Dziś odpowiedź na pytanie o przyszłość notowań obligacji związana jest z długością okresu, w jakim Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana. Wszak to od rozpoczęcia ostrzału Iranu pod koniec lutego wszystko się zaczęło. Przed tym dniem sytuacja na globalnym rynku długu sprzyjała jego emitentom. Mimo wzrostu globalnego zadłużenia, mimo zaplanowanych ogromnych deficytów budżetowych, mimo rekordowych poziomów długu skarbowego w relacji do PKB, ceny obligacji rosły, a rentowności spadały, w niektórych krajach – na przykład w Polsce – do wieloletnich minimów. Było to możliwe, ponieważ inwestorzy budowali pozycje pod scenariusz dalszych obniżek stóp procentowych (w Polsce i być może także w USA) i trwałego zakotwiczenia inflacji na niskim poziomie. Być może część inwestorów o bardziej spekulacyjnym zacięciu zakładała też, że rysujące się ryzyko wybuchu konfliktu dodatkowo wzmocni rynek długu, gdy kapitał wycofywany z akcji poszuka bezpiecznych przystani.
Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich blisko wyrwania się z trzyletniej konsolidacji
Okazja czy pułapka?
Wiemy już, że stało się inaczej. Wzrost cen ropy uświadomił wszystkim, jakie mogą być konsekwencje długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz. Inwestorzy dostosowali portfele do scenariusza, w którym kolejnych obniżek stóp może nie być. Wzrost rentowności powyżej niedawnych poziomów oporu (w praktyce wsparcia) uruchomił zlecenia stop-loss, co nadało wydarzeniom dynamiki. W pierwszym tygodniu marca rentowność naszych dziesięciolatek wzrosła o około 100 punktów bazowych.
Czytaj więcej
Jeśli kierować się ostatnią projekcją inflacji, trzyletnie obligacje oszczędnościowe spiszą się lepiej (w trzyletnim horyzoncie) niż czterolatki in...
Inwestorzy stojący z boku, którzy czekali na dobry moment do zakupu papierów muszą teraz zastanawiać się, czy właściwa chwila właśnie nadeszła? Sytuacja na froncie zmienia się dynamicznie i raczej na korzyść posiadaczy obligacji. Zresztą nawet jeśli blokada cieśniny się utrzyma, to przecież nowa fala paniki z tego powodu się nie pojawi, zlecenia stop-loss już się zrealizowały. Możliwość wejścia na rynek po równie dogodnych cenach, gdy inni inwestorzy wciąż jeszcze boją się nowego szoku, może prędko się nie powtórzyć.