałożyła dyskryminacyjne cła w wysokości 25 proc. oraz kwoty specyficzne dla firm na amerykańskie pojazdy silnikowe – środki, których nie zastosowano wobec żadnego innego kraju. W rezultacie eksport pojazdów z USA do Kanady spadł o 22 proc. w ciągu ostatniego roku.

Kanada zakazała amerykańskiego wina, piwa i alkoholi wysokoprocentowych w niemal każdej prowincji i terytorium – podczas gdy inne kraje nie napotkały takich ograniczeń. W rezultacie eksport alkoholu z USA do Kanady załamał się o 81 proc. w ciągu jednego roku.

Czytaj więcej

Dolar kanadyjski złapał zadyszkę

Kanada blokuje amerykańskie produkty mleczne za pomocą kwot taryfowych znacznie bardziej restrykcyjnych niż te przyznane Europie, a także cła ponadkwotowe wynoszące niemal 300 proc. – stawki tak ekstremalne, że działają jak niemal całkowity zakaz i należą do najwyższych ceł rolnych w świecie rozwiniętym” – mówi komunikat Białego Domu. Stwierdzono w nim również, że „bez USA Kanada nie byłaby w stanie przeżyć” i że „ niedawne badanie wykazało, że 42 proc. kanadyjskich producentów już przeniosło lub planuje przenieść produkcję do USA”.

Royal Bank of Canada szacuje, że największe straty związane z nowymi amerykańskimi cłami poniosą trzy kanadyjskie prowincje. Cła uderzają bowiem w 13,8 proc. eksportu do USA z Kolumbii Brytyjskiej, 11 proc. z Quebecu i 9,5 proc. z Ontario. Ta ostatnia prowincja została już dotknięta masowymi zwolnieniami w przemyśle samochodowym sięgającymi tysięcy osób, a eksport metali z Quebecu do USA spadł między lutym 2025 r. a lutym 2026 r. o 36 proc.

– Najczytelniejszym barometrem konfliktu jest kurs USD/CAD: im jest wyższy, tym słabszy dolar kanadyjski. Od zerwania rozmów para wzrosła o 1 proc., do około 1,39. Ruch ten wynikał w dużej mierze z szerszego umocnienia się dolara, który drożał wtedy wobec większości walut. Sam dolar kanadyjski osłabił się względem reszty G10 zaledwie o pół proc.. Jak na wojnę handlową z krajem, który kupuje trzy czwarte kanadyjskiego eksportu, to werdykt zaskakująco łagodny. Są jednak powody: kanadyjska gospodarka rosła w II kwartale w tempie 3,3 proc. w skali roku, najszybciej w G7, nowe cła obejmują na razie tylko około 5 proc. eksportu, a inwestorzy pamiętają rok 2025, w którym każda podobna eskalacja kończyła się jednak ugodą – mówi „Parkietowi” Jacek Jurczyński, prezes zarządu Akcenta CZ.

Foto: Parkiet

Jego zdaniem, rynek kanadyjski może mocniej odczuć wojnę handlową za kilka miesięcy. – Badania Banku Kanady pokazują, że sama niepewność dławi inwestycje i zatrudnienie również poza branżami objętymi cłami. Rynek już to wycenia: jeszcze przed eskalacją oczekiwał ponad 60 pb podwyżek stóp do wiosny 2027 r., dziś tylko około 44 pb, a niższe oczekiwane stopy czynią walutę mniej atrakcyjną. Na posiedzeniu w tym tygodniu bank niemal na pewno niczego nie zmieni. W najbliższych tygodniach można spodziewać się ruchu USD/CAD w stronę 1,3920-1,3950. Prawdziwy test przyjdzie w styczniu. Jeśli cła na samochody wejdą w życie i stanie się jasne, że północnoamerykańska umowa o wolnym handlu jest martwa, inwestorzy znów zaczną wliczać ryzyko wojen celnych w kursy walut krajów żyjących z eksportu, od meksykańskiego peso po złotego. W 2025 r. rynek stopniowo przestał się tym ryzykiem przejmować; styczeń może mu o nim przypomnieć – dodaje Jurczyński.

Czytaj więcej

Trump grozi Kanadzie 35-procentowym cłem

Zarządzanie presją

Premier Carney uspokaja jednak, że nawet pomimo niedawnych podwyżek ceł, Kanada jest i tak w lepszym położeniu od wielu innych partnerów handlowych USA. Według wyliczeń RBC, średnia amerykańska stawka celna na kanadyjskie produkty wynosiła w czerwcu 2,9 proc., a obecnie sięga 5,7 proc. Jest więc wciąż niższa niż dla Wielkiej Brytanii (6,2 proc.) czy Unii Europejskiej (ponad 7 proc.), nie mówiąc już o Chinach (20,5 proc.).

Rząd kanadyjski postarał się natomiast, by jego cła odwetowe były również odczuwalne w USA. – Kanadyjskie cła wyglądają na celowo skierowane przeciwko niektórym stanom, od których będzie zależał bilans sił w Kongresie po wyborach „połówkowych” – wskazuje Derek Holt, ekonomista Scotiabanku. Najmocniej mają być dotknięte Ohio, Illinois i Pensylwania, gdzie nowymi cłami będzie dotknięty ich eksport warty odpowiednio: 3,2 mld, 2,9 mld i 2,5 mld dolarów kanadyjskich.

Jednocześnie Kanada liczy na to, że uda jej się balansować gospodarczo i politycznie między wielkimi potęgami. To właśnie dlatego otwiera się ona na dostawy uzbrojenia z Europy, a jednocześnie rząd Carneya chce rozwijać relacje handlowe z Chinami. Porozumiał się on z Państwem Środka m.in. w kwestii wpuszczenia na swój rynek 49 tys. chińskich samochodów elektrycznych rocznie. To otwarcie na współpracę z Pekinem musi irytować Stany Zjednoczone i prawdopodobnie jest to (obok kanadyjskich zaniedbań obronnych) prawdziwym powodem tego, że USA tak ostro postępują wobec Kanady. – Kanada miała świetne wojsko. Byli w samej czołówce na plażach podczas D-Day, a co kanadyjski rząd zrobił z Kanadyjskimi Siłami Zbrojnymi? Jeśli spojrzy się na ranking wydatków NATO, znajdują się oni na samym dole, są wręcz na szarym końcu, razem z Hiszpanią, jeśli chodzi o wydatki na wojskowość w stosunku do PKB. Dlaczego? Bo „jechali na gapę” – stwierdził Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu.

Wolniejszy wzrost PKB, ale rosnąca populacja

Gospodarka Kanady w ostatnich latach wyraźnie zwalniała. O ile w 2022 r. jej PKB wzrósł o 4,7 proc., to w kolejnych dwóch latach rósł po 2 proc., a w 2025 r. o 1,9 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 1,1 proc. Bank Kanady spodziewa się wzrostu tylko o 0,7 proc. Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga sugeruje natomiast wzrost wynoszący 0,9 proc. Poszczególne prognozy są w przedziale od 0,6 proc. (Deutsche Bank, Bank of America Merrill Lynch i Moody’s Economy.com) do 1,5 proc. (National Bank Financial). Kanadyjski PKB na głowę (liczony według parytetu siły nabywczej) wzrósł z prawie 42 tys. USD w 2011 r. do 70 tys. USD w 2026 r., podczas gdy amerykański zwiększył się w tym czasie z 50 tys. USD do 94,4 tys. USD. Dystans gospodarczy między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi wyraźnie więc się pogłębił w ciągu ostatnich 15 lat. W tym czasie populacja Kanady zwiększyła się o 7 mln mieszkańców, do 41,5 mln osób, do czego bardzo mocno przyczyniła się imigracja z Indii. Kanada stała się również jednym z ulubionych miejsc do zamieszkania dla bogatych Chińczyków (w tym tych powiązanych z przestępczością zorganizowaną). Przyczyniło się to do wzrostu cen nieruchomości. W 2011 r. średnia cena transakcyjna dla domu w Kanadzie wynosiła 363 tys. dolarów kanadyjskich. W 2022 r. sięgnęła ona 826,8 tys. dolarów kanadyjskich. Później na rynku doszło do korekty, a średnia cena wynosiła w lipcu 2026 r. 674,8 tys. dolarów kanadyjskich. HK