Reklama

Aby OKI nie były sukcesem tylko na papierze

Szacunki największego w Polsce banku wskazują, że do nowych produktów może trafić nawet 200 mld zł w ciągu dwóch lat. Ważniejsze jednak od tej sumy jest to, by więcej Polaków zaczęło inwestować w bardziej dochodowe instrumenty finansowe. A do tego potrzebna jest zmiana nastawienia zarówno klientów jak i doradców.
„OKI i kapitał długoterminowy. Jak zbudować w Polsce realny popyt na akcje?”. W debacie prowadzonej

„OKI i kapitał długoterminowy. Jak zbudować w Polsce realny popyt na akcje?”. W debacie prowadzonej przez Cezarego Szymanka uczestniczyli: Tomasz Korab (Eques TFI), Samer Masri (BM PKO BP), Małgorzata Rusewicz (IZFiA), Piotr Szulec (Skarbiec TFI) i Grzegorz Zawada (BM VeloBank). Fot. Cezary Piwowarski

Foto: mat. pras.

Szacunki największego w Polsce banku wskazują, że do nowych produktów może trafić nawet 200 mld zł w ciągu dwóch lat. Ważniejsze jednak od tej sumy jest to, by więcej Polaków zaczęło inwestować w bardziej dochodowe instrumenty finansowe. A do tego potrzebna jest zmiana nastawienia zarówno klientów, jak i doradców.

Osobiste Konto Inwestycyjne ma być oknem na świat inwestycji dla dotychczas mocno konserwatywnych klientów zwłaszcza banków, którzy najczęściej gromadzą swoje oszczędności w depozytach, na lokatach czy też w obligacjach skarbowych. O ile wejdzie w życie – podkreślali uczestnicy debaty podczas Forum Rynku Finansowego, zorganizowanego przez „Parkiet” i „Rzeczpospolitą”.

Zmiana logiki

Krajowe banki, szczególnie największy, ostrzą sobie zęby na OKI, dostrzegając w nim szansę na faktyczne rozruszanie krajowego rynku kapitałowego. Giełda, choć przynosi w ostatnich latach bardzo dobre stopy zwrotu, to w bardzo ograniczony sposób realizuje swoją podstawową funkcję finansowania rozwoju kolejnych przedsiębiorstw. Kapitał, który trafiłby na OKI, mógłby to zmienić. Eksperci mają jednak dość podzielone zdania, czy OKI staną się tzw. game changerem polskiego rynku kapitałowego. Sceptycy zwracają uwagę na dość skomplikowaną formułę kont i dość niewielką korzyść dla zamożnych inwestorów. Część ekspertów jest jednak zdania, że OKI będą bardzo prostym rozwiązaniem dla drobnych inwestorów i staną się pomostem między usługami typowo bankowymi a maklerskimi.

Tomasz Korab, prezes Eques Investment TFI zwrócił uwagę, że w Polsce przybywa osób zamożnych w bardzo szybkim tempie, ale nadal duża część z nich ma złe doświadczenie z akcjami. Jego zdaniem presja na instytucje, głównie bankowe, by ich oferta była coraz szersza zwiększa się, natomiast banki wciąż pozostają dość ostrożne w oferowaniu bardziej ryzykownych, ale też i dochodowych instrumentów. Jest to prawdopodobnie główny czynnik, który blokuje rozwój polskiego rynku kapitałowego i nie przyciąga do niego nowych spółek.

Małgorzata Rusewicz, prezes IZFiA zwróciła uwagę na dane NBP, z których wynika, że w 2023 r. około 80 proc. aktywów finansowych Polaków stanowiły depozyty i lokaty, natomiast teraz jest to około 50 proc. – Rynek kapitałowy stopniowo zyskuje na znaczeniu i OKI mogą ten trend wzmocnić. Jest jednak kilka poważnych znaków zapytania związanych z tym produktem – zaznaczyła Rusewicz. Jej zdaniem ważne będzie m.in. to, by rząd szeroko wsparł promocję OKI.

Reklama
Reklama

Inwestorzy mogą być nieco zawiedzeni faktem, że podatek od zysków kapitałowych, wprowadzony „tymczasowo” dwie dekady temu, pozostaje, aczkolwiek zwolnienie z niego do kwoty 100 tys. w ramach OKI może sprawić, że będzie to produkt masowy.

– Moim zdaniem OKI będą dla polskiego rynku game changerem – oznajmił Samer Masri, dyrektor BM PKO BP. – Będzie to produkt rewolucyjny, łączący ofertę rozwiązań bankowych z maklerskimi. W ten sposób tworzymy pomost między oszczędzaniem a inwestowaniem w ramach jednego parasola – argumentował.

Masri zwrócił uwagę jeszcze na jeden ważny aspekt. – Dzięki OKI odwracamy logikę MiFID II i badania profilu ryzyka. Teraz po badaniu profilu klienta będziemy mogli zasugerować klientowi, że jego wybór jest zbyt konserwatywny i może mu być trudno osiągnąć cele inwestycyjne. W ten sposób zachęcamy do bardziej dochodowych rozwiązań. To ogromna zmiana – zapewniał dyrektor BM PKO BP.

Według Grzegorza Zawady, dyrektora BM VeloBanku, pułap 100 tys. zł dla oszczędności zwolnionych z podatku od zysków kapitałowych to jednak zbyt mało, by rozruszać rynek. – To krok w dobrym kierunku, ale nie sądzę, by OKI okazały się przełomem dla polskiego rynku – stwierdził. Zawada zwrócił jeszcze uwagę na regulacje, zwłaszcza MiFID II, które blokują oferowanie bardziej ryzykownych rozwiązań. Zgodził się z nim Korab, który wspomniał jeszcze o ponad 300 poprawkach do projektu ustawy o OKI. – Obawiam się, że OKI mogą być niewypałem, zwłaszcza, że zwolnienie z podatku nie dotyczy inwestycji zagranicznych, a przecież dywersyfikacja jest tak ważna – podkreślił prezes Eques Investment TFI.

Sceptyczny wobec obecnego kształtu OKI był także Piotr Szulec, prezes Skarbca Holdingu. – Jeszcze w zeszłym roku był to dla nas priorytet produktowy na ten rok. Teraz, po tak wielu poprawkach, mam coraz więcej wątpliwości, czy OKI w ogóle zostaną wprowadzone. Projekt ten nie nabrał jeszcze formy, a już kilka razy się potknął. Jeśli OKI powstaną, to prawdopodobnie będą dobrym polem dla doradców, ale sami klienci mogą mieć problem ze zrozumieniem mechanizmu tego, kolejnego już produktu na polskim rynku – zauważył Szulec.

Spór o OKI ujawnił także głębszy problem, tj. brak skutecznych mechanizmów przyciągania nowych inwestorów. Jak zauważył Tomasz Korab, nawet bardzo dobre stopy zwrotu rynku akcji z ostatnich lat nie wystarczają, by masowo przyciągnąć Polaków na giełdę. Z kolei Grzegorz Zawada wskazał na strukturalny problem polskiej gospodarki – dominację sektora bankowego i niski poziom inwestycji, który ogranicza rolę rynku kapitałowego w finansowaniu rozwoju przedsiębiorstw.

Reklama
Reklama

Samer Masri kontrował jednak, że sytuacja finansowa Polaków wcale nie jest tak dobra, by czuli się oni swobodni na rynku akcji. – Trzeba odczarować dyskusję na temat oszczędności Polaków. Jeśli zsumujemy wszystkie aktywa finansowe i zestawimy z dochodem rozporządzalnym, to powstały wskaźnik plasuje Polskę na drugim od końca miejscu w Europie. Polacy nie mają w aktywach finansowych tak dużo pieniędzy – stwierdził Masri. – Mądrość tłumu w związku z tym jest prawidłowa – Polacy wybierają inwestycje w instrumenty płynne i bezpieczne. Powoli się to jednak zmienia, bo rośnie liczba osób zamożnych. W związku z tym instytucjom finansowym coraz bardziej będzie zależeć na oferowaniu bardziej dochodowych instrumentów – przewidywał.

Według jego szacunków do OKI w ciągu dwóch lat może trafić około 200 mld zł. – OKI mają ogromny potencjał. Masowe wdrożenie i aktywna promocja mogą przyciągnąć nawet setki miliardów złotych nowych środków – stwierdził.

OKI muszą być proste

Zdaniem Grzegorza Zawady miarą sukcesu rynku są nowe spółki, a tych w ostatnich latach brakuje. Podkreślał, jak ważna jest zmiana podejścia banków w oferowaniu bardziej dochodowych instrumentów, aczkolwiek musi się to wiązać ze zmianą obecnych regulacji.

Tomasz Korab zwrócił uwagę na sprzężenie zwrotne: bez inwestorów nie ma atrakcyjnych wycen, a bez atrakcyjnych wycen firmy nie chcą wchodzić na giełdę. To błędne koło dodatkowo wzmacnia łatwy dostęp do finansowania bankowego, który zmniejsza potrzebę pozyskiwania kapitału z rynku.

Małgorzata Rusewicz widzi w OKI raczej „kolejny krok”, który może stopniowo przesuwać oszczędności z depozytów na rynek kapitałowy, niż przełom. Zwróciła przy tym uwagę na znaczenie edukacji i prostoty produktu, bez których trudno liczyć na masową adopcję OKI.

Znacznie bardziej krytyczny był Tomasz Korab, który ostrzegał przed nadmierną komplikacją. – Produkt musi być prosty, a mnożenie wyjątków i regulacji może go uczynić nieatrakcyjnym – zauważył. W jego opinii najlepszym rozwiązaniem byłoby umożliwienie inwestowania określonej kwoty bez podatku, bez dodatkowych ograniczeń. Podobnie Grzegorz Zawada sceptycznie oceniał potencjał OKI jako przełomu, wskazując, że sama ulga podatkowa nie zmieni zachowań inwestorów. Masri zauważył jednak, że OKI dla samych inwestorów będą bardzo prostym rozwiązaniem, natomiast niełatwym dla samych instytucji.

Reklama
Reklama

Debata pokazała, że problem rozwoju rynku kapitałowego w Polsce ma charakter systemowy. Z jednej strony mamy rosnące dochody i potencjał inwestycyjny społeczeństwa, z drugiej – bariery regulacyjne, strukturalną dominację banków oraz brak odpowiedniej podaży atrakcyjnych projektów inwestycyjnych. Jak podsumował Tomasz Korab, rozwój rynku kapitałowego to sytuacja „win-win” dla gospodarki i inwestorów, ale wymaga jednoczesnego spełnienia wielu warunków.

OKI mogą być impulsem, ale nie rozwiążą wszystkich problemów. Kluczowe pozostają: prostota produktów, zmiany regulacyjne, większa liczba atrakcyjnych debiutów oraz – co najtrudniejsze – przełamanie barier psychologicznych inwestorów i doradców.

Foto: Parkiet

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama