Eksperci mówią o prawdziwej rzezi w szeroko rozumianej branży pozaszkolnych form edukacji. Zapotrzebowanie na wszelakie korepetycje, kursy i szkolenia pikuje ostro w dół, a tzw. tutorzy stają się w wielu przypadkach zbędni, bo poszukujący wiedzy sięgają po łatwiej dostępne i często darmowe narzędzia – chodzi o popularne chatboty jak ChatGPT, Gemini, Grok czy Perplexity, które coraz częściej wykorzystywane są do nauki i zdobywania wiedzy. Efekt? Dynamika firm oferujących zajęcia ostro wyhamowała.
Korepetytor ofiarą bota
Czy korepetytorzy i eksperci podnoszący kwalifikacje swoich uczniów to jedne z pierwszych ofiar wszechobecnej sztucznej inteligencji? Najnowsze statystyki, które zebraliśmy, pokazują, że tak właśnie jest. Wedle danych Oferteo, od 2022 r., a więc od przełomowego momentu debiutu ChatGPT, do dziś liczba zapytań o dodatkowe zajęcia z języków obcych spadła na tej platformie o aż 66 proc. Jeszcze większa rzeź dokonała się w przypadku kursów komputerowych – tu tąpnięcie wyniosło aż 80 proc.
Jak tłumaczy nam Marta Kaleta-Domaradzka, ekspertka Oferteo.pl, wszystko wskazuje na to, że wiele różnego rodzaju kursów IT przegrało bezpośrednią konkurencję z tzw. self-teachingiem z wykorzystaniem AI. W skrócie: wolimy sięgnąć po darmowego bota niż płacić za zajęcia z fachowcem. Popyt na usługi korepetytorów językowych stopniowo spadał już od momentu premiery narzędzia od OpenAI, ale ostatnio przyspieszył. Oferteo pokazuje, że zainteresowanie takimi zajęciami na platformie w 2023 r. i 2024 r. stopniało o odpowiednio 5 i ponad 19 proc., to już w 2025 i w 2026 r. było to 24 i 42 proc. Jeszcze szybsze spadki widać w przypadku szkoleń z informatyki i komputerów: w 2023 r. zainteresowanie nimi wystrzeliło o 36 proc., by w kolejnych latach mocno spadać (o 53 proc. w 2024 r., o 30 proc. w 2025 r. i o 55 proc. w br.). – Rok po debiucie ChatGPT przyniósł wzrost zapytań o kursy IT, co prawdopodobnie miało związek z falą trendu „nauczmy się kodować i obsługiwać AI” – tłumaczy nam Kaleta-Domaradzka.
Jej zdaniem szybko jednak okazało się, że chatboty mogą być alternatywą dla wielu edukatorów. – Darmowe narzędzia zaczęły wystarczać do samodzielnej nauki. Widzimy, że od 2024 r. kategoria szkoleń IT zapada się szybciej niż jakakolwiek inna grupa – wskazuje nasza rozmówczyni.
Zauważa przy tym, że przyspieszenie erozji w przypadku kursów językowych nastąpiło później, bo dopiero w latach 2024-2025 r., a więc w okresie, gdy funkcje AI w Duolingo i innych aplikacjach językowych stały się powszechnym narzędziem.
– To zbiega się w czasie z momentem, w którym chatboty i wbudowane w aplikacje funkcje sztucznej inteligencji stały się dla wielu osób pierwszym, darmowym wyborem do nauki języka czy podstaw programowania, zamiast płatnego korepetytora czy kursu. Nie mamy jednak twardego dowodu przyczynowo-skutkowego – zastrzega ekspertka Oferteo.pl.
Ceny w dół, firmy znikają
W negatywny trend na rynku pozaszkolnych form edukacji wpisują się też inne statystyki. Co oczywiste, spadkowi popytu towarzyszy spadek cen zajęć. Analizy serwisu e-korepetycje.net pokazują, że – choć korepetycje z części przedmiotów zdrożały – niektóre kursy potaniały. Godzina korepetycji z matematyki kosztuje dziś średnio 66,59 zł, a więc o 2,99 zł mniej niż rok wcześniej. Według „Raportu cen korepetycji 2026”, to pierwszy spadek ceny tego przedmiotu w historii pomiarów. Od 2017 r. średnia stawka za matematykę rosła nieprzerwanie: z 35,48 zł do 69,58 zł w 2025 r. W 2026 r. ten trend się odwrócił. Tegoroczna edycja opiera się na blisko 141 tys. aktywnych ogłoszeń (przeanalizowanych w lipcu), obejmujących 22 przedmioty. Analiza pokazuje, że matematyka nie jest wyjątkiem – potaniała chemia, biologia i fizyka.
Kolejne dane, zebrane specjalnie dla nas przez wywiadownię gospodarczą Dun&Bradstreet (D&B), dowodzą, że niewątpliwy wstrząs na rynku kursów i korepetycji może doprowadzić do „czystki” w tym biznesie. Otóż do 2025 r. rynek działalności gospodarczych w tym sektorze, liczony przyrostem nowych podmiotów, rósł w tempie 5-6 proc. rocznie, a dynamiki wzrostu nie zatrzymała nawet pandemia. Sytuacja zmieniła się w tym roku. Tomasz Starzyk, ekspert D&B, wiąże to właśnie z powszechnym wykorzystywaniem przez uczniów, jak i nauczycieli, narzędzi sztucznej inteligencji.
– Wiele wskazuje na to, że nad pozaszkolnym sektorem edukacji zbierają się czarne chmury. A powód to rozwój i wszechobecne wykorzystanie przez Polaków narzędzi AI – komentuje. – W I poł. roku rynek wyraźnie wyhamował. Przyrost nowych podmiotów to ułamek procenta, a jeśli z podobną dynamiką będziemy mieli do czynienia w II półroczu, to w całym 2026 r. przyrost liczby firm w sektorze – wykładowców, jak i samych szkół – może być mniejszy nawet o 70-80 proc. względem 2025 r. – wylicza Starzyk.
Jego zdaniem realny jest scenariusz, iż na koniec br., po raz pierwszy od 2010 r., liczba firm z tej branży może być mniejsza niż rok wcześniej. – Do tego trzeba dodać, że każdego roku w sektorze pozaszkolnej edukacji zawieszanych jest od 4 do 5 tys. firm – kontynuuje ekspert D&B.
Wielu analityków jest zgodnych, że to wszystko bardzo niepokojące informacje. Tym bardziej, że 84 proc. uczniów szkół średnich korzysta z AI w pracach domowych (ubiegłoroczne badanie College Board), a 54 proc. amerykańskich nastolatków używa chatbotów przy pisaniu, streszczaniu artykułów i do nauki (lutowe badanie Pew).
AI ogłupia uczniów?
Czy to źle? Analizy pokazują, iż narzędzia oparte na AI wykorzystywane do nauki mogą mieć negatywny wpływ na proces uczenia się, a dowodzi tego jedno z badań RCT, które wykazało, że uczniowie korzystający z ChatGPT uzyskali na egzaminach o około 17 proc. gorsze wyniki.
Jeszcze ciekawsze wnioski płyną z eksperymentu przeprowadzonego przez Davida Stromberga z Uniwersytetu w Sztokholmie oraz Victora Lei i Wu Yanhui z Uniwersytetu w Hongkongu. Naukowcy wzięli pod lupę 27 tys. uczniów w wieku 12-18 lat w Chinach, gdzie adaptacja AI przebiegała błyskawicznie.
Jak opisuje wyniki „The Economist”, po sześciu miesiącach średnie oceny z prac domowych u uczniów korzystających z AI wzrosły o 18 proc. we wszystkich przedmiotach. Jednak gdy przyszło do egzaminów, ci sami uczniowie uzyskali wyniki o 20 proc. niższe niż ich rówieśnicy, którzy nie sięgali po AI. Wniosek? AI może podnieść efektywność nauki, ale tylko u tych, którzy korzystają z niej inteligentnie (muszą oprzeć się pokusie sięgania po gotowe odpowiedzi). Uwagę na ten problem zwraca Beniamin Szczepankiewicz, analityk cyberzagrożeń Eset.
– AI może wyglądać jak korepetytor idealny: jest dostępny o każdej porze, nie traci cierpliwości i nie wystawia rachunku za każdą kolejną godzinę, co jednak nie oznacza, że można zostawić z nim dziecko bez nadzoru. Dobry cyfrowy korepetytor powinien prowadzić ucznia do odpowiedzi, a nie wykonywać za niego całą pracę – tłumaczy.