W zeszłym miesiącu nastąpiło prawdziwe przebudzenie rynku metali szlachetnych – zwyżkowały zarówno same surowce , jak i przedsiębiorstwa wydobywcze. Jednak nawet pomimo dwucyfrowych wzrostów nie wszystkie fundusze powiązane z metalami szlachetnymi są nad kreską od początku roku. Niestety to drugie dotyczy także funduszy polskich obligacji o dłuższym okresie zapadalności. Co innego , jeśli chodzi o polskie akcje – fundusze te nadal plasują się w ścisłej rynkowej czołówce, choć trzeba się liczyć z ryzykiem jakiejś formy przesilenia na krajowym rynku akcji.
Czytaj więcej
W ubiegłym roku krajowemu rynkowi akcji się upiekło, a spadki przypadły na sierpień. Teraz jednak gorąco jest nie tylko na krajowym podwórku, ale i...
Czy 6 proc. to mało czy dużo?
Na przełomie sierpnia i września temat rentowności obligacji skarbowych niemal na całym świecie jest jednym z kluczowych trendów. Gdzieniegdzie wskaźniki te powędrowały na kilku-, a nawet kilkunastoletnie szczyty. W sierpniu krajowych inwestorów – w przypadku funduszy papierów skarbowych – kosztowało to 1 proc. strat, przez co wyniki od początku roku znów są pod kreską. Jak na razie zatem dla inwestorów mających te fundusze ten rok zapowiada się jako najgorszy od kilku lat. Eksperci przyznają, że dochodowości powyżej 6 proc. to już atrakcyjny poziom, choć zaznaczają przy tym, że przecena polskiego długu może się jeszcze pogłębiać.
– Obecnie zmienność wycen na rynku dłużnym jest znacząca. Dla inwestorów o słabszej tolerancji na ryzyko pozostają fundusze konserwatywne, które w najbliższym czasie powinny generować przewidywalne wyniki (w scenariuszu bazowym zakładamy brak zmian stóp procentowych w perspektywie 2 – 3 kwartałów) – mówi Fryderyk Krawczyk, dyrektor departamentu zarządzania aktywami, VIG/C-Quadrat TFI. Więcej o perspektywach obligacji poniżej.
Trudno też uznać wyniki funduszy papierów krótkoterminowych za satysfakcjonujące, a ich konkurencja z bankowymi lokatami stoi pod znakiem zapytania. Przez sierpień tego typu strategie przeszły co prawda bez nadszarpnięcia wyników, ale po ośmiu miesiącach tego roku są ledwie po ponad 2 proc. na plusie. Warto też odnotować, że również fundusze obligacji z globalnych rynków plasowały się na dole tabeli z miesięcznymi stopami zwrotu. W przypadku części strategii pozytywnie mogło zadziałać osłabienie złotego do dolara.
Druga połowa roku już nie tak dobra
Zdecydowanie lepsze nastroje panowały w sierpniu na rynkach akcji. Trudno nie zacząć od spółek z sektora metali szlachetnych, gdzie średnie stopy zwrotu sięgnęły niemal 30 proc. Przyczyn tego wystrzału można naliczyć co najmniej kilka. - Rynek został wsparty przez zapowiedź podwojenia skupu obligacji skarbowych przez Departament Skarbu USA, co zostało odebrane jako sygnał zwiększenia płynności na rynku – wskazuje Konrad Ogrodowicz z Superfund TFI. Jak dodaje, górnicy metali szlachetnych działają obecnie przy ogromnych marżach, zapewniających solidną poduszkę finansową. Sporo – bo ponad 13 proc. – można było zarobić także w produktach naśladujących ruchy złota i srebra.
Czytaj więcej
Pierwsze dane z rynku funduszy inwestycyjnych wskazują, że w zeszłym miesiącu znów fundusze polskich akcji mogły liczyć na świeży kapitał od klient...
Wyniki pozostałych funduszy akcji były już dużo niższe, choć wciąż solidne. Wciąż błyszczały globalne rynki rozwinięte – średnia stopa zwrotu w sierpniu sięgnęła 3,9 proc., a to daje już mocne 21,3 proc. od początku roku. Ale są i lepsi. Mowa oczywiście o akcjach polskich, gdzie tegoroczne stopy zwrotu dobiły już do 27 proc. Zarówno w przypadku funduszy szerokiego rynku, jak i małych i średnich spółek sierpień przyniósł 3,1-proc. zyski. Liczne grono funduszy polskich akcji notuje już ponad 30-proc. zwyżki. Łatwiej rynek przeskoczyć strategiom skoncentrowanym na średnich i małych spółkach. I to w tych drugich zarządzający widzą na ogół obecnie największy potencjał do pozytywnych zaskoczeń.
Fundusze polskich akcji w tym roku idą łeb w łeb z portfelami europejskich rynków wschodzących. Jak mówi Marek Olewiecki, zarządzający BNP Paribas TFI, nastroje na GPW pozostają dobre – nadal obserwujemy napływy do funduszy akcji, a relatywna siła WIG20 na tle europejskiego STOXX 600 zwiększa pozytywne oczekiwania inwestorów. – Nie oznacza to jednak, że przed nami kolejna fala wzrostów dużych spółek. Po bardzo mocnym rajdzie wyceny polskiego rynku wróciły już w okolice wieloletnich średnich, dlatego naszym zdaniem przestrzeń do powtórzenia pierwszej połowy roku jest ograniczona – ocenia.
Zalety rynków akcji wykorzystały fundusze mieszane, aczkolwiek pogorszenie nastawienia do obligacji skarbowych podcięło im skrzydła.
Polskim obligacjom oberwało się za sprawy lokalne i globalne
Obecne rentowności są już atrakcyjne
Fryderyk Krawczyk, dyrektor departamentu zarządzania aktywami, VIG/C-Quadrat TFI
Za ostatnią przeceną polskiego rynku obligacji odpowiadają zarówno czynniki krajowe jak i te o charakterze globalnym. Z lokalnego podwórka mieliśmy dwa istotne wydarzenia. Pierwsze to prezentacja założeń do budżetu na 2027 r., gdzie niestety brak działań konsolidacyjnych rozczarował inwestorów. Dodatkowo wstępny odczyt inflacji zaskoczył negatywnie, głównie na skutek ponownego wzrostu cen paliw. Swoje „pięć groszy” dorzuciła również geopolityka. Zaostrzenie relacji na linii USA – Iran oraz powrót eskalacji, ponownie obudziły obawy inwestorów dotyczące wpływu sytuacji na Bliskim Wschodzie na światową inflację i ewentualnych działań mitygujących ze strony banków centralnych. Odkładając na bok bieżące wydarzenia w naszej opinii skarbowy rynek dłużny stwarza pozytywne perspektywy w średnim terminie dla inwestorów charakteryzujących się długim horyzontem inflacyjnym. Obecne realne stopy procentowe są bardzo atrakcyjne, a zakup obligacji dziesięcioletnich po obecnych poziomach rentowności wygląda na okazję w horyzoncie zapadalności papierów.
Małe spółki powinny wreszcie ruszyć z kopyta
Marek Olewiecki, zarządzający funduszami, BNP Paribas TFI
Tegoroczna siła polskich banków to przede wszystkim efekt szerokiej hossy europejskiego sektora finansowego (odpowiedź na planowane podwyżki stóp w Europie), znacznie mniejszy wpływ naszym zdaniem miał tzw. windfall tax (podatek od zysków nadmiarowych), którego plany nie skupiają się tym razem jedynie na bankach, co było dla sektora oczywiście pozytywne. W sektorze paliwowym rekordowe marże rafineryjne i napięta sytuacja europejskiego rynku gazu ogranicza ryzyko głębszej przeceny w średnim terminie, a kluczowa powoli staje się pogoda.
Wpływ rekordowego El Nino na Europę tej zimy pozostaje zagadką, a analizując statystyki historyczne, trudno jest wysnuć wnioski o mroźnej lub ciepłej zimie. W efekcie zakładamy, że WIG20 w II połowie roku pozostanie raczej w trendzie bocznym, nieco lepiej powinien zachowywać mWIG40, ale szczególnie liczymy na to, że mniejsze spółki z indeksu sWIG80 zaczną w końcu nadrabiać dystans, zarówno do średnich firm jak i do szerokiego rynku. Zapalnikiem może być sezon wyników spółek za II kwartał, który właśnie trwa.
Kopalnie złota mają rekordowe marże
Konrad Ogrodowicz, zarządzający funduszami, Superfund TFI
Sierpień był niezwykle udanym miesiącem dla rynku metali szlachetnych, w tym spółek wydobywczych, które zyskały ponad 30 proc. Rynek został wsparty przez zapowiedź podwojenia skupu obligacji skarbowych przez Departament Skarbu USA, co zostało odebrane jako sygnał zwiększenia płynności na rynku.
Warto dodać, że sierpień był również miesiącem publikacji wyników kwartalnych przez spółki wydobywcze. Trudno jednak mówić o większych zaskoczeniach – dominował neutralny odbiór raportów. Średnia cena sprzedaży złota wyniosła około 4500 dolarów za uncję, czyli około 8 proc. mniej niż w pierwszym kwartale.
W kolejnym kwartale średnia cena sprzedaży najprawdopodobniej ponownie spadnie. Niezmiennie kopalnie generują obecnie ogromne dodatnie przepływy pieniężne dzięki rekordowym marżom. Średni koszt wydobycia złota (AISC) wynosi około 1700 dolarów za uncję. Jeżeli cena złota utrzyma się na obecnych poziomach, można oczekiwać dalszego wzrostu przepływów pieniężnych trafiających do akcjonariuszy.
Obligacje raczej dla osób tolerujących ryzyko
Bartosz Tokarczyk, dyrektor działu dłużnego, VeloFunds TFI
Sierpień był wymagający szczególnie dla polskich obligacji. Lokalnie były one pod wpływem obaw o obniżkę ratingu kredytowego naszego kraju czy też możliwą eskalację ze strony Rosji, tym razem być może skierowaną w stronę państw NATO. Inwestorzy musieli przetrawić też projekt budżetu na 2027 r., w którym próżno szukać oznak konsolidacji fiskalnej. Przykrą niespodziankę sprawiła też wstępna inflacja za sierpień. Istotne były również zdarzenia na świecie. Sytuacja Bliskiego Wschodu i droga ropa, wciąż żywe obawy o niezrównoważone polityki fiskalne, rozwój AI wspierany długiem, ryzyka geopolityczne, zbliżające się wybory w USA, niepewność generowana przez Fed, spodziewane podwyżki stóp w strefie euro czy Japonii... W efekcie obligacje skarbowe, szczególnie o bardzo długich terminach zapadalności, znalazły się pod presją i rentowności osiągają dawno niewidziane poziomy. Z jednej strony na horyzoncie trudno dostrzec katalizatory spadku rentowności. Z drugiej jednak, ich wysokie poziomy mogą stanowić dobrą okazję inwestycyjną dla osób o większej tolerancji na ryzyko.