Reklama

2026 powinien być rokiem stabilizacji na polskim rynku pracy

Prognozowane w 2026 r. przyspieszenie PKB i wzrost inwestycji powinny ożywić rekrutacje, choć trudno liczyć na wysyp ofert zatrudnienia. Szczególnie w branżach i na stanowiskach, gdzie coraz więcej zadań przejmują automaty wspierane przez sztuczną inteligencję.

Publikacja: 06.01.2026 09:04

2026 powinien być rokiem stabilizacji na polskim rynku pracy

Foto: Adobe Stock

Widoczna w najnowszych badaniach firm wyraźna przewaga pracodawców, którzy planują w 2026 r. wzrost zatrudnienia nad tymi, którzy szykują się na kadrowe cięcia, sugeruje optymistyczny scenariusz dla rynku pracy w Polsce. Daje też nadzieję na ożywienie w rekrutacji i większy wybór ofert w serwisach pracy, które od połowy 2025 r. notowały systematyczne spadki w ujęciu rocznym.

Danych za grudzień na razie nie ma, ale w końcówce roku trudno tam liczyć na odbicie. Co innego w 2026 r., gdy – jak wynika z barometru agencji zatrudnienia ManpowerGroup – już w I kwartale 36 proc. firm nastawia się na wzrost zatrudnienia, podczas gdy 13 proc. planuje je ograniczyć.

Optymiści, którzy będą tworzyć nowe miejsca pracy, mają więc sięgającą 23 pkt. proc. przewagę nad pesymistami – najwyższą od połowy 2022 r.

Optymizm, ale ostrożny

Przewagę optymistów, choć już na mniejszą skalę, pokazało też najnowsze badanie Planów Pracodawców, które prowadzi agencja zatrudnienia Randstad. 15 proc. badanych firm zadeklarowało, że w I półroczu nowego roku będzie zwiększać zatrudnienie. To trzykrotnie większa grupa, niż w przypadku pracodawców przewidujących spadek liczby pracowników (5 proc.). Wśród większych firm (powyżej 250 pracowników), przewaga optymistów sięga już 34 pkt. proc.

Reklama
Reklama

Kolejnym pozytywnym sygnałem są wyniki Raportu Płacowego 2026 firmy rekrutacyjnej Hays Group, w którym 84 proc. przedsiębiorstw zapowiada w tym roku nowe rekrutacje, zaś prawie połowa przewiduje wzrost liczby pracowników. Marcin Mrowiec, główny ekonomista firmy Grant Thornton, zwraca uwagę, że ważnym czynnikiem stabilizującym rynek pracy są bardzo dobre perspektywy gospodarcze dla Polski na 2026 r., gdy tempo wzrostu PKB może zbliżyć się do 4 proc.

Dlatego też jego scenariusz bazowy zakłada stabilny poziom zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw i płace rosnące nieco wolniej niż w 2025 r., z zastrzeżeniem, że ewentualna poprawa koniunktury w Europie Zachodniej mogłaby stać się czynnikiem, który przełożyłby się na wzrost popytu na pracowników w Polsce. Na razie jednak ekonomiści i eksperci HR najczęściej spodziewają się, iż po widocznym w 2025 r. schłodzeniu koniunktury na rynku pracy (w tym spadku liczby ofert zatrudnienia przy wzroście zwolnień grupowych), rok 2026 będzie okresem stabilizacji.

O „małej stabilizacji” na rynku pracy mówi Monika Fedorczuk, dyrektorka Urzędu Pracy m.st. Warszawa. Według niej, wprawdzie końcówka roku 2025 r. przyniosła wyciszenie zwolnień grupowych, lecz pracodawcy nadal bardzo ostrożnie podchodzą do tworzenia nowych etatów. Sporo firm stawia dziś na elastyczne zatrudnienie projektowe, które można łatwo zwiększać i zmniejszać w zależności od zawartych kontraktów czy wygranych przetargów.

Czytaj więcej

Stabilna stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce. Niżej od szacunku z rządu

Bariera kosztów

– W 2026 r. wchodzimy z prognozą stabilizacji bezrobocia na poziomie ok. 5,6 proc. – twierdzi Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, wykazywana przez pracodawców wstrzemięźliwość w nowych rekrutacjach, sprawia, że rynek pracy będzie w 2026 r. stabilny, ale nie dynamicznie rosnący.

Nie będzie już więc częstych po pandemii rekrutacji „na zapas”, tym bardziej, że główną barierą utrudniającą działalność polskich przedsiębiorstw pozostają koszty pracownicze. W grudniowej edycji MIK Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazało je 67 proc. firm, a bariera tych kosztów była bardziej dotkliwa niż niepewność sytuacji gospodarczej, która utrudniała działalność 62 proc. firm.

Reklama
Reklama

Jak podkreśla prof. Maria Drozdowicz-Bieć, ekonomistka i ekspertka Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), wysokie koszty pracy są wyzwaniem szczególnie w sektorze MŚP. Stanowią tam ok. 70-80 proc. całkowitych kosztów firm. Trudno więc liczyć na boom w rekrutacji, zwłaszcza, że po dwóch latach stagnacji wydajności, większość firm będzie ją próbowała podwyższyć - m.in. poprzez cyfryzację i automatyzację części zadań.

Czytaj więcej

Zarobki w Polsce rosną szybciej, niż prognozowano. Nowe dane GUS z rynku pracy

Potrzeba inwestycji

Zdaniem prof. Drozdowicz-Bieć, w tej sytuacji, szczególnie w I połowie 2026 r., nie ma co liczyć na przełom na rynku rekrutacji i wyraźny wzrost popytu na pracę. Większe szanse są na to w II połowie roku, lecz będzie to uzależnione od tego, czy wzrośnie gotowość firm do inwestycji.

Ich rolę podkreśla również prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, bez jasnej polityki gospodarczej ograniczającej procesy delokalizacji i zachęcającej do inwestycji w Polsce, zapowiedzi ogromnych nakładów na inwestycje publiczne w przemysł zbrojeniowy i infrastrukturę mogą okazać się niewystarczające. – Gospodarce potrzebny jest impuls inwestycyjny, zwłaszcza w sferę robotyzacji i automatyzacji oraz wykorzystanie AI w przemyśle i usługach – twierdzi Jacek Męcina, zwracając uwagę na pozytywny efekt ograniczenia dynamiki wzrostu płacy minimalnej. W 2026 r. wzrośnie ona o 3 proc., co zmniejszy presję płacową, zwłaszcza w MŚP. Podobny trend powinien być widoczny w całej gospodarce, na co wskazują badania firmy doradczej WTW. Według nich, mediana planowanego w 2026 r. wzrostu wydatków na wynagrodzenia w średnich i dużych firmach spadnie do 5 proc. – o 1,3 pkt. proc. w porównaniu z planami na 2025 r.

Zdaniem Kamila Sobolewskiego, głównego ekonomisty Pracodawców RP, w 2026r., dzięki ograniczeniu wzrostu płacy minimalnej, pojawi się przestrzeń na podwyżki dla najlepszych pracowników. A także na zatrudnienie deficytowych fachowców i specjalistów, o których trzeba będzie konkurować.

Według najnowszej edycji Barometru Zawodów, który opracowuje Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wprawdzie w 2026 r. lista profesji z niedoborem w skali całego kraju skróci się do 17 pozycji (z 23 przed rokiem), lecz będzie to niewielką pociechą dla firm konkurujących o najbardziej deficytowych pracowników. W tym o kierowców, lekarzy, psychologów, pielęgniarki i spawaczy.

Reklama
Reklama

Jednak nawet deficytowi pracownicy nie mogą liczyć w 2026 r. na skokowy wzrost liczby ofert pracy. Jak zaznacza Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce, wysoki odczyt barometru na I kwartał 2026 r. nie oznacza masowych rekrutacji. Wprawdzie firmy zatrudniają pracowników, ale są to raczej pojedyncze osoby o określonych kompetencjach.

Również Agnieszka Pietrasik, dyrektor wykonawcza na region Europy Środkowo-Wschodniej w Hays, twierdzi, że firmy, które do niedawna koncentrowały się na doświadczeniu kandydatów, dziś coraz częściej stawiają na konkretne umiejętności – w tym zwłaszcza te techniczne i cyfrowe.

Praca
Zarobki w Polsce rosną szybciej, niż prognozowano. Nowe dane GUS z rynku pracy
Praca
W tym roku firmowy Św. Mikołaj będzie bardziej oszczędny
Praca
Kobiety w finansach. Szklany sufit pęka powoli a wyzwań przybywa
Praca
GUS: Stopa bezrobocia rejestrowanego we wrześniu jeszcze w górę
Praca
Ile zarabiają Polacy? Są nowe dane GUS o wynagrodzeniach i zatrudnieniu
Praca
Powakacyjne odbicie w ofertach pracy słabsze niż przed rokiem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama