https://pbs.twimg.com/media/GhzjtlBW4AAQSsJ?format=jpg&name=900x900

Na początku tego roku analitycy JP Morgan pod przewodnictwem Nikolaosa Panigirtzoglou opublikowali raport, w którym przewidują, że przed „handlem dewaluacyjnym” jeszcze długa droga. Jak tłumaczy Jeroen Blokland, założyciel funduszu Blokland Smart Multi-Asset Fund, przyszłościowego portfela inwestującego w inteligentną kombinację rzadkich aktywów, akcji wysokiej jakości, złota i bitcoinów, handel dewaluacyjny odnosi się do inwestycji w (rzadkie) aktywa, które zapewniają ochronę przed ciągłą dewaluacją walut fiducjarnych z powodu inflacji, rosnącego poziomu zadłużenia i napięć geopolitycznych.

Czytaj więcej

Donald Trump wchodzi na scenę. Co dalej z amerykańskimi akcjami?

– Nie trzeba wiele szukać aby zobaczyć, że żadnego z tych czynników nie brakuje. Inflacja w Holandii przekroczyła 4 proc., a na całym świecie dewaluacja waluty pozostaje stałym problemem. Tymczasem deficyty budżetowe na poziomie 5–6 proc. stały się normą – jak na ironię, z wyjątkiem krajów, które mogły sobie pozwolić na większe wydatki, takich jak Holandia – zauważa.

Zawirowania polityczne są równie obfite, a rosnąca polaryzacja staje się coraz bardziej widoczna. A czynnik Trumpa nie uspokoi tych wód.

W połączeniu z faktem, że większość inwestorów posiada w swoich portfelach bardzo niewiele rzadkich aktywów – tradycyjna branża inwestycyjna uparcie trzyma się systemów skupiających się wyłącznie na akcjach i obligacjach – JP Morgan sugeruje, że wzrost liczby rzadkich aktywów jeszcze się nie skończył.

Czytaj więcej

Saxo Bank większy potencjał widzi w srebrze niż złocie

Portfel z mniejszym udziałem obligacji

Argumenty Panigirtzoglou i jego zespołu są według Bloklanda bez wątpienia przekonujące. – Właściwie poszedłbym o krok dalej. Konieczność strategicznego dostosowania portfeli (wieloaktywowych) wynika nie tylko z rosnącego ryzyka związanego z cenami, zadłużeniem i polityką, ale także z bardziej tradycyjnych względów – uważa. Z konwencjonalnej perspektywy argument za zwiększeniem alokacji na rzadkie aktywa kosztem obligacji staje się coraz mocniejszy.

Wykorzystując wyłącznie dane historyczne – standardowe, ale raczej pozbawione inspiracji podejście do konstruowania portfeli strategicznych – wyniki dla portfeli składających się wyłącznie z akcji i obligacji nie są imponujące.

Na przykład:

·       Portfel 60-40 z 40-proc. zawartością złota zamiast 40 proc. obligacji osiągnął porównywalny współczynnik Sharpe'a w ciągu ostatnich 50 lat. W krótszych okresach alternatywny portfel ze złotem często osiąga lepsze wyniki.

·       Zmienność obligacji w stosunku do akcji wzrosła do najwyższego poziomu od ponad 20 lat.

·       Historycznie rzecz biorąc, korelacja między stopą zwrotu z akcji i obligacji była raczej dodatnia niż ujemna.

    Kiedy przy konstrukcji portfela uwzględni się inflację, należy cofnąć się o ponad 20 lat, aby znaleźć rozsądne zyski z obligacji w tradycyjnym zestawie. Wprowadzenie tych danych do „neutralnego” modelu optymalizacyjnego często skutkuje alokacją obligacji znacznie mniejszą niż 40 proc. – Połączenie globalnego rozwoju (finansowego) i twardych danych doprowadziło mnie do nazwania tej strukturalnej zmiany w portfelach inwestycyjnych Wielkim Przywróceniem Równowagi. Chociaż kluczowym elementem jest trwająca dewaluacja walut fiducjarnych, termin ten dokładniej oddaje szerszy trend. Stanowi strategiczną zmianę alokacji aktywów, napędzaną zarówno dynamiką branży, jak i czynnikami zewnętrznymi – podsumowuje Blokland.

Czytaj więcej

Czy amerykańskim skarbówkom zagraża "spirala śmierci"?

Bitcoin może mocno potanieć

Tymczasem rentowność 10-letnich Treasuries spadła we wtorek o ponad 4 punkty bazowe do 4,566 proc., gdy inwestorzy przetrawili powrót prezydenta Donalda Trumpa do Białego Domu i mnóstwo nowych zarządzeń wykonawczych. Rentowność 2-letnich obligacji skarbowych utrzymała się na niemal stałym poziomie 4,272 proc.

W poniedziałek rynki obligacji były zamknięte ze względu na Dzień Martina Luthera Kinga Jr. Inwestorzy z uwagą obserwowali w poniedziałek zaprzysiężenie Trumpa na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Z kolei ceny złota osiągnęły w środę najwyższy poziom od ponad 11 tygodni, niewiele odbiegając od szczytu wszech czasów osiągniętego w zeszłym roku, do czego przyczynił się popyt na bezpieczną przystań wynikający z niepewności co do polityki handlowej prezydenta USA Donalda Trumpa i słabszego dolara.

Złoto spot zyskało 0,3 proc. do 2751,89 dolarów za uncję, po osiągnięciu najwyższego poziomu od 1 listopada wcześniej w sesji i zamknięciu rekordowego szczytu wynoszącego 2790,15 dolarów osiągniętego w październiku. Amerykańskie kontrakty terminowe na złoto GCcv1 zyskały 0,3 procent do 2768,40 dolarów.

Natomiast bitcoin wycofał się we wtorek z rekordowych maksimów, gdy inwestorzy zwrócili się do prezydenta Donalda Trumpa o więcej wskazówek na temat polityki kryptograficznej, po tym jak podpisał szereg rozporządzeń wykonawczych pierwszego dnia urzędowania. Niektórzy analitycy ostrzegają, że notowania kryptowaluty mogą spaść nawet poniżej 95 tys. dolarów.