Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które czynniki, z rosnącą inflacją na czele, zablokowały decyzję o obniżce stóp procentowych.
  • Jak niestabilna sytuacja na rynku surowców energetycznych przekłada się na wskaźnik inflacji w kraju.
  • Dlaczego dobra kondycja gospodarki i polityka fiskalna państwa nie sprzyjają luzowaniu polityki monetarnej.
  • W jakim scenariuszu Rada Polityki Pieniężnej może zostać zmuszona do podwyżki stóp procentowych.

Taka decyzja była powszechnie oczekiwana: innej nie spodziewał się żaden z blisko 20 ekonomistów i zespołów makro ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”.

Wydaje się, że głównym czynnikiem blokującym ewentualne luzowanie polityki pieniężnej jest wyraźny wzrost inflacji. Sytuacja w Zatoce Perskiej staje się wręcz coraz bardziej napięta, co bezpośrednio przekłada się na rynek surowców energetycznych. Cena ropy Brent dobiła do 100 dol. za baryłkę, najwyżej od prawie dwóch miesięcy, a olej napędowy i benzyna są lub zbliżają się do tegorocznych maksimów cen w Polsce. Wskaźnik inflacji konsumenckiej, który w czerwcu wynosił jeszcze 2,5 proc. r/r i idealnie „wpasowywał się” w cel inflacyjny NBP, w kolejnych miesiącach zaczął rosnąć: do 3 proc. w lipcu oraz 3,4 proc. w sierpniu. Tym samym inflacja znalazła się bardzo blisko górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu, wynoszącej 3,5 proc.

Czytaj więcej

Rusza posiedzenie RPP. Ekonomiści zgodni co do decyzji ws. stóp procentowych

Inflacja już we wrześniu poza przedziałem celu NBP?

Przy obecnych, wysokich cenach ropy i paliw przebicie tego progu wydaje się wyłącznie kwestią czasu i może nastąpić jeszcze we wrześniu. W górę poszła również inflacja bazowa, szacowana w sierpniu na 3,2–3,3 proc. r/r (wobec 3–3,1 proc. w poprzednich miesiącach), na co wpływ miał przede wszystkim wzrost cen usług mocno powiązanych z kosztami transportu i turystyki.– Ponowny wzrost cen paliw w wakacje utrzymuje ryzyko rozlania się droższych surowców energetycznych na szerszy zakres cen – komentuje Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Dodatkowo, negatywnie z punktu widzenia RPP zaskakiwały dane o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw za czerwiec i lipiec (kolejno +5,9 proc. r/r i +6,8 proc., w obu przypadkach powyżej prognoz ekonomistów) i prawdopodobnie można tu mówić o sygnałach pewnego odbudowania popytu na pracę. Argumentów za natychmiastowym cięciem kosztu pieniądza nie dostarczają również twarde dane z realnej gospodarki. Ta rośnie w bardzo dobrym tempie: 3,9 proc. r/r w drugim kwartale i – na dziś – zbliżonych wyników należy się spodziewać w kolejnych kwartałach. Polska gospodarka jest odporna na globalne wstrząsy i nie potrzebuje ratunku ze strony polityki monetarnej.

Argumentem przeciw luzowaniu polityki pieniężnej jest też sytuacja fiskalna Polski. Ewidentnie widać, że rząd – szczególnie mając na względzie przyszłoroczne wybory parlamentarne – spycha na kolejne lata temat konsolidacji fiskalnej. Zarówno w 2026 r., jak i 2027 r., deficyt sektora finansów publicznych ma sięgnąć 7,1 proc. PKB.

Jednocześnie członkowie RPP nie meldowali w ostatnim czasie potrzeby zacieśniania polityki pieniężnej. Wciąż scenariuszem bazowym jest ten, że wzrost cen surowców energetycznych i paliw jest tymczasowy. Zgodnie z takim założeniem, nawet jeśli wskaźnik inflacji wyjdzie w najbliższych miesiącach ponad poziom 3,5 proc., czyli górny próg odchyleń od celu NBP, to w 2027 r. znów zjedzie do tego przedziału i będzie kierować się w stronę środka celu, czyli 2,5 proc. r/r. Każdy kolejny miesiąc nierozwiązanego konfliktu w Iranie i zaburzeń w światowym handlu będzie jednak popychał Polskę w stronę scenariuszy bardziej stagflacyjnych, czyli jednocześnie z niższym wzrostem PKB i wyższą inflacją, stanowiąc wyzwanie dla Rady Polityki Pieniężnej.

Czytaj więcej

Gospodarka rośnie, a inflacja wiąże ręce Radzie Polityki Pieniężnej

Co dalej ze stopami procentowymi?

Na dziś żaden z ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” zespołów nie przewiduje zmiany poziomu stóp procentowych do końca roku, acz oczywiście aktualne nastawienie Rady Polityki Pieniężnej zakomunikuje podczas czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński.

We wciąż bazowych scenariuszach – zakładających stopniowy spadek ceny ropy i paliw, a w ślad za nimi inflacji – ekonomiści widzą szanse na cięcia stóp w 2027 r. Przykładowo, eksperci EY Polska zakładają obniżki w przyszłym roku łącznie o 50 punktów bazowych w 2027 r. (tj. do docelowego poziomu 3,25 proc. dla referencyjnej stopy NBP).– O ile dojdzie do uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie, to obniżka stóp procentowych możliwa jest najwcześniej w końcu pierwszego kwartału 2027 r. – potwierdza Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Gorzej, jeśli sytuacja na rynku surowców będzie się utrzymywać. Zgodnie z prognozami EY, gdyby cena ropy naftowej utrzymywała się na poziomie 100 dol. za baryłkę, a w 2027 r. tylko stopniowo taniała (do około 80 dol. za baryłkę na koniec przyszłego roku), to średnioroczna inflacja w Polsce wzrosłaby w przyszłym roku do powyżej 4,5 proc. Oznaczałoby to nie tylko opóźnienie obniżek, ale nawet podwyżki stóp procentowych przez RPP – ocenia dr Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Europę i Azję Środkową.