Stopa bezrobocia rejestrowanego wynosząca 5,8 proc. w lipcu to taki sam wynik jak w czerwcu. Zgodnie z danymi GUS, w lipcu w rejestrach urzędów pracy przybyło około 4,9 tys. nowych osób i było ich łącznie 906,4 tys. Zdecydowana większość zarejestrowanych bezrobotnych to osoby bez prawa do zasiłku (blisko 789 tys.). Oznacza to, że nie spełniają rygorystycznych warunków stażowych lub płacowych wymaganych do otrzymania świadczenia, a częściowo też rejestrują się w urzędach pracy głównie po ubezpieczenie zdrowotne i wsparcie aktywizacyjne.

Rok do roku stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce sporo wzrosła: o 0,4 pkt proc. Przed rokiem w urzędach pracy zarejestrowanych było niespełna 831 tys. osób, a więc o ponad 75 tys. mniej niż obecnie. Dane wciąż częściowo są jednak pod wpływem zmian legislacyjnych z czerwca 2025 r., które stopniowo ujawniały się w kolejnych miesiącach letnich i jesiennych ubiegłego roku. Wprowadzono wówczas m.in. nowe zasady dotyczące posiadania i utraty statusu bezrobotnego. Nie muszą oni już potwierdzać gotowości do podjęcia pracy co miesiąc – kontakt z urzędem odbywa się teraz co trzy miesiące. Tym samym mocno spadała rok temu liczba wyrejestrowanych bezrobotnych. Jednocześnie przybywało nowych, bo nowa ustawa dała możliwość rejestracji w urzędzie pracy według miejsca zamieszkania, a nie zameldowania. Efekt: w 2025 r. w okresie czerwiec-wrzesień w rejestrach urzędów pracy przybyło ponad 83 tys. bezrobotnych, choć zwykle w tym okresie wręcz ich ubywało.

Dodatkowo, na początku 2026 r. ograniczono środki z Funduszu Pracy na działania aktywizacyjne, co również znalazło odzwierciedlenie w mniejszej liczbie wyrejestrowań.

Czytaj więcej

Rating Polski stał się zakładnikiem polityki

Co mówią wyniki BAEL?

GUS opublikował we wtorek także najnowsze wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności za drugi kwartał br. Zgodnie z nimi, stopa bezrobocia wynosiła 3,2 proc., a bez pracy było 574 tys. osób. Tak duża różnica między tymi danymi a statystykami z urzędów pracy wynika z różnicy w metodyce badania: w BAEL na podstawie ankiet szacuje się ile osób faktycznie aktywnie szuka zatrudnienia i może właściwie od razu podjąć pracę. Ta miara jest całkowicie niezależna od tego, czy ktoś widnieje w rejestrze urzędu pracy czy szuka etatu na własną rękę. Niepokoić może fakt, że – zgodnie z danymi BAEL – liczba osób bezrobotnych urosła przez rok o 71 tys., a względem pierwszego kwartału spadła tylko o 6 tys. W ostatnich latach w danych BAEL w drugim kwartale danego roku spadek liczby osób bez pracy względem poprzedniego był dużo głębszy.

Stabilność rynku pracy

Z drugiej strony, z danych wynika też, że w drugim kwartale przybyło rok do roku 36 tys. osób pracujących (i było ich ponad 17,2 mln). Wskaźnik aktywności zawodowej (tj. stosunek osób pracujących lub aktywnie szukających pracy, do całej populacji osób w wieku 15-89 lat) wyniósł 58,7 proc. – tyle co kwartał temu i o 0,4 pkt proc. wyżej niż przed rokiem. Jest niemal najwyższy w historii. Wyłącznie w gronie osób w wieku produkcyjnym (18-59/64 lata) wskaźnik aktywności zawodowej również jest stabilnie wysoki i wynosi 82,2 proc. Wskaźnik zatrudnienia (czyli odsetek osób zatrudnionych w populacji 15-89 lat) sięgnął w drugim kwartale 56,8 proc., a w gronie osób w wieku produkcyjnym 79,4 proc. To też wyniki bliskie historycznym maksimom. Rok do roku w górę poszły też wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia osób w wieku poprodukcyjnym, choć wciąż są relatywnie niskie (około 10 proc.).

Czytaj więcej

W polskiej gospodarce słońce wciąż wygrywa z chmurami

Ubyło też osób biernych zawodowo, czyli takich, które nie mają pracy, ale też jej nie szukają. To w głównej mierze emeryci, ale też np. osoby uczące się czy opiekujące się członkami rodziny. W drugim kwartale br. biernych zawodowo (w wieku 15-89 lat) było ponad 12,5 mln, o około 127 tys. mniej niż rok wcześniej. Mniej jest m.in. osób tłumaczących swoją bierność zawodową obowiązkami rodzinnymi oraz chorobą i niepełnosprawnością. W tym pierwszym przypadku trend na przestrzeni lat jest szczególnie widoczny – o ile w drugim kwartale br. takich osób biernych zawodowo było 622 tys., o tyle np. dwa lata temu niemal 800 tys., a pięć lat temu prawie 900 tys.

Trudniejsze wejście

Wszystkie te dane sugerują, że w skali makro sytuacja na krajowym rynku pracy jest stabilna. Ba, przy solidnych wskaźnikach zatrudnienia i aktywności zawodowej i wręcz kurczącej się społeczności osób biernych zawodowo można wysnuwać wnioski, że pewien wzrost stopy bezrobocia to w pewnym stopniu efekt trudniejszego wejścia czy powrotu na rynek pracy. Warto odnotować, że – zgodnie z BAEL – w drugim kwartale br. przeciętny deklarowany okres aktywnego poszukiwania pracy przez osoby bezrobotne wzrósł do ponad dziewięciu miesięcy – o blisko półtora miesiąca dłużej niż rok temu i najdłużej od przynajmniej pięciu lat. Te dane wydają się wspierać tezę o wciąż ograniczonym popycie na pracowników.