Środowa sesja może sugerować, że w najbliższym czasie do wyłamania z długoterminowej formacji nie dojdzie. Nawet jeśli jednak notowania WIG20 miałyby zwrócić się ku dołowi, to niedźwiedzie musiałyby naprawdę poważnie zaatakować, by ściągnąć kłopoty na inwestorów. WIG20 dość blisko ma do linii wsparcia poprowadzonej przez szczyty kilkukrotnie kształtowane w sierpniu. Wyrysowane wówczas górne cienie powinny teraz odegrać rolę mocnej bariery przed spadkami. Kolejnym, bardzo bliskim wsparciem będzie linia pozioma poprowadzona przez sierpniowe dołki i zlokalizowana wokół 3955 pkt. Jako ciekawostkę można też zauważyć, że niewiele niżej rysuje się 161,8 proc. zniesienia fali wzrostowej od października 2022 r. do maja 2024 r.

Foto: Parkiet

Gdyby jednak podaż zaatakowała mocniej, trzeba będzie liczyć się z ryzykiem testu dolnej linii kilkunastomiesięcznego kanału wzrostowego. Linia ta była testowana już kilkukrotnie i choć bywało nerwowo (przykładowo w marcu), to jednak dotąd popyt w oparciu o nią za każdym razem się wybraniał. Obecnie to okolice 3800 pkt. Ostatnio w tym miejscu WIG20 przebywał w drugiej połowie lipca, zatem rachunek za sierpniowo-wrześniowe wzrosty i tak nie byłby wysoki.