Podtapiany kosztami i redukcją zamówień przemysł motoryzacyjny szuka koła ratunkowego. W Europie już 35 proc. firm z branży chce produkować dla innych sektorów, co pozwoliłoby wypełnić zdolności produkcyjne, niewykorzystane przez malejącą liczbę zamówień.

Największą gotowość do takiego kroku deklarują firmy ze Słowacji (58 proc.), Turcji (53 proc.) i Czech (49 proc.), natomiast najmniejszą – z Niemiec (18 proc.) i Francji (19 proc.). Polska jest bliżej środka stawki – możliwości dywersyfikacji szuka 31 proc. przedsiębiorstw, choć ten udział powinien być zapewne większy. Badania wśród zarządzających firmami pokazują bowiem, że w europejskiej branży motoryzacyjnej należymy do rynków z najbardziej pesymistycznymi prognozami produkcji.

Według EuroMotoBarometru, najbardziej pożądanym kierunkiem rozszerzenia działalności staje się przemysł obronny. Wskazuje na niego 39 proc. badanych w Europie przedsiębiorstw. Na drugim miejscu znajduje się sektor AGD, z którym chce współpracować 22 proc. firm. Niewiele mniej, bo 21 proc. wybiera za nowy cel współpracy branżę lotniczą.

W Polsce zainteresowanie współpracą z przemysłem zbrojeniowym jest jeszcze większe: partnerów szuka w nim ponad połowa firm produkujących dla motoryzacji. Oferują dużą dostępność pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami. – W sektorze obronnym potrzebne są właśnie takie kompetencje: inżynierowie, technicy, specjaliści jakości, operatorzy czy pracownicy utrzymania ruchu. Dlatego przepływ pomiędzy tymi branżami jest naturalny i będzie przyspieszał – twierdzi Jacek Opala, prezes Exact x Forestall.

Czytaj więcej

Przemysł motoryzacyjny zaczyna się zbroić

Liczba przedsiębiorstw, które w tym kierunku zdywersyfikowały działalność, stale się powiększa. Przykładem jest grupa Boryszew, która produkuje komponenty dla globalnych koncernów samochodowych, a jednocześnie rozwija działalność dla sektora obronnego. Wspólnie z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych przygotowuje produkcję dronów, pracuje nad półproduktami do amunicji i zapowiada kolejne projekty wykorzystujące swoje możliwości w obróbce metali.

Także firma Wuzetem, znana z produkcji rozpylaczy, wtryskiwaczy i elementów tłoczących dla branży motoryzacyjnej, rolniczej i przemysłu ciężkiego, kieruje się w stronę sektora obronnego. – Jesteśmy gotowi realizować zadania na rzecz firm zbrojeniowych na dużą skalę. Dysponujemy dostępnymi mocami produkcyjnymi oraz zapleczem technologicznym i laboratoryjnym, bez konieczności budowania ich od podstaw – zadeklarował Jacek Pużuk, prezes spółki. Firma już produkuje elementy zapalników do pocisków artyleryjskich, a technologie rozwijane wcześniej m.in. na potrzeby motoryzacji, znajdują zastosowanie w systemach uzbrojenia.

Przedsiębiorstwa z branży motoryzacyjnej pojawiły się na trwającym 34. Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach. Znana z produkcji przyczep i naczep grupa Wielton, trzeci ich dostawca w Europie, prezentuje ofertę pojazdów przystosowanych do potrzeb transportu i logistyki wojskowej. Zaprezentowane w Kielcach zabudowy platformowe mogą być bazą dla mobilnych pracowni diagnostycznych, umożliwiając montaż m.in. tomografów komputerowych, rezonansu magnetycznego, cyfrowego RTG czy ultrasonografów. – Prezentujemy różne pojazdy, podkreślając możliwości spółki w dostarczaniu rozwiązań transportowych, w tym specjalistycznych zabudów – mówi Paweł Szataniak, prezes Wielton Defence i grupy Wielton.

– Naszym celem jest rozwój produktów, które łączą doświadczenie grupy Wielton w produkcji pojazdów specjalistycznych z wymaganiami sektora obronnego – dodaje Małgorzata Sokołowska, członek zarządu Wielton Defence.

Czytaj więcej

Wiemy które spółki mogą zyskać na SAFE. Lista jest zaskakująco długa

Dywersyfikację działalności rozszerza grupa Unimot. Należąca do niej spółka PZL Defence pokazuje na targach obronnych odrzutowy bezzałogowy system uderzeniowy dalekiego zasięgu. – Spółka koncentruje się na rozwiązaniach wykorzystujących potencjał technologii podwójnego zastosowania – tłumaczy Maciej Borecki, prezes PZL Defence. W ofercie firmy są także drony, elektryczny jednoślad Rosa przystosowany do jazdy w trudnym terenie, czy system filtracji wody mający wspomagać działania w sytuacjach kryzysowych. Jak zadeklarował Unimot w komunikacie, rozwój PZL Defence to element dywersyfikacji działalności grupy i budowy nowego segmentu biznesowego.

Według firmy doradczej KPMG, branża motoryzacyjna, poprzez wysoki poziom automatyzacji i precyzję produkcji, posiada możliwości rozwijania przemysłu dual-use. – To jedna z kilku możliwych ścieżek transformacji, jej przewagą jest jednak strukturalny, wieloletni charakter popytu obronnego. Daje to firmom większą przewidywalność zamówień – uważa Przemysław Szywacz, partner i lider doradztwa dla sektora motoryzacyjnego w KPMG w Polsce.

Przy tym, dzięki rozbudowanej infrastrukturze branży motoryzacyjnej w Europie, potencjalne obszary współpracy sektora automotive i zbrojeniowego wykraczają poza technologie podwójnego zastosowania. Mogą dotyczyć także logistyki wojskowej czy automatyzacji procesów produkcyjnych. Dodatkowo obronność jest jednym ze strategicznych sektorów w unijnym mechanizmie local content, dzięki któremu polskie firmy zyskują preferencyjną pozycję w przetargach zbrojeniowych. Z kolei polski sektor motoryzacyjny jako gracz w branży dual-use ma potencjał rozwoju także na zagranicznych rynkach.

Perspektywy sektora w Polsce, odpowiedzialnego za blisko 7 proc. PKB i dającego pracę blisko 200 tys. osób, nie wyglądają kolorowo. Spadku produkcji w najbliższych 12 miesiącach spodziewa się 28 proc. krajowych firm wobec 20 proc. w całej Europie. Wyższy odsetek pesymistów odnotowano tylko w Turcji (32 proc.).

Inne drogi wykorzystywane do ograniczenia problemów ze spadkiem produkcji motoryzacyjnej to automatyzacja procesów usługowych (deklaruje ją 19 proc. badanych), szukanie nowych klientów w Azji (14 proc.) czy ograniczenie mocy produkcyjnych (11 proc.). Wszystko jednak wskazuje, że to właśnie poszerzanie działalności na nowe sektory będzie najbardziej się opłacać. Według szefa Exact x Forestall, nie należy jednak postrzegać dywersyfikacji jako ucieczki z motoryzacji. – To raczej wykorzystanie ogromnego kapitału technologicznego i ludzkiego, który europejski automotive zbudował przez ostatnie dekady – podsumowuje Opala.