REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Groźba podaży akcji za 30 mld zł

Sprzedaż akcji przez fundusze w związku z transferem środków zgromadzonych w OFE będzie uzależniona od przyjętego sposobu wyliczenia zmieniającego się limitu alokacji na GPW oraz docelowej liczby uczestników w IKE.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Według danych KNF na koniec marca otwarte fundusze emerytalne posiadały portfel inwestycyjny o wartości 160,76 mld zł, z czego 78,6 proc. było ulokowane w polskich akcjach. OFE zainwestowały po ok. 10 mld zł w akcje zagraniczne oraz obligacje. Kolejne 6 proc. wartości aktywów stanowiły depozyty bankowe.

Demontaż OFE

Od 1 stycznia 2020 r. środki zgromadzone w OFE mają zostać przekazane – zależnie od decyzji opłacających składki – do Funduszu Rezerwy Demograficznej i dopisane do kapitału zgromadzonego w FUS, lub na prywatne indywidualne konta emerytalne. Domyślnie pieniądze zostaną przetransferowane na IKE, a jedynie w przypadku złożenia stosownej deklaracji przez przyszłego emeryta będą one przeniesione do FRD. Transfer oszczędności z obecnie istniejących funduszy emerytalnych na indywidualne konta będzie jednak się wiązał z pobraniem opłaty przekształceniowej wynoszącej 15 proc. wartości zgromadzonych środków w OFE. Jej płatność ma być rozłożona na dwa lata, a Ministerstwo Finansów liczy, że jednorazowe wpływy do budżetu z tego tytułu wyniosą po 9,65 mld zł, w 2020 r. i w 2021 r.

Transfer aktywów

Zgodnie z opublikowaną we wtorek aktualizacją programu konwergencji MF szacuje, że wpływy do budżetu w kolejnych dwóch latach z tytułu opłaty przekształceniowej wyniosą łącznie 19,3 mld zł. To oznacza, że resort spodziewa się, że około 20 proc. oszczędności zgromadzonych w OFE zostanie przeniesione do FRD. Wybór tej opcji może być korzystny dla przyszłego emeryta, ponieważ taki transfer jest pozbawiony opłaty przekształceniowej. W tej sytuacji OFE przekazałyby do końca roku do Funduszu aktywa o wartości ponad 32 mld zł.

Nie jest jasne obecnie, w jakiej formie miałby ten transfer nastąpić. Wśród rozważanych opcji pojawił się pomysł, że fundusze emerytalne przekażą proporcjonalnie aktywa. Takie rozwiązanie wynika z aktualizacji programu konwergencji, w którym mowa jest o „możliwości złożenia deklaracji przez członka OFE o przeniesieniu środków z OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej i dopisaniu wartości przeniesionych środków do kapitału zgromadzonego w FUS".

Taki mechanizm został zastosowany w przypadku reformy OFE w 2014 r. Obligacje oraz bony skarbowe zostały przekazane do nabycia Skarbowi Państwa, a inne papiery zostały przeniesione do FRD, które po ich wykupie zostały przekazane na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Analogiczne rozwiązanie, jak pięć lat temu, rodzi jednak pytania – wówczas przedmiotem transferu były obligacje, które mają określony dzień wykupu. Akcje, które znajdują się w portfelach OFE, nie mają określonego terminu wymagalności. Jedynym sposobem więc na uzyskanie środków z tej lokaty jest zbycie akcji.

FRD jako zarządzający

W przypadku przeniesienia akcji do Funduszu Rezerwy Demograficznej na poziomie zakładanym przez rząd, do FRD trafiłyby akcje notowane na polskiej giełdzie o wartości ponad 25 mld zł. Ponadto w zarządzaniu państwowego operatora systemu emerytalnego znalazłyby się akcje zagraniczne i obligacje o wartości łącznej około 4,2 mld zł, a w gotówce mogłoby trafić do FUS niecałe 2 mld zł. Pytanie, czy takie rozwiązanie nie wiąże się z wyprzedażą akcji. Z jednej strony istnieją obawy, kto miałby zarządzać portfelem akcji i obligacji w Funduszu. Z drugiej strony transfer do państwowego systemu wybiorą osoby, którym zostało kilka lat do emerytury. Aby uzyskać płynne środki na wypłatę świadczeń dla przyszłych emerytów, FRD musiałby w dość krótkim czasie spieniężyć posiadane akcje i obligacje.

IKE funduszem akcyjnym

Druga możliwość sprowadza się do tego, że OFE przekazałyby gotówkę pochodzącą z depozytów (obecnie 6 proc. wartości portfela) ze sprzedaży akcji zagranicznych i obligacji, głównie korporacyjnych (po ok. 6,7 proc. wartości portfela) oraz być może w jakiejś części z akcji notowanych na GPW. W tej sytuacji w OFE, a więc docelowo na IKE, pozostałyby prawie same akcje polskich spółek, a powstałe fundusze inwestycyjne byłyby typowym agresywnym produktem z alokacją w akcjach na poziomie powyżej 90–95 proc.

Problematyczna sprzedaż

Ze wstępnego projektu założeń rządowych wynika, że przyszłe TFI, powstałe z przekształcenia PTE, zarządzające środkami zgromadzonymi w IKE miałyby obniżać alokację w polskie akcje po ok. 2,5 pkt proc. rocznie, by przeciwdziałać nadmiernej podaży akcji na GPW. Nie jest jasne, jaka jest baza odniesienia.

Jeśli w proponowanych zmianach ustalony poziom 2,5 pkt proc. ma być stały i odnosić się do wartości posiadanych przez OFE akcji w 2020 r., to roczna podaż akcji wynosiłaby około 3 mld zł bez uwzględnienia wartości aktywów przetransferowanych do FRD. To oznacza, że w perspektywie 40 lat, a więc do 2060 r. wszystkie aktywa zgromadzone obecnie w OFE zostaną spieniężone. Aby tak się stało, wartość akcji przeznaczona do zbycia w odniesieniu do aktywów netto zgromadzonych w IKE będzie rosnąć w kolejnych latach. Nawis podażowy z tego tytułu w skali dziesięciu lat kształtowałby się na poziomie 31–32 mld zł.

Innym rozwiązaniem jest odniesienie 2,5 pkt proc. wskazanych w propozycjach rządu do aktualnej w danym roku wartości aktywów funduszy. O ile więc w latach 2020–2030 podaż akcji na GPW wyniosłaby około 30 mld zł, o tyle w kolejnych latach byłaby już niższa.

Nieznana partycypacja

Wartość sprzedawanych przez fundusze w ramach IKE akcji zależeć też będzie od tego, ilu aktualnych członków OFE zdecydowałoby się na transfer zgromadzonych środków do FRD, a ostatecznie na indywidualne subkonto w FUS. Korzystne dla przyszłych aktywów w ramach III filaru systemu emerytalnego jest domyślne przeniesienie środków z OFE na IKE.

Rząd zakłada, że tylko około 20 proc. przyszłych emerytów zdecyduje się na uniknięcie opłaty przekształceniowej i wybór państwowego systemu emerytalnego. W 2014 r. gdy członkowie OFE decydowali, czy chcą w dalszym ciągu przekazywać składkę emerytalną do OFE, tylko niewiele ponad 15 proc. z nich zdecydowało się na pozostanie w OFE. Wtedy domyślnym rozwiązaniem było przekazywanie składki do ZUS.

Im mniejszy będzie odsetek członków OFE, którzy zdecydują się przekazać swoje oszczędności do FRD, tym większa potencjalnie będzie podaż akcji ze strony funduszy do 2021 r. Wynika to z niższej wartości opłaty przekształceniowej, która trafi do budżetu w kolejnych dwóch latach. Gdyby tak jak w przypadku reformy OFE z 2014 r. na transfer oszczędności do FRD zdecydowało się ponad 85 proc. uczestników, to opłata wyniosłaby zaledwie 3,7 mld zł płatna w dwóch ratach. Oznaczałoby to, że do FRD trafią akcje o wartości prawie 107 mld zł, które byłyby zarządzane przez ten podmiot. W tym przypadku na rachunkach IKE pozosta- łyby akcje o wartości zaledwie 19 mld zł.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA