Domowa nauka finansów koncentruje się głównie na codziennych czynnościach – wspólnych zakupach czy skanowaniu produktów przy kasie. Zagadnienia o długofalowym znaczeniu, takie jak system emerytalny, ubezpieczenia czy inwestowanie, są przez rodziców systematycznie pomijane. Największą przeszkodą nie jest brak chęci, lecz luka kompetencyjna dorosłych. O ile 87 proc. rodziców ufa swojej wiedzy w zakresie e-bankowości, o tyle w obszarze inwestowania wskaźnik pozytywnej samooceny spada do 50 proc., przy czym kobiety oceniają się w tym zakresie znacząco niżej niż mężczyźni. Strach przed błędem skutkuje odsuwaniem trudnych tematów – rodzice uważają, że o pomnażaniu kapitału należy rozmawiać dopiero około 11. roku życia. W efekcie tylko 14 proc. badanych kiedykolwiek poruszyło z dzieckiem temat funduszy inwestycyjnych lub ETF-ów.

Raport wskazuje również, że własnymi pieniędzmi dysponuje 77 proc. dzieci, a głównym źródłem dochodu (65 proc.) jest kieszonkowe. Rodzice traktują je jako narzędzie nauki samodzielności (56 proc.) i odpowiedzialności (51 proc.), choć często nie ustalają jasnych zasad jego wydatkowania. Badanie ujawnia też różnice płciowe: dziewczynki zaczynają otrzymywać kieszonkowe wcześniej (średnio w wieku 10 lat) niż chłopcy (11 lat) i częściej dysponują budżetami promującymi długofalowe oszczędzanie.

Głównymi barierami w domowej edukacji finansowej są: brak uwagi dzieci (26 proc.), brak wiedzy merytorycznej rodziców (17 proc.) oraz nieznajomość metod dydaktycznych (16 proc.). – Kluczem do poprawy sytuacji jest wsparcie rodziców gotowymi, powszechnie dostępnymi narzędziami, atrakcyjnymi dla dzieci. Niezwykle ważna jest także edukacja finansowa samych rodziców, zwłaszcza w obszarach takich jak podatki, ubezpieczenia oraz inwestowanie – ocenia autorka badania Dorota Wiśniewska z FinKids.pl.