Obecna kampania wyborcza w USA jest często przedstawiana jako starcie finansowego potentata Mitta Romneya z „obrońcą ubogich" i „wrogiem Wall Street" Barackiem Obamą. Prezydent Obama wielokrotnie wykorzystywał ten motyw, by zmobilizować swój elektorat, a konserwatywni aktywiści korzystali z tej kliszy, by straszyć „czarnym socjalistą". Tak naprawdę jednak demokratyczny kandydat od lat był związany z prywatnym biznesem, a jego działalność na tym polu, gdyby została odpowiednio nagłośniona, mogłaby wywołać równie poważne kontrowersje jak działalność jego republikańskiego konkurenta Mitta Romneya.