Konflikt zbrojny w Iranie przynosi inwestorom wiele niespodziewanych rozstrzygnięć. Uważa się, że metale szlachetne stanowią bezpieczną przystań w okresach napięć, jednak obecna wycena kruszcu mocno odstaje od tych założeń. Od 27 lutego cena złota spadła o 17 proc., co stanowi nietypowe zjawisko dla aktywa defensywnego. W tym samym czasie np. długoterminowe brytyjskie obligacje skarbowe straciły zaledwie 11 proc.
Możliwe, że kluczowym czynnikiem obecnej korekty jest wygasający impet wzrostowy. Przed eskalacją działań zbrojnych metal istotnie zyskał, osiągając historyczny szczyt 29 stycznia. Prawdopodobnie inwestorzy zmuszeni do upłynniania portfeli decydują się na zamykanie zyskownych pozycji. Dodatkowo rosnące rentowności obligacji w Stanach Zjednoczonych stanowią silną presję podażową. Przy rosnących realnych stopach procentowych utrzymywanie kruszcu staje się po prostu droższe ze względu na koszty alternatywne, a do tego siła dolara również może złotu nie sprzyjać.
Wydaje się, że trend zakupów złota przez banki centralne ulega także wyraźnemu wyhamowaniu. W styczniu banki centralne nabyły netto 5 ton kruszcu wobec średniej 27 ton w 2025 r.. W obecnej sytuacji zyski ze złota mogą być także przenoszone w inne miejsca, aby nie powiększać deficytów fiskalnych. W ten sposób złoto może pełnić funkcję „świnki skarbonki”, która być może właśnie została rozbita.