Tym razem patrzymy na spółki, których kwartalne wyniki finansowe rozminęły się z oczekiwaniami rynku, co w większości przypadków miało negatywny wpływ na cenę ich akcji. Warto podkreślić, że negatywnych zaskoczeń było mniej niż pozytywnych niespodzianek. Czy obawy inwestorów są uzasadnione, biorąc pod uwagę kolejne kwartały?
Pozytywnego przełomu nie widać
Z mocną odpowiedzią rynku (blisko 13-proc. przecena kursu na pierwszej sesji po publikacji raportu) spotkał się raport spółki Text. Inwestorzy chcieli zobaczyć w wynikach efekt wprowadzonych w tym roku podwyżek w cennikach, ale, jak się okazało, były to oczekiwania nieco na wyrost. – Dla Text największym wyzwaniem pozostaje powrót do trwałego wzrostu biznesu, w szczególności wskaźnika MRR (powtarzalne przychody abonamentowe – red.), który jest kluczową miarą rozwoju spółki. W ostatnich kwartałach zespół intensywnie rozwijał ofertę produktową, dostosowując ją do szybko zmieniającego się rynku. Naturalnym pytaniem jest, czy nowe rozwiązania finalnie dopasują się do wymagań i oczekiwań rynku. Zaraportowany spadek kw./kw. MRR na koniec sierpnia każe postawić kolejny znak zapytania w trwającym procesie transformacji. Okres wakacyjny cechuje się pewną sezonową słabością, jednak w optymalnym scenariuszu wprowadzone ostatnio zmiany powinny być w stanie ją przeważyć – wskazuje Andrzej Rembelski, analityk BM PKO BP. Jego zdaniem w najbliższych miesiącach kluczowe będzie potwierdzenie, że nowe produkty są w stanie przełożyć się na trwałą poprawę dynamiki biznesu. Spodziewa się, że w nadchodzących kwartałach wyniki r./r. powinny cechować się pozytywną dynamiką. Koszty pozostają pod dobrą kontrolą. – Jednak przy braku poprawy w najbardziej istotnym wskaźniku, inwestorzy mogą zwracać na to mniejszą uwagę – podkreśla.
Czytaj więcej
Spora grupa firm z warszawskiej giełdy już przedstawiła wyniki za drugi kwartał i całe pierwsze półrocze 2026 r. Które z nich sprawiły inwestorom n...
Bardziej wymagający kwartał, niż zakładał rynek, ma za sobą AmRest, który nadal zmaga się ze słabością swoich największych rynków. Drugi kwartał nie przyniósł pozytywnego przełomu w wynikach (spadek zysków przy stabilnych r./r. przychodach), które wypadły nieco słabiej niż zakładano. W efekcie marża EBITDA spadła do 15,7 proc. z 16,8 proc. przed rokiem. Sam zarząd restauracyjnej spółki przyznał, że oczekiwania na ten rok były zbyt optymistyczne. – Kiedy przedstawialiśmy nasze prognozy na 2026 rok, zakładaliśmy jednocyfrowy wzrost zarówno przychodów, jak i rentowności. Biorąc pod uwagę wyniki za I półrocze br., wolniejsze ożywienie ruchu klientów na wybranych rynkach oraz utrzymującą się presję na dźwignię operacyjną, obecnie spodziewamy się, że wzrost przychodów i rentowności będzie lekko dodatni, a nie jednocyfrowy – poinformował podczas telekonferencji wynikowej Eduardo Zamarripa, dyrektor finansowy AmRestu. Wyjaśnił, że zmiana podejścia wynika z bardziej ostrożnego spojrzenia na tempo ożywienia, zwłaszcza na rynkach znajdujących się obecnie pod presją. Wyzwaniem AmRestu pozostają konsumenci, którzy ostrożnie podchodzą do wydatków.
Wynikowa poprzeczka była zbyt wysoko
Nie brakowało spółek, których wyniki mimo ich poprawy rok do roku zostały negatywnie przyjęte przez rynek. Tak było w przypadku Arctic Paper. Papierniczo-celulozowa grupa mierzy się ze słabym popytem w Europie i utrzymującą się presją kosztów. To sprawiło, że w II kwartale fatalne wyniki zanotował segment papieru. Równocześnie zauważalna poprawa nastąpiła w segmencie celulozy. Segment papieru pozostawał pod negatywnym wpływem rosnących cen celulozy. Jednocześnie ze względu na sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie rosły ceny chemikaliów oraz energii. – W segmencie celulozy z kolei zanotowaliśmy pozytywny wpływ kursów walut, wsparciem był także spadek cen drewna – wyjaśniła na konferencji wynikowej Katarzyna Wojtkowiak, członkini zarządu ds. finansowych. Wdrożone w II kwartale bieżącego roku podwyżki cen papieru tylko częściowo skompensowały wzrost cen głównego surowca, czyli celulozy liściastej. W perspektywie kolejnych kwartałów wyzwaniem jest utrzymującą się niepewność na rynku, będącą efektem napięć politycznych, sytuacji makroekonomicznej i wciąż słabego popytu. Wojtkowiak spodziewa się, że wysokie ceny ropy i sytuacja na Bliskim Wschodzie przełożą się na wyższe koszty transportu oraz ceny chemikaliów, ale z drugiej strony segment papieru powinien odczuć spadek cen celulozy liściastej, który powinien nastąpić do końca roku.
Rozczarowań nie zabrakło w sektorze bankowym, choć zdecydowana większość kredytodawców pokazała się z dobrej strony, dostarczając raporty nieco lepsze od oczekiwań. Na ich tle negatywnie wypada Bank Handlowy, który co prawda pochwalił się efektowną poprawą zysku netto (wzrost o 93 proc. r./r.), ale nie na tyle dużą, by sprostać oczekiwaniom rynku. – Zysk netto Banku Handlowego był niższy od prognoz rynkowych głównie na skutek wyższego poziomu rezerw. Wynik byłby jeszcze słabszy gdyby nie sprzedaż nieruchomości, na której bank wykazał zysk brutto ok. 30 mln zł. – wskazuje Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz w BM Banku Millennium. - Analizując rezultaty należy zwrócić uwagę, że pod względem jakości były to jedne ze słabszych obecnego sezonu wynikowego. Spółka zanotowała wyższy niż średnia spadek wyniku odsetkowego, wyższy wzrost kosztów działalności oraz ponadprzeciętny wzrost kosztów ryzyka. To ostatnie, jak wskazuje bank, to skutek dwóch dużych odpisów na kredyty dla spółek przemysłowych. In plus prezentuje się natomiast roczna dynamika wolumenów oraz dochodów prowizyjnych – zauważa ekspert.
Poniżej oczekiwań wypadło Oponeo.pl. Dystrybutor m.in. akcesoriów samochodowych i rowerów co prawda poprawił rezultaty sprzed roku, ale rynek liczył na więcej. – Zysk II kwartału 2026 r. był (po skorygowaniu o nieuwzględniony w naszych prognozach koszt programu motywacyjnego) zgodny z naszymi oczekiwaniami. Lepsza była marżowość, ale słabiej (po świetnym I kwartale br.) wypadły przychody i ceny w segmencie oponowym. Wyniki nie zmieniają naszego pozytywnego podejścia do spółki, która utrzyma się na liście top buys – wyjaśnia Piotr Łopaciuk, analityk BM PKO BP. Zwraca uwagę na wyhamowanie dynamiki wolumenu sprzedaży w porównaniu z I kwartałem br. Do tego skala podwyżek cen opon była dużo mniejsza niż zakładał. – Wolumen sprzedaży opon był płaski rok do roku (spodziewaliśmy się 6-proc. wzrostu). Średnia cena sprzedanej opony wzrosła w drugim kwartale o zaledwie 1 proc. rok do roku. To sporo słabsza dynamika niż zanotowana w pierwszym kwartale 5 proc. – zauważa.