Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nowy styl komunikacji szefa Fedu wywołał zaniepokojenie inwestorów i wpłynął na jego wiarygodność.
  • Jakich sygnałów dotyczących przyszłej walki z inflacją rynki oczekują po kluczowym przemówieniu w Jackson Hole.
  • Na czym polegają fundamentalne zmiany w polityce komunikacyjnej Fedu i co oznaczają one dla rynków.
  • Jaki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz dla stóp procentowych w USA w nadchodzących miesiącach.

Kevin Warsh wygłosi w piątek po południu pierwsze, w roli szefa Fedu, przemówienie na sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole. Inwestorzy będą oczywiście szukali w nim wskazówek, co do przyszłej polityki pieniężnej USA. Liczą, że szef amerykańskiego banku centralnego zacznie się wyraźniej komunikować z rynkami, bo jego dotychczasowy styl komunikacji wzbudza  wątpliwości. Chcą  wyraźniejszych sygnałów dotyczących tego, jak mocno Fed zaangażuje się w walkę z inflacją.

Zapytany w środę o nadchodzące przemówienie, Warsh dał jednak niewiele wskazówek. - Patrzę na to teraz jak na czystą kartkę papieru – powiedział, dodając, że ma nadzieję odnieść się do niektórych „dużych pytań”, które postawił swoim pięciu grupom zadaniowym. Pytania te dotyczą różnych kwestii – od komunikacji z rynkami po sztuczną inteligencję.

Pokłosie konferencji

Po objęciu urzędu w maju Warsh zdobył pochwały za konsekwentne podkreślanie, że za jego kadencji Fed sprowadzi inflację do celu wynoszącego 2 proc. Podczas lipcowych zeznań w Kongresie stwierdził natomiast, że bank centralny nie ma tolerancji dla inflacji. To złagodziło obawy, że Warsh – mianowany przez  Donalda Trumpa – będzie opierał się podnoszeniu stóp, jeśli warunki tego wymagają. Gdy Komitet Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej (FOMC) pozostawił na lipcowym posiedzeniu stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, było to zgodne z oczekiwaniami rynków. Zaskoczeniem było jednak, że trzech członków FOMC zgłosiło zdanie odrębne, a przekaz Warsha na konferencji prasowej po posiedzeniu Fedu, wywołał zaniepokojenie inwestorów. Nie wyjaśnił on wówczas, dlaczego polityka pieniężna pozostała niezmieniona. Widać też było jego niechęć do przedstawienia podwyżek stóp jako oczywistego narzędzia polityki, które może jeszcze być potrzebne. Ponadto jedna z jego wypowiedzi została zinterpretowana jako zapowiedź możliwej rewizji celu inflacji. Inwestorzy doszli więc do wniosku, że Warsh będzie mniej zdeterminowany w walce z inflacją, niż wcześniej deklarował. W kolejnych tygodniach przyczynił się to do wyprzedaży amerykańskich obligacji, w ramach której rentowność papierów trzydziestoletnich sięgnęła najwyższego poziomu od 30 lat.

- Konferencja prasowa w pewnym stopniu zaszkodziła jego wiarygodności. Jego styl komunikacji wydaje się przynosić efekt przeciwny do zamierzonego, a rynek sprawdza jego blef – ocenia  Stephanie Roth, główna ekonomistka firmy Wolfe Research. 

- Warsh nie potrafił lub nie chciał nawet wyjaśnić braku działania  w lipcu, nawet gdy pytano go wprost. To zdumiewające. Byłoby mu łatwo to zrobić bez wpadania w kreślenie projekcji dla stóp procentowych – twierdzi Robert Tetlow, były starszy doradca polityczny w Fedzie. 

Po objęciu władzy przez Warsha w Rezerwie Federalnej, przestała ona publikować  projekcje dla stóp procentowych. Nowy prezes uzasadniał to tym, że Fed musi podejmować decyzje bardziej w oparciu o aktualne dane. Zasugerował  również, że FOMC może się zbierać rzadziej.

- Wyraźnie Warsh chce mówić mniej, a nie więcej. Ale pewna przejrzystość i komunikacja na temat tego, dlaczego jesteście tam, gdzie jesteście, i co widzicie dziś, to uzasadnione pytanie, które rynki mogą zadać – wskazuje Anwiti Bahuguna, zarządzająca w Northern Trust Asset Management.

Część analityków uważa, że reakcje inwestorów na lipcową konferencję Warsha były przesadzone. Wszak oczekiwania co do inflacji od tego momentu niewiele się zmieniły (co może przeczyć opiniom o spadku zaufania do Fedu), a rentowności obligacji rosły z wielu powodów – m.in. cen ropy, sytuacji na rynku japońskim, przekroczenia przez dług publiczny USA poziomu 40 bln USD oraz dużych emisji długu firm technologicznych zbierających fundusze na inwestycje w infrastrukturę AI.

- Rynki czasem mogą się mylić. Byłem w Fed, gdy rynki myliły się w wielu rzeczach. Zawsze będzie jakiś okres przejściowy, gdy pojawia się nowe podejście – stwierdził w rozmowie z agencją Bloomberg Randall Kroszner, profesor ekonomii na Uniwersytecie Chicago, a wcześniej gubernator Fedu w latach 2006–2009. Jego zdaniem, Warsh jest dopiero na początku przebudowy polityki komunikacyjnej Fedu.

- Nie widzę, by nasza wiarygodność była zagrożona – stwierdziła w wywiadzie dla Bloomberg TV Mary Daly, szefowa oddziału Rezerwy Federalnej w San Francisco.

Perspektywy stóp

Barometr CME FedWatch sugerował w środę po południu, że szanse na utrzymanie głównej stopy procentowej w USA w dotychczasowym przedziale 3,50-3,75 proc. na posiedzeniu Fedu zaplanowanym na 16 września wynoszą 64 proc. W przypadku posiedzenia mającego się odbyć 28 października sięgają 48 proc., a wyznaczonego na 9 grudnia już tylko 29 proc. Rynek spodziewa się więc, że jesienią dojdzie do co najmniej jednej podwyżki stóp procentowych w USA. Inflacja konsumencka w USA wyhamowała w lipcu do 3,4 proc., co było zgodne z prognozami. Tymczasem liczba nowych etatów (poza rolnictwem) niespodziewanie spadła w lipcu o 23 tys., co wraz z osłabieniem obaw przed inflacją przyczyniło się do spadku oczekiwań, co do podwyżki stóp procentowych we wrześniu.

- Margines tolerancji inflacji Fedu – z wyłączeniem Warsha – wydaje się teraz tak wąski, że jakikolwiek znaczący odczyt inflacji powyżej oczekiwań może wymusić wrześniową podwyżkę - argumentuje jednak  Gregory Daco, główny ekonomista EY-Parthenon.

FOMC może spotykać się rzadziej i wzbudza to kontrowersje

Kevin Warsh, prezes Fedu, myśli o tym, by Komitet Otwartego Rynku (FOMC) rzadziej podejmował decyzje w sprawie stóp procentowych. W protokole z lipcowego posiedzenia Komitetu znalazła się wzmianka mówiąca, że zasugerował on, by FOMC zmniejszył liczbę posiedzeń z ośmiu do sześciu rocznie. Pomysł ten wywołał jednak kontrowersje. Grupa ustawodawców z Partii Demokratycznej napisała do Warsha list, w którym wyraziła swój sprzeciw wobec pomysłu zmniejszenia liczby posiedzeń Fedu. „Obawiamy się, że rzadszy harmonogram posiedzeń osłabiłby zdolność komitetu do reagowania na szybko zmieniające się warunki gospodarcze i oznaczałby jednostronne zmienianie zasad komunikacji Rezerwy Federalnej z rynkami i amerykańską opinią publiczną” – napisano w liście podpisanym przez senatorów Rubena Gallego, Andy’ego Kima, Chrisa Van Hollena, Angelę Alsobrooks, Elizabeth Warren, Catherine Cortez Masto i Tinę Smith. Sygnatariusze tego pisma stwierdzili również, że zmniejszenie liczby posiedzeń FOMC ograniczyłoby bankowi centralnemu możliwość szybkiego reagowania na zmiany w gospodarce i na rynkach. „Zadaniem Rezerwy Federalnej jest pozostawanie zaangażowaną w gospodarkę w czasie rzeczywistym, a nie sprawdzanie sytuacji rzadziej i liczenie na najlepsze. Jeśli Rezerwa Federalna będzie kontynuować tę coraz bardziej nieprzejrzystą ścieżkę, narażacie państwo szerzej pojętą gospodarkę na ryzyko” – stwierdzono w tym liście. Zwolennicy zmniejszenia liczby posiedzeń Fedu argumentują natomiast, że pozwoliłoby to na większe nagromadzenie informacji między posiedzeniami niż przy obecnym rytmie oraz dałoby decydentom i personelowi Fedu więcej czasu na rozważanie strategicznych kwestii polityki monetarnej. Rzadsze spotkania dałyby też więcej przestrzeni na ocenę trwalszych trendów. Decydenci z Fedu byliby więc teoretycznie mniej skłonni do działania pod wpływem chwilowych impulsów. Obowiązujące prawo nakazuje FOMC zbierać się co najmniej cztery razy w ciągu roku. Ponadto, w sytuacjach kryzysowych, Komitet może się zbierać i podejmować decyzje na nadzwyczajnych posiedzeniach.