Reklama

Jaką strategię wybrać na rynku obligacji?

Wojna w Iranie i blokada Cieśniny Ormuz wywindowały rentowność obligacji skarbowych na całym świecie ze zrozumiałych przyczyn. Czy to okazja do tanich zakupów? A może dopiero początek prawdziwych kłopotów?
Jaką strategię wybrać na rynku obligacji?

Foto: AdobeStock

Dziś odpowiedź na pytanie o przyszłość notowań obligacji związana jest z długością okresu, w jakim Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana. Wszak to od rozpoczęcia ostrzału Iranu pod koniec lutego wszystko się zaczęło. Przed tym dniem sytuacja na globalnym rynku długu sprzyjała jego emitentom. Mimo wzrostu globalnego zadłużenia, mimo zaplanowanych ogromnych deficytów budżetowych, mimo rekordowych poziomów długu skarbowego w relacji do PKB, ceny obligacji rosły, a rentowności spadały, w niektórych krajach – na przykład w Polsce – do wieloletnich minimów. Było to możliwe, ponieważ inwestorzy budowali pozycje pod scenariusz dalszych obniżek stóp procentowych (w Polsce i być może także w USA) i trwałego zakotwiczenia inflacji na niskim poziomie. Być może część inwestorów o bardziej spekulacyjnym zacięciu zakładała też, że rysujące się ryzyko wybuchu konfliktu dodatkowo wzmocni rynek długu, gdy kapitał wycofywany z akcji poszuka bezpiecznych przystani.

Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich blisko wyrwania się z trzyletniej konsolidacji

Rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich blisko wyrwania się z trzyletniej konsolidacji

Foto: Parkiet

Okazja czy pułapka?

Wiemy już, że stało się inaczej. Wzrost cen ropy uświadomił wszystkim, jakie mogą być konsekwencje długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz. Inwestorzy dostosowali portfele do scenariusza, w którym kolejnych obniżek stóp może nie być. Wzrost rentowności powyżej niedawnych poziomów oporu (w praktyce wsparcia) uruchomił zlecenia stop-loss, co nadało wydarzeniom dynamiki. W pierwszym tygodniu marca rentowność naszych dziesięciolatek wzrosła o około 100 punktów bazowych.

Czytaj więcej

Wojna w Iranie komplikuje wybór obligacji do portfela

Inwestorzy stojący z boku, którzy czekali na dobry moment do zakupu papierów muszą teraz zastanawiać się, czy właściwa chwila właśnie nadeszła? Sytuacja na froncie zmienia się dynamicznie i raczej na korzyść posiadaczy obligacji. Zresztą nawet jeśli blokada cieśniny się utrzyma, to przecież nowa fala paniki z tego powodu się nie pojawi, zlecenia stop-loss już się zrealizowały. Możliwość wejścia na rynek po równie dogodnych cenach, gdy inni inwestorzy wciąż jeszcze boją się nowego szoku, może prędko się nie powtórzyć.

Reklama
Reklama
Amerykańskie obligacje „lubią” poruszać się w długoterminowych trendach, trwających nawet kilka deka

Amerykańskie obligacje „lubią” poruszać się w długoterminowych trendach, trwających nawet kilka dekad

Foto: Parkiet

Większy obrazek

Trzeba jednak pamiętać, że wahania rentowności z ostatnich tygodni są tylko częścią większego obrazu. Po jego powiększeniu, tracą na znaczeniu. Polskie papiery skarbowe od trzech lat poruszają się w ramach konsolidacji między 5 a 6 proc. (dziesięciolatki). Luty przyniósł wybicie dołem (rentowność spadła poniżej 5 proc.) i wydawało się, że wszystko jest na najlepszej drodze, ale wojna w Iranie przyniosła powrót do wcześniejszego zakresu wahań.

Nieco gorzej wygląda to w przypadku obligacji niemieckich, którym nie udało się wyznaczyć wcześniej istotnego dołka rentowności, za to wybuch wojny przyniósł wybicie powyżej linii łączącej szczyty także już ponad trzyletniej konsolidacji.

W przypadku obligacji amerykańskich wzrost rentowności nie był nawet specjalnie istotny (skok z 4,0 do 4,2 proc. mógłby powstać i w innych okolicznościach), ruchy wciąż rozgrywane są w ramach większej konsolidacji, która akurat w przypadku papierów rządu USA przybrała na wykresie formę trójkąta widocznego na wykresie obok. Tego typu formacje zwykle rozdzielają jednokierunkowy ruch cenowy (w tym przypadku byłby to wzrost rentowności) na dwa etapy.

Jeśli powiększymy obrazek z rentownością obligacji dziesięcioletnich USA jeszcze bardziej, z łatwością da się zauważyć, że amerykański dług lubi poruszać się w długoterminowych trendach. Poprzedni, zakończony w okolicach pandemii, trwał aż cztery dekady i przyniósł wyraźny spadek rentowności. Obecny trend trwa zaledwie od sześciu lat, z czego trzy przypadły na konsolidację. Nie znamy oczywiście kierunku wybicia, ale wiemy, że deficyt i zadłużenie USA osiągają rekordowe poziomy, a rząd właśnie wdał się w nową i bardzo kosztowną wojnę na Bliskim Wschodzie. Jeśli spojrzymy na amerykańskie obligacje przez pryzmat długu USA i narastającej na świecie niechęci do polityki prowadzonej przez aktualnego prezydenta, to okaże się, że ostatni wzrost rentowności przestaje być okazją inwestycyjną, a może być wstępem do znacznie silniejszego ruchu. Ponieważ dług USA ma największy udział w globalnym zadłużeniu, można przyjąć, że sytuacja na amerykańskim rynku wpłynie także na przebieg notowań papierów skarbowych innych krajów, w tym Polski. A zatem, choć po wyprzedaży zakup obligacji krótkoterminowo może dać niezły wynik, to w dłuższym terminie inwestorzy nie mogą sobie pozwolić na bierność.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama