O ile poprzedni tydzień przyniósł wyraźne pogorszenie nastrojów wokół wojny w Iranie, w obecnym, rynek po raz kolejny próbuje przejść nad nią do porządku dziennego. Wiele wskazuje, że amerykański prezydent najchętniej wycofałby się z tego konfliktu, ale nie umie tego zrobić, tymczasem jego poparcie nieustannie spada i wydaje się, że nawet Arabia Saudyjska jest bardzo wstrzemięźliwa w swoim poparciu dla USA.

To powiedziawszy, spodziewamy się, że może dojść do pozytywnych przełomów, które sprawiają, że co najmniej w kilku punktach rynku nowe szczyty w tym roku są scenariuszem bazowym. Wydaje nam się, że taktycznie ciekawy stał się rynek amerykański, szczególnie technologia, która osiągnęła znaczące wyprzedanie, w tym samym miejscu szukamy szans w Chinach. Uzależnienie Japonii od surowców z rejonu Zatoki Perskiej stworzyło ciekawą szansę w Tokio, a wyższe ceny ropy to środowisko, w którym błyszczy zazwyczaj Brazylia, regularnie outperformując rynki globalne w sytuacjach poprzednich kryzysów energetycznych. Znowu atrakcyjne po przecenie stało się złoto.

Zaskakujące jest dla nas tak dobre w ujęciu relatywnym zachowanie rynku polskiego, który radzi sobie lepiej niż większość Europy, chociażby Niemcy, ale nie jest ono dla nas przekonujące. Nie przesądzamy na razie o tym, czy wojna będzie skutkowała na naszym kontynencie recesją, czy jedynie spowolnieniem, ale trudno sobie wyobrazić, żeby w obecnym otoczeniu region miał się wyróżniać na tle świata i preferujemy właściwie jakiekolwiek inne duże rynki.

Jeżeli obserwowana obecnie próba odbicia ma się powieść, Iran musiałby w naszej ocenie wyrazić ochotę do rozmów do końca przyszłego tygodnia. Konflikt zapewne nie wygaśnie całkowicie jeszcze przez jakiś czas, a jego efekty mogą być obserwowane przez rok, ale wydaje się, że to wystarczyłoby rynkom na podjęcie próby wygenerowania jeszcze jednej fali wzrostowej. Długoterminowy obraz staje się jednak coraz bardziej zagmatwany, wraz z wątpliwościami co do wpływu AI na rynek pracy, które podnosił podczas poprzedniej konferencji również Jerome Powell. Niepokoi nas również sytuacja w amerykańskim sektorze private debt, która zaczyna rozlewać się też na private equity, właściwie każdy kolejny dzień przynosi informacje o kolejnych wstrzymywanych umorzeniach.