15 stycznia mija dziesięć lat od „czarnego czwartku”, czyli dnia, gdy kurs franka szwajcarskiego przebił granicę 5 zł.
– Ostatnia dekada w sporach frankowiczów to nie tylko historia walki, ale przede wszystkim dowód na to, jak determinacja konsumentów i wsparcie prawników mogą przeobrazić sprawę z pozornie beznadziejnej w pełen sukces – komentuje mecenas Karolina Pilawska z kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. – W tym czasie sądy polskie przeszły drogę od ostrożnych i nielicznych wyroków na korzyść frankowiczów do stanu, w którym stwierdzanie nieważności umów kredytowych stało się normą – dodaje.
Andrzej Powierża, analityk Biura Maklerskiego Citi Handlowy, przypomina, że ta historia zaczęła się w 2008 r., gdy po globalnym kryzysie finansowym kredytobiorcy zaczęli odczuwać negatywny wpływ zmian kursowych na wysokość ich rat. Rok 2015 był na tyle przełomowy, że zaczęło się zmieniać nastawienie opinii publicznej. – Wcześniej dominowało podejście, że kredyty trzeba spłacać, a roszczenia kredytobiorców CHF są nieuzasadnione. Gdy kurs franka ponownie poszybował i osiągnął 5 zł, pojawiło się przekonanie, że problemy frankowiczów nie są przez nich zawinione i w związku z tym potrzebują oni pomocy – zauważa Powierża.
Najważniejsze kamienie milowe to liczne orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z wyrokiem dotyczącym tzw. sprawy Dziubaka z października 2019 roku na czele. TSUE potwierdził wówczas, że w przypadku stwierdzenia abuzywności klauzul przeliczeniowych umowa kredytu może zostać uznana za nieważną. Z kolei orzeczenie TSUE z czerwca 2023 roku rozwiało wątpliwości dotyczące wzajemnych rozliczeń po uznaniu umowy za nieważną.
Powierża uważa, że większe znaczenie od słynnego wyroku TSUE z października 2019 r. miała uchwała polskiego Sądu Najwyższego z czerwca 2018 r., która doprowadziła do powszechnego uznawania za abuzywne postanowień umów kredytowych odsyłających do tabel bankowych.