Po dwóch dniach marazmu na warszawskiej giełdzie, w środę działo się już nieco więcej. Przy czym trzeba od razu jasno zaznaczyć, że „nieco więcej” wcale nie oznacza, że dużo. Mieliśmy jednak bardziej wyrazisty ruch w górę, chociaż nadal można utyskiwać na zmienność.
W zasadzie od początku dnia na naszym parkiecie dominował kolor zielony. Początkowo świecił on jeszcze dość niemrawo, ale później już był bardziej widoczny. W pewnym momencie WIG20 był prawie 1 proc. na plusie, co oddaliło od poziomu 4000 pkt, od którego w ostatnim czasie nie mogliśmy się odkleić. Problem jednak w tym, że na tym w zasadzie fajerwerki się skończyły. W kolejnych godzinach handlu nasz flagowy indeks dryfował na zdobytych już wodach. Zmienność pozostawała mocno ograniczona, chociaż od razu trzeba też uczciwie zaznaczyć, że nie była to tylko domena GPW. Również na innych europejskich rynkach widać było brak zdecydowania. W takiej atmosferze dotrwaliśmy do końca dnia.
Co dalej z Żabką?
Informacją dnia było ogłoszenie wezwania na akcje Żabki. Oczywiście ten temat już miał swoje pierwsze życie jakiś czas temu, ale teraz już oficjalnie proces ruszył na dobre. Cena w wezwaniu wynosi 32 zł i jak zwykle przy tego typu okazjach pojawia się pytanie, czy coś więcej da się ugrać. Patrząc po notowaniach Żabki, rynek chyba nie za bardzo w to wierzy. Kurs spółki utrzymywał się nawet poniżej ceny 32 zł.
Czytaj więcej
Kurs rynkowy Żabki utrzymuje się w okolicach oferty Kanadyjczyków, ale analitycy mówią jasno: cena nie jest atrakcyjna, istnieje potencjał do podwy...
Trzy pierwsze sesje tygodnia mogły rozczarować miłośników większych wrażeń. To jednak druga część tygodnia określana jest mianem tej ciekawszej. Zobaczymy, czy faktycznie tak będzie.