Definicja local content jest już gotowa, publiczne jej zaprezentowanie jest kwestią wyłącznie organizacyjną – zapewniał w trakcie debaty „Local content. Jak spółki z udziałem SP mogą wraz ze spółkami prywatnymi rozruszać inwestycje w Polsce?” Przemysław Ciszak, dyrektor generalny w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
Prace zespołu ds. local content, powołanego przez ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna, podzielono na etapy. Zmierzenie się z samą definicją było pierwszym z nich. Nie było łatwo, bo jednej powszechnie obowiązującej definicji nie ma. Zespół analizował podejście różnych państw, by ewentualnie przenieść zapisy na grunt krajowy, ale termin „local content” w różnych krajach jest różnie opisywany. W definicji ministerstwo wskaże, jakie podmioty można definiować jako krajowe. – To będzie stopniowane, nie mówimy o rozwiązaniach zerojedynkowych. Można przecież mieć siedzibę w Polsce, podczas gdy beneficjent końcowy może znajdować się gdzie indziej – mówił dyrektor. Zapisy dotyczyć będą też samego łańcucha dostaw, wskażą, jaki towar czy usługę uznać można za krajową. Do tego dochodzą narzędzia, które pozwalają local content mierzyć, bo samo zdefiniowanie problemu nie rozwiązuje.
Debatowano też nad samą nazwą. – Pojęcie local content weszło już do języka polskiego. Zastanawialiśmy się nad polskim odpowiednikiem, padały różne propozycje, ale opublikowany niedawno w „Rzeczpospolitej” wywiad z prof. Jerzym Bralczykiem rozstrzygnął tę kwestię. Pojęcie local content jest już utrwalone i tym pojęciem będziemy też starali się posługiwać w naszych dokumentach – mówił. Prof. Jerzy Bralczyk faktycznie zaznaczał w rozmowie z „Rz”, że nie dąży się do zastępowania obcych terminów polskimi i język na tym traci, ale – jak zaznaczał – należy pogodzić się z tego typu procesami, które występują nie tylko w Polsce, ale w większości krajów na świecie.
Poza opracowaniem definicji i narzędzia, które pozwoliłoby szacować udział polskiego komponentu, zespół pracował też nad kodeksem dobrych praktyk i wytycznych dla realizujących duże inwestycje podmiotów należących do Skarbu Państwa, choć – jak mówił przedstawiciel MAP – być może uda się te wytyczne wprowadzić szerzej, również w firmach prywatnych. – Nie będą one miały waloru prawa powszechnie obowiązującego, takiego założenia nie przyjmujemy. Będzie to miękkie prawo – zaznaczał Przemysław Ciszak.
Szansa dla rynków
Andrzej Sterczyński, prezes Unibepu, przypomniał, że w Polsce dyskusja dotycząca idei local content toczy się od lat. Zastanawiał się, jak dużo czasu zajmie sama implementacja nowych przepisów, skoro tak długo trwa opracowywanie definicji zjawiska. Choć zauważył, że pojawiają się już optymistyczne sygnały. – Zapowiadane są zmiany w postępowaniach przetargowych, w postępowaniach odwoławczych. To dobra wiadomość, bo działamy w trudnym czasie. Między firmami konkurującymi ze sobą na rynku dochodzi czasem do bezpardonowych ataków w KIO czy w sądzie powszechnym. Tocząca się dyskusja pomaga znaleźć wspólny wątek. Nie mamy wątpliwości, że powinniśmy skupić się na tym, co nas łączy, a nie na tym, co dzieli, by sprostać wyzwaniom – mówił prezes Unibepu. Podkreślał, że potrzebne jest zbudowanie gigantycznego potencjału wszystkich firm.