Ceny gazu w Europie wracają do poziomów niewidzianych od ponad trzech lat. Kontrakt TTF sięgnął 8 września 75,60 EUR/MWh, najwyżej od stycznia 2023 r. Powodem są zakłócenia dostaw LNG z Bliskiego Wschodu i mniejsze zapasy przed zimą. Ryzyko dalszych wzrostów jest podwyższone, choć do kryzysu z 2022 r. wciąż daleko.
Według Gas Infrastructure Europe 8 września magazyny UE były zapełnione w 67,12 proc. i zawierały 759,52 TWh. Ośrodek Studiów Wschodnich ocenił, że pod koniec sierpnia był to najniższy poziom od co najmniej 15 lat. Cel 90 proc. można w tym roku osiągnąć do 1 grudnia, a w trudnych warunkach zejść do 80 proc. Komisja Europejska nie widzi bezpośredniego zagrożenia dostaw dzięki większym mocom LNG, dywersyfikacji i niższemu popytowi.
Polskie magazyny z kolei były zapełnione w 96,52 proc., czyli miały 35,57 TWh gazu. To najwyższy poziom w UE. Niemcy, dysponujące największą pojemnością, miały 54,75 proc. Polska jest dobrze przygotowana fizycznie dzięki zapasom, LNG i Baltic Pipe, lecz pozostaje częścią europejskiego rynku. Chłodna, bezwietrzna zima zwiększałaby konkurencję z Azją o ładunki LNG. TTF mógłby wtedy zbliżyć się do 100 EUR/MWh. Łagodna pogoda i powrót dostaw z Zatoki Perskiej dawałyby szansę na stabilizację. W Polsce droższy gaz najmocniej odczułyby przemysł i energetyka, a gospodarstwa domowe z opóźnieniem przez wyższą taryfę, która na razie jest „zamrożona” do końca grudnia 2026 r.