Zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie będzie miało swoich przegranych i zwycięzców. Przegranymi będą odbiory paliw w Azji, wygranymi znów koncerny naftowe, w tym Orlen i MOL. Do grona przegranych niestety znów będzie trzeba zaliczyć kierowców, a zwłaszcza tych kupujących olej napędowy.

Diesel podrożeje

Analitycy rynku paliw nieco różnią się w opiniach, co może nas czekać na rynku paliw w następnych dniach, ale jednak pewni co do wzrostów cen oleju napędowego, być może powyżej 8 zł za litr.

– W piątek 24 lipca obserwowaliśmy korektę i spadek na rynku ropy i paliw. Cena ropy spadła o 3,80 dolarów, za baryłkę, poniżej 97 dolarów , mimo wzrostów z 23 lipca 2026 r., kiedy przekroczyła 100 dolarów . Olej napędowy na rynku ARA tanieje o ponad 55 dolarów . Jednym z czynników łagodzących jest brak zakłóceń w produkcji i logistyce w rejonie Zatoki Meksykańskiej po niedawnym sztormie u wybrzeży USA, co jest istotne ze względu na duży eksport Stanów Zjednoczonych – mówi Urszula Cieślak. starszy analityk rynku paliw, Reflex.

Jak wskazuje, mimo chwilowej korekty sytuacja pozostaje bardzo niestabilna z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. – Trwają wzajemne groźby eskalacji działań wojennych. Obserwowany spadek cen może sugerować pojawienie się nieoficjalnych sygnałów o możliwej woli porozumienia, mimo napiętej retoryki i 13-dniowego trwającego konfliktu. Sytuacja może się dynamicznie zmienić, zwłaszcza po otwarciu giełdy w USA w najbliższym tygodniu – wskazuje.

Prognozy cen paliw na stacjach w Polsce raczej nie wskazują na duże wzrosty cen benzyny, jednak inaczej jest w przypadku oleju napędowego, gdzie te podwyżki są wręcz nieuniknione. – Jeśli obecna korekta na rynkach światowych się utrzyma, istnieje szansa na zatrzymanie wzrostów cen paliw na stacjach w Polsce. Ceny mogą pozostać na obecnym poziomie lub nieznacznie spaść. Jeśli jednak spadek okaże się krótkotrwały i jedynie wyhamuje obniżki w hurcie, nadal możliwe są niewielkie podwyżki cen w weekend i na początku tygodnia (28–29 lipca 2026 r.) – mówi Urszula Cieślak.

Czytaj więcej

Iran użył Hutich, by zastraszyć świat widmem nowego kryzysu naftowego

Nieco inaczej na sprawę patrzy Grzegorz Maziak, analityk rynku paliw E-petrol. Jak podkreśla, sytuacja na rynku ropy staje się coraz bardziej niestabilna, a ostatnie spadkowe odreagowanie z 102 do 97 dolarów za baryłkę jest jedynie chwilowym odpoczynkiem, a nie odwróceniem trendu. – Główne czynniki ryzyka – zaburzenia w łańcuchach logistycznych, do blokady cieśniny Ormuz dochodzą problemy w cieśninie Bab al-Mandab oraz ograniczenia wydobycia w Kazachstanie – pozostają w mocy, podtrzymując presję na wzrost cen. Rozwiązanie alternatywne dla Arabii Saudyjskiej to prawdopodobnie przekierowanie transportu przez Morze Śródziemne i wokół Afryki – wskazuje. Ten szlak jest jednak znacznie dłuższy, droższy i logistycznie bardziej skomplikowany, co nieuchronnie podniesie koszty frachtu. – Dynamika wzrostów cen pozostaje niewiadomą, ale kierunek jest jasny, a jego pierwszym namacalnym efektem dla konsumentów będzie wzrost cen oleju napędowego na stacjach powyżej poziomu 8 zł w przyszłym tygodniu – mówi Grzegorz Maziak.

Dostawy do Polski zapewnione

Orlen uspokaja: nie realizuje dostaw ropy do rafinerii należących do Grupy Kapitałowej przez Cieśninę Bab al-Mandab, ani przez Cieśninę Ormuz, dlatego też podaż surowca jest zapewniona. W przypadku dostaw z Arabii Saudyjskiej ładunki odbierane są w Egipcie, w terminalu Sidi Kerir. – Na obecnym etapie nie identyfikujemy wpływu napięć w regionie na ciągłość dostaw surowca. Dostawy ropy naftowej są realizowane zgodnie z harmonogramem – informuje nas spółka. Zespół prasowy wskazuje, że bezpieczeństwo zaopatrzenia w ropę naftową wzmacniają w przypadku Orlenu dywersyfikacja kierunków importu i tras transportowych oraz bieżący monitoring sytuacji geopolitycznej i warunków na globalnym rynku ropy. – Jednocześnie pozostajemy przygotowani na różne scenariusze rynkowe, w tym ewentualne zmiany cen surowca, kosztów frachtu i warunków ubezpieczenia transportu – zastrzega.

Także na rynku gazu sytuacja jest coraz trudniejsza. Jak podaje Reuters, QatarEnergy przedłużył okres obowiązywania siły wyższej na dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG) do kilku azjatyckich, obowiązujące od marca do połowy października. Wskazuje to na dalsze możliwości utrzymania się zakłóceń w eksporcie z uwagi na zamknięcie Cieśniny Ormuz i wzrosty cen. Katar odpowiada za około jedną piątą światowego dostaw LNG, a dłuższa przerwa w dostawach doprowadziłaby do ograniczenia dostaw i wzrostu cen dla kluczowych azjatyckich nabywców przed nadejściem zimy na półkuli północnej.

Czytaj więcej

Geopolityka wciąż testuje branżę paliwową

W tym roku do Polski dotarły cztery dostawy LNG z Kataru, w tym dwie w marcu, po załadunku jeszcze w lutym. Od kwietnia ładunki z tego kierunku już nie przypływają. Katar odpowiadał w 2025 r. za około 10 proc. zapotrzebowania Orlenu i jego odbiorców, więc ta sytuacja nie wpływa na bezpieczeństwo dostaw. – Brakujące wolumeny na bieżąco uzupełniamy – przede wszystkim dostawami z USA, ale także własnym wydobyciem w Polsce i Norwegii oraz gazem sprowadzanym przez Baltic Pipe. W razie potrzeby korzystamy również z ładunków spotowych, także z innych kierunków, takich jak Norwegia, Nigeria czy Trynidad i Tobago. Jeśli chodzi o kolejne dostawy z Kataru, nie chcemy dziś spekulować – czekamy na rozwój sytuacji i poprawę warunków operacyjnych w regionie – zapewnia Orlen. Polskie magazyny gazu są zapełnione w ponad 81 proc., przy średniej UE na poziomie ponad 56 proc.

Krzysztof Kopeć, kierownik działu ds. komunikacji w Grupie Unmot informuje nas z kolei, że aktualna sytuacja nie ma bezpośredniego wpływu na działalność handlową Grupy w obszarze obrotu ropą naftową. - Sytuacja na Bliskim Wschodzie w ostatnich dniach uległa dalszemu zaostrzeniu. Rozwój wydarzeń w regionie zwiększa ryzyko poważniejszych zakłóceń w dostawach ropy naftowej ze strategicznych szlaków transportowych, w tym w rejonie cieśniny Bab al-Mandab oraz Ormuz. W efekcie notowania ropy systematycznie rosną, zbliżając się tym samym do poziomu 100 dolarów. Rynek reaguje na każdy sygnał eskalacji lub deeskalacji konfliktu, co przekłada się na wysoką zmienność cen surowca – wskazuje.

Orlen i MOL zarobią

Michał Kozak, analityk DM Trigon w rekomendacji dla Orlenu i MOL-u z 21 lipca zakłada normalizację rekordowych marż rafineryjnych z obecnie rekordowych poziomów, jednak proces ten będzie rozłożony na kilka lat, ponieważ odbudowa podaży produktów paliwowych i uszkodzonej infrastruktury będzie przebiegać znacznie wolniej niż normalizacja rynku ropy. – Prognozujemy modelową marżę rafineryjną Orlenu (bez dyferencjału) na poziomie odpowiednio 32, 25,15,10 dol./bbl ( ok. 50 dol./bbl. obecnie) w drugiej połowie 2026 i w latach 2027, 2028, 2029, wobec odpowiednio 27, 20,10,5 dol./bbl dla MOL (obecny poziom to 40 USD/bbl. ) – wylicza Kozak wskazując, że otoczenie na rynkach rafineryjnym i gazowym pozostaje wyjątkowo korzystne dla Orlenu.

– Utrzymujące się wysokie marże rafineryjne, napięty rynek LNG oraz szeroki spread TTF–Henry Hub powinny przełożyć się na rekordowe wyniki Grupy w latach 2026–2027. W ujęciu operacyjnym podnosimy prognozę EBITDA o 12 mld zł do 54 mld zł w 2026 r. oraz o 7 mld zł do 50 mld zł w 2027 r. – stwierdza Kozak, ujmując jednocześnie konserwatywnie wpływ podatku od zysków na poziomie 6,4 mld zł na poziomie EBITDA.

Otoczenie makro pozostaje wyjątkowo korzystne również dla MOL, który po problemach operacyjnych w IV kw. 2025 – III kw. 2026 powinien – zdaniem Kozaka – ponownie w pełni korzystać z rekordowych marż rafineryjnych.