Jak pani ocenia obecną sytuację na globalnym rynku miedzi i metali szlachetnych? Jakie czynniki decydują o podaży, popycie i cenach?

Sytuacja na rynku miedzi jest dziś w ogromnym stopniu uzależniona od cen na międzynarodowych giełdach. Na te wyceny – zarówno miedzi, jak i srebra czy złota – wpływa przede wszystkim rosnące zapotrzebowanie generowane przez transformację energetyczną, sektor motoryzacyjny czy rozwój firm i technologii AI. Z drugiej strony mamy czynniki makroekonomiczne i polityczne, zwłaszcza politykę USA i zapowiedzi ceł administracji prezydenta Donalda Trumpa. Wywołuje to silne reakcje na rynku, spadek giełdowych zapasów i transfer miedzi, np. z giełdy londyńskiej do USA. Chociaż bezpośrednio nas jako KGHM te 50-proc. cła nie dotknęły – na rynek amerykański nie eksportujemy naszych produktów – to same zapowiedzi kolejnych ceł, chociażby na katody, wywołują silne reakcje rynku i wybiły ceny miedzi do historycznych pułapów. Jeśli chodzi o metale szlachetne, geopolityka odgrywa tu kolosalną rolę i utrzymuje ich zmienność w krótkich terminach. W dobie trwających konfliktów inwestorzy poszukują bezpiecznych przystani dla kapitału, stąd np. wysokie ceny złota.

Dużo mówi się o nadchodzącym deficycie miedzi. Jak głęboka może być ta luka i na których kontynentach będzie najbardziej widoczna?

To zjawisko o charakterze globalnym. Rynek miedzi jest rynkiem połączonym i nie możemy oceniać KGHM wyłącznie z pozycji lidera w Polsce czy Europie – musimy patrzeć przez pryzmat całej branży. Według analityków, do 2035 r. globalna luka podażowa miedzi może sięgnąć prawie 8 mln ton. Dla porównania, roczna produkcja miedzi rafinowanej w całej grupie KGHM wynosi ponad 700 tys. ton, a na całym świecie około 28 mln ton.

Czytaj więcej

Chilijska kopalnia KGHM-u da więcej miedzi

Czy rekordowe ceny miedzi i pogłębiająca się luka podażowa oznaczają, że giełdowy kurs tego metalu nadal będzie rósł? W Chinach część firm kupujących duże ilości miedzi zaczyna szukać zamienników, choćby tańszego aluminium.

Staramy się nie upubliczniać naszych konkretnych założeń cenowych do modeli biznesowych. Niemniej jednak napięcia na Bliskim Wschodzie, polityka gospodarcza USA, Kanady czy UE mogą wspierać trend wzrostowy i wysokie poziomy cenowe. Co do zamienników – oczywiście można dywagować o zastępowaniu miedzi innymi metalami i ta dyskusja cyklicznie powraca. Jednak analizując globalną gospodarkę oraz różnice we właściwościach fizycznych poszczególnych metali, widzimy wyraźnie, że w krótkim i średnim okresie substytucja na szeroką skalę się nie wydarzy. Popyt na miedź będzie rósł, a podaż z wielu względów będzie malała.

Dlaczego podaż będzie malała, skoro ceny są wysokie i projekty wydobywcze stają się coraz bardziej opłacalne?

Ponieważ branża wydobywcza mierzy się z barierami, których nie da się przeskoczyć z dnia na dzień. Średni czas rozwoju projektu górniczego – od przysłowiowego wbicia łopaty do uruchomienia operacyjnego kopalni – to dziś 10 do 15 lat. Ponadto złoża są położone w coraz trudniejszych geofizycznie i geograficznie miejscach. Dla przykładu nasza chilijska kopalnia Sierra Gorda leży na pustyni Atakama, w najsuchszym zakątku świata, 1700 m nad poziomem morza i ponad 100 km od linii brzegowej. Podobnie kopalnie w Nevadzie czy Arizonie – to tereny pustynne, bardzo oddalone od ośrodków przemysłowych. Z kolei projekty innych firm, np. w Brazylii, Peru czy Argentynie są zlokalizowane wysoko w górach. Kolejne bariery to niestabilność prawno-polityczna niektórych jurysdykcji. Dochodzą do tego rygorystyczne obostrzenia środowiskowe, wymogi rekultywacji oraz wykładniczo rosnące koszty budowy infrastruktury.

KGHM na rynkach zagranicznych zainwestował miliardy dolarów. Jednocześnie w Polsce wokół tych przedsięwzięć narosło wiele mitów, kontrowersji, a nawet sporów. Jaki jest cel inwestowania w kopalnie w innych częściach świata, skoro można by się skupić jedynie na aktywach krajowych?

Moim osobistym celem jest mówienie o rzeczywistej sytuacji w aktywach zagranicznych i „odczarowanie” wizerunku tych inwestycji, które historycznie bywały na rynku oceniane jako nieudane, przeszacowane czy niepotrzebne. To zdecydowanie błędne podejście. Poza zwiększeniem bazy zasobowej i wolumenu produkcji miedzi, kluczowym celem zakupu tych aktywów było m.in. obniżenie średniego kosztu C1 w grupie – czyli globalnego benchmarku kosztu wydobycia funta miedzi. W Polsce mamy bardzo głębokie kopalnie, zmagamy się z wysokimi temperaturami i jesteśmy obłożeni podatkiem od wydobycia. Przez to koszt wydobycia jest u nas wysoki. Górnictwo odkrywkowe, jakie stosujemy za granicą, jest technologicznie znacznie tańsze. Dzięki zbalansowaniu kosztów w ramach całej grupy, w tym roku zaraportowaliśmy średni koszt C1 na poziomie 2,11 USD za funt miedzi. W Polsce ten koszt wynosi około 2,5 USD, podczas gdy w Sierra Gorda to zaledwie 0,86 USD, a w KGHM International niewiele ponad 1 USD. Te aktywa doskonale bilansują i optymalizują naszą strukturę kosztów. W efekcie udział aktywów zagranicznych w skorygowanej EBITDA całej grupy KGHM systematycznie rośnie. Ponadto wyjście za granicę pozwoliło nam zwiększyć bazę zasobową i wolumen produkcji w sytuacji, gdy krajowa produkcja systematycznie spada. Był to również sposób na dywersyfikację geopolityczną i operacyjną działalności grupy. Posiadanie kopalń w różnych częściach świata, w Ameryce Północnej i Południowej, ogranicza ekspozycję na ryzyka regionalne. Jednocześnie wzmacnia odporność biznesu na zmiany strukturalne zachodzące na rynkach globalnych. Istotna była także multisurowcowość. Aktywa zagraniczne dają dostęp nie tylko do miedzi, ale również do molibdenu, złota, srebra oraz metali krytycznych, szczególnie ważnych w dobie transformacji energetycznej. Kolejnym celem była budowa globalnej pozycji rynkowej KGHM. Inwestycje międzynarodowe i współpraca z największymi firmami branży górniczej uwiarygodniają nas jako globalnego gracza na rynku surowców. Wszystkie te cele z upływem czasu zostały zrealizowane. Obecnie aktywa zagraniczne stanowią znaczącą część bieżących wyników, przepływów pieniężnych, jak i wyceny spółki. Warto dodać, że suma przepływów z zagranicy do Polski wyniosła około 1,5 mld USD, tj. ok. połowy wartości przejęcia QuadraFNX w 2012 r.

Czytaj więcej

KGHM stawia na inwestycje i akwizycje

Przyjrzyjmy się zatem poszczególnym rynkom. Ameryka Południowa to wciąż główny kierunek ekspansji, jeśli chodzi o poszukiwania i wydobycie miedzi?

Tak, Ameryka Południowa – przede wszystkim Chile, ale też Peru, Brazylia, a ostatnio bardzo proreformatorska i przedsiębiorcza Argentyna – to kluczowe i atrakcyjne obszary. W Afryce jest Maroko, które oceniamy jako stabilne. Nawiązaliśmy tam bliską współpracę z państwową agencją ONHYM, zarządzającą poszukiwaniem i rozwojem zasobów naturalnych, a także z naszym marokańskim odpowiednikiem – firmą górniczą Managem Group. Wspólnie szukamy obiecujących projektów typu greenfield na wczesnym etapie rozwoju. Z kolei Ameryka Północna (USA i Kanada) to dla nas oaza stabilności. Niedawno zawarliśmy nawet polsko-amerykańskie porozumienie surowcowe, będące wstępem do pełnej umowy handlowej. Azja i Australia pozostają obecnie poza naszym zasięgiem kapitałowym.

Wróćmy do Chile i Sierra Gorda, najbardziej nośnego tematu dotyczącego zagranicznych inwestycji KGHM-u. Jak wygląda dziś kondycja tej kopalni? Czy ta inwestycja już się spłaciła?

Sierra Gorda to absolutnie nasze oczko w głowie. KGHM posiada w niej 55 proc. udziałów, a naszym partnerem jest obecnie australijska grupa South32. Od przejęcia w 2012 r. przeszliśmy gigantyczną drogę od budowy do w pełni zoperacjonalizowanej, potężnej kopalni produkującej ponad 150 tys. ton miedzi płatnej rocznie. Od 2021 r. Sierra Gorda generuje bardzo dobre przepływy finansowe i regularnie spłaca zadłużenie. Do dziś spłaciła 1,25 mld USD pożyczek i odsetek. W zeszłym roku wypłaciła właścicielom rekordowe 600 mln USD, z czego do KGHM-u trafiło 330 mln USD. W I półroczu tego roku wpłaciła do KGHM kolejne 270 mln USD i spodziewamy się, że ubiegłoroczny rekord przepływów zostanie wyraźnie pobity. Odpowiadając wprost: tak, Sierra Gorda jest trwale rentowna, systematycznie się spłaca i będzie generować stabilny zarobek przez kolejne lata. Jest całkowicie samowystarczalna finansowo – nie potrzebuje ani złotówki wsparcia z Polski, a swoje inwestycje finansuje z własnych przepływów i instrumentów dłużnych.

Do kiedy planowane jest wydobycie w Sierra Gorda?

LOM (ang. Life-of-Mine), czyli okres życia kopalni, raportowaliśmy do 2048 r. Podjęliśmy jednak strategiczną decyzję o budowie czwartej linii produkcyjnej, czyli nowego zakładu przeróbczego, na który składa się kruszarka, młyn kulowy i flotacja, o wartości ponad 720 mln USD. Inwestycja potrwa 3 lata, a pełną operacjonalizację planujemy na II połowę 2030 r. Co kluczowe, od 1 stycznia przyszłego roku obejmujemy dwuletnie przewodnictwo w radzie właścicieli Sierra Gorda, więc budowa ruszy już pod naszym silnym nadzorem operacyjnym. Dzięki czwartej linii zwiększymy moce przerobowe i produkcję o około 20 proc. Oznacza to, że udokumentowane zasoby przerobimy szybciej – LOM skróci się o około trzy lata. To bardzo dobra wiadomość dla naszych finansów, gdyż szybciej wygenerujemy dodatni strumień gotówki. Niemniej widzimy duży potencjał na powiększenie bazy zasobowej tej kopalni i pracujemy nad wydłużeniem życia kopalni Sierra Gorda. Wymaga to czasu i nakładów na wiercenia, jednak widzimy już tego efekty i jesteśmy bardzo optymistyczni co do przyszłości.

Wyniki dotychczasowych prac wskazują potencjał (Sierra Gorda - red.) na pozyskanie dodatkowych od 1 do nawet 3 mld ton rudy. Mamy nadzieję, że nasz wieloletni plan eksploracji potwierdzi występowanie ekonomicznego złoża. Dla zobrazowania obecnie w planie produkcji mamy około 1,1 mld ton rudy.

Anna Sobieraj-Kozakiewicz

Jakie nowe projekty poszukiwawcze są realizowane i planowane w pobliżu kopalni Sierra Gorda?

W latach 2023–2025 przeprowadziliśmy gigantyczną kampanię wierceń uzupełniających. To ponad 85 tys. m odwiertów wokół i pod obecną odkrywką. Efekty są spektakularne i potwierdziły szeroką mineralizację. Obecnie mamy określone cztery główne programy związane z rozwojem kopalni Sierra Gorda. Catabela Deep dotyczy warstwy złóż znajdującej się bezpośrednio pod dnem obecnej odkrywki. Catabela Out-Pit to z kolei horyzontalne rozszerzenie obecnego wyrobiska w kierunku zachodnim, czyli na obszar Salvadore. Catabela Northeast jest niezależnym, bardzo obiecującym złożem oddalonym o zaledwie kilkaset metrów od obecnej kopalni. Obecnie przyspieszamy tam wiercenia uzupełniające z udziałem naszej spółki DMC Mining Services Ltd. Wreszcie projekt Sierra Gorda Oxide to olbrzymie, zhałdowane złoża rud tlenkowych z początków działania kopalni, które czekają na przetworzenie na katody miedziowe. Wyniki dotychczasowych prac wskazują potencjał na pozyskanie dodatkowych od 1 do nawet 3 mld ton rudy. Mamy nadzieję, że nasz wieloletni plan eksploracji potwierdzi występowanie ekonomicznego złoża. Dla zobrazowania obecnie w planie produkcji mamy około 1,1 mld ton rudy.

Ameryka Południowa – przede wszystkim Chile, ale też Peru, Brazylia, a ostatnio bardzo proreformatorska i przedsiębiorcza Argentyna – to kluczowe i atrakcyjne obszary. W Afryce jest Maroko, które oceniamy jako stabilne.

Anna Sobieraj-Kozakiewicz

KGHM zawarł porozumienie o współpracy na terenie Chile z koncernem BHP. Co ono wam daje?

W kwietniu Sierra Gorda i kopalnia Spence, należąca do BHP, podpisały MoU dot. współpracy i poszukiwania potencjalnych synergii. Obie leżą dosłownie obok siebie – z jednego wyrobiska widać drugie. Na rynku globalnym takie partnerstwa to norma – za przykład mogą posłużyć Andina (Codelco) i Los Bronces (Anglo) oraz Collahuasi (Anglo/Glencore) i Quebrada Blanca (Teck/Sumitomo). Konsolidacja rynku i szukanie synergii kapitałowych oraz operacyjnych to silny globalny trend i KGHM w tym uczestniczy.

Czy to może oznaczać, że KGHM będzie współpracował z BHP przy projektach poszukiwawczo-rozpoznawczych dotyczących złóż miedzi zlokalizowanych w Polsce?

Właśnie podpisaliśmy list intencyjny z BHP, największą firmą górniczą świata. Określa on ramy rozmów na temat potencjalnych obszarów współpracy i stanowi punkt wyjścia do dalszego dialogu i wymiany doświadczeń, identyfikacji wspólnych inicjatyw oraz poszukiwania rozwiązań wspierających efektywność operacyjną. W ramach przyjętej formuły spółki będą analizować możliwości wykorzystania swoich doświadczeń technicznych, operacyjnych i międzynarodowych, w tym w odniesieniu do projektów eksploracyjnych, przedsięwzięć znajdujących się na etapie rozwoju oraz innych obszarów, w których współpraca mogłaby tworzyć wartość dla obu stron. Rozmowy mogą obejmować projekty i obszary działalności na całym świecie.

Grupa KGHM posiada również kopalnie w USA i Kanadzie. Czy i jak będzie rozwijana w nich produkcja?

W USA mamy kopalnie Robinson i Carlota. Pierwsza z nich w stanie Nevada to stabilne, średniej wielkości aktywo odkrywkowe generujące stały dopływ gotówki, produkujące ponad 50 tys. ton miedzi rocznie. Chciałabym zaznaczyć, że na moment przejęcia w 2012 r. kopalnia Robinson miała zakończyć swój żywot do 2020 r., obecnie jej LOM jest udokumentowany do 2036 r. i nadal pracujemy nad jego wydłużeniem. Obecnie eksploatujemy nieco uboższą warstwę rudy w odkrywce Liberty. Traktujemy to jako fazę przejściową do czasu udostępnienia do bogatszej odkrywki Tripp-Veteran, a potem wrócimy do zasobnej w metal odkrywki Ruth West z kolejnymi fazami. Z kolei Carlota w stanie Arizona to kopalnia schyłkowa, której żywotność kończy się w 2029 r. Zgodnie z naszą strategią porządkowania portfela, aktywo to jest przeznaczone do zbycia. Podobnie jak w przypadku zeszłorocznej sprzedaży aktywów w kanadyjskim Zagłębiu Sudbury czy kopalni Franke w 2022 r. Taki proces transakcyjny trwa zazwyczaj około dwóch lat od decyzji do finalizacji.

Teraz wizytówką KGHM-u w Kanadzie ma być projekt Victoria. Na jakim etapie są prowadzone tam prace?

Victoria to projekt budowy nowej kopalni głębinowej, którym chcemy się głośno chwalić, jako wzorowym przykładem 100-proc. local contentu za granicą. Prace drążenia pierwszego szybu (docelowo wentylacyjnego) prowadzi nasza spółka DMC Mining Services Ltd., co daje nam pełną kontrolę nad budżetem, harmonogramem i jakością prac, budując unikalną synergię wewnętrzną. Jesteśmy już na głębokości ponad 1500 m poniżej zrębu szybu – roboty idą sprawnie i zgodnie z harmonogramem. Obecnie przyspieszamy prace nad kluczowym dokumentem, czyli studium wykonalności, który precyzyjnie oszacuje zasoby geologiczne Victorii. Planujemy je sfinalizować w przyszłym roku. Studium wykonalności będzie podstawą do pozyskania finansowania zewnętrznego na budowę drugiego szybu – produkcyjnego. Pierwsze komercyjne wydobycie z kopalni Victoria szacujemy realnie w ciągu 10 lat.

KGHM szykuje kolejne przejęcia na rynkach zagranicznych. Czy w tym roku możemy spodziewać się jakiegoś komunikatu w tej sprawie?

Prowadzimy skrupulatną i bardzo konserwatywną politykę inwestycyjną. Każdy potencjalny projekt analizujemy pod kątem twardych kryteriów: okresu LOM-u, wielkości zasobów oraz położenia w pierwszej połowie światowej krzywej kosztowej wydobycia, co gwarantuje wysoką rentowność. Trzeba też pamiętać, że wyceny aktywów górniczych są dziś wysokie, a do tego dochodzi premia za przejęcie. Przyglądamy się rynkowi, jesteśmy w trakcie zaawansowanego badania kilku projektów, mamy podpisane umowy o zachowaniu poufności, dlatego nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów ani nawet podać, na jakim kontynencie te projekty się znajdują.

Podsumowując, jakie są najważniejsze cele zarządu KGHM-u na rynkach zagranicznych w zakresie poszukiwań i wydobycia na najbliższe lata?

Moim absolutnym priorytetem jest wdrożenie w pełni zoperacjonalizowanego planu wykonania strategii grupy KGHM w aktywach zagranicznych, nastawionego na systematyczne budowanie ich wartości. Praktycznie oznacza to działania oparte na czterech filarach. Po pierwsze, bezpieczną, terminową i efektywną budowę czwartej linii produkcyjnej w Sierra Gorda oraz dalszy rozwój jej programów poszukiwawczych. Po drugie, stworzenie pełnej dokumentacji i planu finansowania drugiego szybu dla kanadyjskiego projektu Victoria. Stawiamy też na dalszy stabilny rozwój i przedłużanie żywotności kopalni Robinson w USA. Wreszcie, czwarty filar to aktywne poszukiwanie i wykorzystanie synergii operacyjnych w ramach partnerstw międzynarodowych, w tym wspominane rozmowy z BHP. To są ogromne, skomplikowane procesy logistyczne i inżynieryjne. Pracujemy dosłownie w kilku strefach czasowych – od zachodniego wybrzeża USA przez Kanadę i Chile po Polskę. Łączymy doświadczenia z różnych kontynentów, udowadniając, że z lokalnej, polskiej firmy staliśmy się skutecznym, globalnym graczem z pierwszej dziesiątki największych producentów miedzi na świecie.

CV

Anna Sobieraj-Kozakiewicz

Anna Sobieraj-Kozakiewicz została powołana na stanowisko wiceprezesa ds. aktywów zagranicznych KGHM-u w dniu 2 czerwca 2025 r. Jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, a także prawniczych studiów magisterskich – Master du Droit we Francji. Ukończyła również studia podyplomowe m.in. z zakresu prawa amerykańskiego oraz kurs prawa porównawczego w Strasburgu. Jest dyplomowanym członkiem rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa i została wpisana na listę radców prawnych OIRP Warszawa. Doświadczenie zawodowe zdobywała specjalizując się w obsłudze dużych podmiotów gospodarczych, w szczególności w zakresie prawa cywilnego, gospodarczego, handlowego oraz prawa zamówień publicznych.