Wtorkowe zachowanie rynku dobrze to pokazało. Ceny ropy spadły o ponad 3 proc., osiągając najniższy poziom od tygodnia, ponieważ inwestorzy skupili się bardziej na perspektywie negocjacji z Iranem niż na nowych amerykańskich sankcjach. Nie oznacza to zniknięcia ryzyka geopolitycznego. Pokazuje jednak, jak szybko premia za ryzyko konfliktu może zostać ograniczona, gdy rośnie prawdopodobieństwo deeskalacji.

Dalszy długotrwały konflikt zakłócający dostawy mógłby utrzymywać ceny ropy na wysokich poziomach, a jednocześnie dalsze uwalnianie surowca z rezerw zmniejszałoby ochronę przed kolejnymi szokami na rynku. Przy zapasach znajdujących się już na najniższych poziomach od ponad czterech dekad, wykorzystywanie SPR do łagodzenia wzrostu cen paliw staje się coraz trudniejsze.

Bezpieczeństwo energetyczne może więc odgrywać równie istotną rolę jak cele polityczne. Stany Zjednoczone nadal dysponują narzędziami nacisku, lecz mają mniejszą zdolność do absorpcji długotrwałych zakłóceń podaży bez dalszego wzrostu kosztów dla konsumentów. Jeśli postępy dyplomatyczne będą kontynuowane, ropa może pozostać pod presją spadkową. Jeśli jednak napięcia ponownie wzrosną, niski poziom rezerw SPR pozostawi Waszyngtonowi znacznie mniejszy margines błędu w negocjacjach.