Środowa aukcja Ministerstwa Finansów potwierdziła, że przy obecnych poziomach rentowności inwestorzy mają mocny apetyt na polski dług. Resort sprzedał obligacje za maksymalne planowane 12 mld zł przy popycie sięgającym 19,35 mld zł. Szczególnie mocne zainteresowanie dotyczyło serii NZ0331 i PS1031. To kolejny sygnał, że mimo wysokich potrzeb pożyczkowych inwestorzy nie kwestionują zdolności państwa do finansowania deficytu. Fitch w ubiegłym tygodniu utrzymał rating Polski na poziomie A-, pozostawiając perspektywę negatywną, więc rynek dostał jednocześnie potwierdzenie jakości kredytowej w otoczeniu atrakcyjnych rentowności. Drugim wsparciem dla obligacji jest ropa. Brent spadł dziś w okolice 85–86 dolarów za baryłkę, bo Iran i Oman wznowiły rozmowy dotyczące tymczasowego otwarcia Cieśniny Ormuz. Jeszcze kilka dni temu ropa kosztowała ponad 90 dolarów. Szybki spadek premii geopolitycznej ogranicza obawy o ponowną falę inflacji i pomaga zarówno obligacjom skarbowym, jak i korporacyjnym. Popyt na obligacyjne kalorie widoczny jest również na rynku kredytowym, gdzie marże pozostają blisko minimów obecnego cyklu, potwierdzając, że inwestorzy nie oczekują istotnego pogorszenia koniunktury. Nie oznacza to jednak, że globalny problem wysokich rentowności zniknął. Isabel Schnabel z EBC powiedziała wprost, że stopy procentowe powinny jeszcze wzrosnąć, więc wrześniowa podwyżka w strefie euro staje się scenariuszem bazowym. To ważne dla polskiego rynku, bo nawet przy dobrych krajowych fundamentach i tańszej ropie rynki bazowe pozostają kotwicą dla długiego końca krzywej złotowej.