Reklama

Cena ropy może osiągnąć nawet 180 dolarów za baryłkę

Według Goldman Sachs ropa Brent chwilowo przekroczy 119 dolarów, a przedłużające się zakłócenia mogą utrzymać ceny powyżej 100 dolarów, a nawet powrócić do maksimów z 2008 roku. Arabia Saudyjska obawia się, że cena ropy może osiągnąć 180 dolarów.
Cena ropy może osiągnąć nawet 180 dolarów za baryłkę

Foto: Reuters

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie prognozy cen ropy, w perspektywie krótko- i długoterminowej, przedstawiają wiodące instytucje?
  • Dlaczego Arabia Saudyjska, jako kluczowy gracz na rynku, wyraża zaniepokojenie nadmiernym wzrostem cen ropy?
  • Jak globalne wskaźniki cen ropy oraz rosnące spready odzwierciedlają aktualne dysproporcje na rynku?
  • Które regiony świata są najbardziej narażone na zakłócenia w dostawach ropy i w jaki sposób to na nie wpływa?

Goldman Sachs ostrzega, że ceny ropy naftowej są zagrożone wzrostem w krótkim okresie i do 2027 roku w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ropa Brent chwilowo przekroczy 119 dolarów. Chociaż ożywienie spodziewane jest do końca 2026 roku, przedłużające się zakłócenia mogą utrzymać ceny powyżej 100 dolarów, a nawet powrócić do maksimów z 2008 roku.

Cena ropy Brent, będącej punktem odniesienia, gwałtownie wzrosła w czwartek powyżej 119 dolarów za baryłkę po tym, jak Iran zaatakował instalacje energetyczne na Bliskim Wschodzie w odpowiedzi na izraelski atak na złoże gazu South Pars. Oznacza to gwałtowną eskalację wojny, która trwa już trzeci tydzień. Wojna doprowadziła do powszechnego zamknięcia w państwach Zatoki Perskiej. W piątek cena Brent oscylowała wokół 107 dolarów.

Szok związany z cieśniną Ormuz będzie największy w historii

Goldman Sachs stwierdził, że jego bazowy scenariusz zakłada stopniowe ożywienie dostaw ropy od kwietnia, a cena ropy Brent spadnie do 70 dolarów do czwartego kwartału 2026 roku. Ostrzegł jednak, że ryzyko dla długoterminowych perspektyw pozostaje wysokie ze względu na wojnę z Iranem i niepewność co do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Bank stwierdził, że podaż może pozostać ograniczona przez dłuższy czas, jeśli zdolności produkcyjne zostaną uszkodzone, chociaż wydobycie może wzrosnąć, jeśli OPEC uruchomi rezerwowe moce produkcyjne po wznowieniu dostaw.

Reklama
Reklama

Goldman Sachs stwierdził, że szok związany z cieśniną Ormuz będzie największy w historii i przeanalizował utrzymywanie się strat produkcyjnych w pięciu największych zakłóceniach w podaży w ciągu ostatnich 50 lat.

Scenariusz bazowy banku zakłada normalizację produkcji ropy naftowej w ciągu czterech tygodni od pełnego otwarcia, ale zasygnalizował istotne ryzyko spadku podaży w dłuższej perspektywie, szczególnie ze strony Iranu i wydobycia na morzu.

Goldman Sachs stwierdził, że w perspektywie krótkoterminowej ceny ropy prawdopodobnie będą nadal rosły, podczas gdy przepływy przez Cieśninę Ormuz pozostaną ograniczone, dodając, że ropa Brent może przekroczyć swój szczyt z 2008 roku, jeśli ryzyko zakłóceń utrzyma się.

Stwierdzono również, że jakikolwiek wzrost postrzeganego ryzyka ograniczeń eksportu ze strony USA może dodatkowo poszerzyć spread między ropą Brent a WTI.

Arabia Saudyjska obawia się, że cena ropy może wzrosnąć do 180 dolarów

Saudyjscy urzędnicy ds. ropy naftowej prywatnie ostrzegają, że ceny ropy mogą wzrosnąć do ponad 180 dolarów za baryłkę, jeśli zakłócenia w światowych dostawach energii spowodowane wojną z Iranem potrwają dłużej niż do końca kwietnia. Perspektywa ta jest raczej alarmująca niż zachęcająca dla największego eksportera ropy naftowej na świecie.

Według raportu „Wall Street Journal”, powołującego się na kilku przedstawicieli państw Zatoki Perskiej, obawy nie wynikają z faktu, że ceny będą zbyt niskie, lecz z faktu, że będą niebezpiecznie wysokie. Utrzymujący się wzrost cen na taką skalę grozi trwałym ograniczeniem nawyków energetycznych konsumentów, co może wywołać globalną recesję, która ostatecznie zniszczy popyt, od którego zależy gospodarka tego państwa – i, co być może równie niepokojące, przedstawi Arabię Saudyjską jako spekulanta wojennego w konflikcie, którego nie zapoczątkowała.

Reklama
Reklama

[[–]] Arabia Saudyjska generalnie nie lubi zbyt szybkich wzrostów cen ropy naftowej, ponieważ prowadzi to do długotrwałej niestabilności rynku [[–]] powiedział Umer Karim, analityk saudyjskiej polityki zagranicznej i geopolityki w Centrum Badań i Studiów Islamskich im. Króla Faisala. [[–]] Dla Saudyjczyków idealnym rozwiązaniem jest stosunkowo niewielki wzrost cen przy jednoczesnym utrzymaniu stabilnego udziału w rynku.

Dostawy ropy do Azji drastycznie spadły

Tymczasem Michael McDonough, główny ekonomista ds. produktów finansowych w Bloombergu, przedstawia na wykresie najważniejsze wskaźniki cen ropy naftowej pokazując niebezpieczeństwo rosnących spreadów. Tych wskaźników jest pięć:

Brent (biała linia na wykresie) – Domyślna cena ropy naftowej na świecie. Większość światowego handlu jest wyceniana na tej podstawie. Kiedy wiadomości mówią, że „cena ropy wynosi 108 dolarów”, mają na myśli Brent.

WTI (żółta) – Amerykański benchmark, oparty na ropie naftowej dostarczanej do Oklahomy. To najniższa linia na wykresie, ponieważ amerykańska ropa nie musi być transportowana przez Cieśninę Ormuz.

Murban (zielona) – Ropa naftowa z Abu Zabi, dostarczana do portu Fudżajra, położonego tuż za Cieśniną. Chociaż technicznie nie musi przechodzić przez wąskie gardło, ataki dronów uderzyły w Fudżajrę i pobliskie porty, podnosząc koszty ubezpieczenia i transportu.

Reklama
Reklama

Oman (fioletowa) – Kluczowy benchmark dla cięższej ropy sprzedawanej do Azji. Wiele rafinerii w Chinach, Japonii i Korei Południowej zostało zbudowanych specjalnie z myślą o przetwarzaniu tego gatunku. Jest to najwyższa linia na wykresie, ponieważ azjatyccy nabywcy toczą zaciętą walkę o coraz mniejszą liczbę ładunków.

Dubaj (czerwona) – Używany do wyceny większości długoterminowych kontraktów eksportowych między Zatoką Perską a Azją. Jest on porównywalny z Omanem jako miara tego, jak mocno naciskane są rynki azjatyckie.

– Pod koniec lutego tych pięć benchmarków różniło się od siebie o 6 dolarów. Teraz spread między ceną ropy WTI a ropy Oman przekracza 50 dolarów – pisze Michael McDonough.

Jak informuje, od czasu rozpoczęcia 28 lutego ataków USA i Izraela na Iran, Cieśnina Ormuz została praktycznie zamknięta. Dzienny tranzyt spadł z historycznej średniej ok. 138 statków do mniej niż pięciu. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) nazwała to największym zakłóceniem globalnych dostaw energii w historii. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ostrzegł, że żaden „litr ropy” nie przejdzie przez sojuszników USA, jednocześnie selektywnie przepuszczając niektóre tankowce z Iranu, Indii i Pakistanu.

– Arabia Saudyjska przekierowuje ropę do swojego portu nad Morzem Czerwonym w Janbu, a ZEA korzysta z rurociągu do Fudżajry – ale łączna przepustowość rurociągu wynosi zaledwie 3,5–5,5 miliona baryłek dziennie w porównaniu z 20 milionami, które normalnie przepływają przez Cieśninę. Tymczasem 400 milionów baryłek rezerw awaryjnych uwolnionych przez członków Międzynarodowej Agencji Energetycznej pokrywa około 4 dni globalnego zużycia – informuje McDonough.

Reklama
Reklama

Dodaje, że japońskie rafinerie pozyskują niemal 95 proc. ropy naftowej z Zatoki Perskiej. 45 proc. ropy trafia do Chin przez cieśninę Ormuz. Korea Południowa, Indie, Tajlandia, Pakistan i Bangladesz są poważnie narażone. – Im większa różnica między azjatyckimi a zachodnimi [[benchmarkami tym bardziej widać ten problem w czasie rzeczywistym – podsumowuje ekonomista Bloomberga.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama