REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Nacjonalizacji spółek przez ZUS nie będzie

W uzasadnieniu rządowego projektu ustawy, który ma zlikwidować otwarte fundusze emerytalne, rząd zakłada, że 80 proc. członków OFE przeniesie z nich swoje oszczędności na prywatne Indywidualne Konta Emerytalne. Pozostałe trafią na konta w Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Paweł Borys, prezes PFR.

Foto: Archiwum, Darek Golik

Zarządzanie tymi ostatnimi przejmie od Funduszu Rezerwy Demograficznej Polski Fundusz Rozwoju. Będzie nimi zarządzał poprzez swoje TFI.

– Jeżeli do ZUS przejdzie 10–20 proc. uczestników OFE, to będzie to między 16 a 30 mld zł, ulokowane w blisko 300 różnych instrumentach finansowych, w Polsce i za granicą. Bo tak dziś inwestują OFE. FRD – to nie jest zarzut, tak to zostało skonstruowane – nie posiada wiedzy, umiejętności ani zespołu, do zarządzania takimi instrumentami finansowymi, w takiej skali. I nie jest do tego powołany, bo ZUS nie jest firmą inwestycyjną – tłumaczy tę zmianę Paweł Borys, prezes PFR.

Część analityków rynkowych obawia się, że jeśli do ZUS trafi duża część aktywów OFE, państwo stanie się dużym akcjonariuszem w wielu z nich.

– Domyślność przeniesienia aktywów OFE na IKE sprawia, że nie ma ryzyka nacjonalizacji spółek notowanych na giełdzie. To rozwiązanie ważne z perspektywy ochrony wartości tych aktywów. Jeśliby bowiem zbyt dużo tych aktywów trafiło do Funduszu Rezerwy Demograficznej czy do ZUS, Fundusz miałby za duże pakiety w spółkach, a to mogłoby za sobą pociągnąć spadki ich notowań. A tu chodzi o to, by dać bodziec do rozwoju rynku kapitałowego, bo to oznacza wzrost wartości tych aktywów. Na giełdzie OFE mają dziś zainwestowane niemal 130 mld zł – mówi Paweł Borys. psk


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA