Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe bez zmian, utrzymując stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Decyzja nie była zaskoczeniem, bo otoczenie wyraźnie zmieniło się od początku wakacji. Baryłka Brent kosztowała 100 dolarów, a przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie zwiększa ryzyko utrwalenia presji cen.
W efekcie rynek obligacji stałokuponowych pozostaje pod presją. Rentowność 10-letnich treasuries zbliża się do 4,8 proc., a niemieckiego bunda przekracza 3,4 proc. W Polsce rentowność dziesięcioletniego benchmarku wzrosła w okolice 6,2 proc. Środowa decyzja RPP nie oznacza mniejszej presji na krajowy dług. Rynek wycenia obecnie ryzyko, że droższa energia przełoży się na oczekiwania inflacyjne, kurs walutowy i decyzje banków centralnych w przyszłości.
Do tego dochodzi czynnik fiskalny. Wysoki deficyt i duże potrzeby pożyczkowe zwiększają znaczenie premii, której inwestorzy wymagają za utrzymywanie długoterminowych obligacji. Dlatego nawet przy niezmienionej stopie referencyjnej rentowności obligacji dziesięcioletnich mogą nadal rosnąć. W czwartek decyzję podejmie EBC, a w piątek poznamy amerykański CPI za sierpień. Przy drogiej ropie szczególnie istotne będzie to, czy dane pokażą wzrost presji inflacji i wzmocnią oczekiwania podwyżek stóp. Dla polskiego rynku kierunek nadal będzie wyznaczać geopolityka. RPP wybrała stabilizację stóp, ale rynek obligacji gra teraz swoją grę, która przekłada się na stromienie krzywej rentowności.