Wyraźny wzrost cen skroplonego gazu ziemnego zaczyna przypominać sytuację z 2022 r., kiedy to w obliczu wojny w Ukrainie doszło do wstrzymania większości dostaw rosyjskiego surowca do Europy. Choć obecna cena na poziomie ok. 70 EUR/MWh jest daleka od historycznego szczytu sprzed kilku lat (okolice 300 EUR/MWh), powraca widmo wysokiej inflacji oraz spowolnienia gospodarczego, co może doprowadzić do wyraźnego osłabienia wspólnej waluty.
Para EUR/USD jeszcze niedawno aspirowała do trwałego przebicia poziomu 1,20, a już dzisiaj, w obliczu gwałtownego wzrostu cen surowców energetycznych oraz zmiany nastawienia banków centralnych, przełamuje poziom 1,15. Do parytetu brakuje jeszcze sporo, jednak dalszy wzrost cen gazu może sprawić, że „zrównanie się wartości” najważniejszych walut stanie się realne.
Obecna sytuacja różni się od tej z 2022 r. Gospodarki nie są tak rozgrzane, a potencjalne odbicie inflacji startowałoby ze znacznie niższego pułapu. Niemniej jednak wydrenowany poziom zapasów w Europie w połączeniu z mocnym odbiciem cen gazu może doprowadzić do poważnych problemów europejskiej gospodarki i dodatkowo pogrążyć notowania euro. Choć ryzyko spadku EUR/USD poniżej parytetu nie jest tak wysokie jak w 2022 r., wciąż pozostaje ono prawdopodobne.
Warto w tym miejscu podkreślić, że parytet na EUR/USD był w przeszłości powodem, dla którego za dolara w Polsce płaciliśmy powyżej 5 zł. Tak wysoki poziom pary USD/PLN, biorąc pod uwagę importowy charakter polskiej gospodarki, mógłby okazać się zabójczy pod względem tempa powrotu inflacji.