Pracownicze plany kapitałowe PPK

PPK pod presją pandemii i OFE

Zakładamy, że nasz cel minimum, czyli ponad 3–3,5 mln uczestników pracowniczych planów kapitałowych po wdrożeniu programu, jest realny – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Foto: materiały prasowe

Z danych, do których dotarliśmy, wynika, że partycypacja pracowników w PPK w instytucjach państwowych związanych z przygotowaniem i wdrożeniem tego programu waha się od 61 do 100 proc. Nasz informator twierdzi przy tym, że do PPK zapisuje się wielu pracowników powyżej 55. roku życia, którzy nie są do niego włączani z automatu. Dzięki temu średnia partycypacja w tych instytucjach przekracza 75 proc. A to tyle, ile rząd zakładał, gdy przygotowywał projekt ustawy o PPK.

Czytaj także: Załogi instytucji stojących za PPK wierzą w program

Założenia te szybko okazały się zbyt optymistyczne. Cieniem na wdrożeniu programu położyła się też pandemia. Ostatecznie w trzech poprzednich etapach, gdy do programu przystępowali pracownicy dużych, średnich i małych firm, według danych PFR do PPK przystąpiło 30 proc. uprawnionych pracowników.

Czytaj także: PPK pod presją pandemii i OFE

Praca na lata

O to, na jaką partycypację pracowników w PPK można liczyć po zakończeniu wdrażania ostatniego etapu tego programu, zapytaliśmy Pawła Borysa, prezesa PFR.

– Zakładamy, że nasz cel minimum, czyli ponad 3–3,5 mln uczestników PPK po wdrożeniu reformy, jest realny (do udziału w programie uprawnionych jest ok. 11,5 mln osób). To byłby milowy krok w upowszechnieniu dodatkowych form oszczędzania na cele emerytalne w Polsce – mówił szef PFR. – Skala aktywów zgromadzonych dotąd w PPK przekracza już 4 mld zł, a zarządzające nimi fundusze uzyskują bardzo korzystne wyniki inwestycyjne. Przeciętny uczestnik PPK mógł w ostatnim roku podwoić kapitał – dodał Borys.

Jego zdaniem pełne upowszechnienie programu to praca na lata. – Potrzebna jest stabilność regulacyjna, kontynuacja kampanii społecznej oraz uczciwe dla uczestników zamknięcie tematu OFE poprzez wybór pomiędzy prywatnością środków i dziedziczeniem a emeryturą dożywotnią z ZUS – stwierdził prezes PFR.

Zwrócił uwagę, że pandemia koronawirusa bardzo ograniczyła skalę szkoleń i spotkań z pracownikami oraz zakres kampanii informacyjnej. – Wywołuje ona także poczucie niepewności i trudniej jest pracownikom podejmować długoterminowe decyzje finansowe. Dlatego ogólnie partycypacja będzie nadal pod presją pandemii i OFE – uważa Borys.

Jego zdaniem należy teraz zakończyć wdrożenie PPK. Przypomina, że po kilku latach proces automatycznego zapisu pracowników do tego programu zostanie powtórzony. – Wtedy powinno być już znacznie łatwiej, ponieważ program będzie znany, kilka milionów uczestników będzie korzystało z dopłat i, miejmy nadzieję, będzie już po pandemii – uważa szef PFR. – Należy nadal pracować nad edukacją ekonomiczną, tak aby Polacy podejmowali świadome decyzje finansowe i planowali swoje finanse także długoterminowo – dodaje.

Już 4 mld zł aktywów PPK

W ostatni piątek liczba uczestników PPK przekroczyła 2 mln, a jeśli doliczyć do tego pracowników firm, które zamiast PPK uruchomiły u siebie PPE, jest to już ponad 2,5 mln. Wartość aktywów zgromadzonych w PPK przekroczyła już 4 mld zł. PFR spodziewa się, że do końca roku kwota ta wzrośnie do 7–8 mld zł. To dobra wiadomość dla giełdy, bo to tam trafia większość oszczędności PPK.

Polski Fundusz Rozwoju chce też żeby na koniec 2025 r. w programie było co najmniej 4,5–6 mln pracowników, czyli 40–50 proc. uprawnionych. Cel długoterminowy to 6–8 mln pracowników w programie i partycypacja na poziomie 50–75 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.