Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki przyczyniają się do zmiany trendu migracji start-upów i naukowców z Europy?
- Jakie działania podejmuje Europa, aby zatrzymać cenne talenty na kontynencie?
- Jaka szansa otwiera się przed Polską w kontekście rozwoju zaawansowanych technologii?
- Jakie mechanizmy finansowania mają wspierać rozwój innowacyjnych spółek w Europie?
- Jakie wyzwania regulacyjne utrudniają skalowanie biznesu w Unii Europejskiej?
- Jakie warunki są kluczowe dla efektywnego rozwoju sektora przełomowych technologii?
– Nowe uwarunkowania geopolityczne, w tym rosnące koszty wizowe i restrykcje imigracyjne w USA zmuszają liderów do rewizji strategii, otwierając przed Europą unikalne okno możliwości dla zatrzymania talentów. Mówiąc wprost: mamy szansę na odwrócony drenaż mózgów – przekonuje Dominik Jurek, prezes w Next Technology Professionals i członek AI Chamber.
Chodzi o odwrócenie trendu odpływu znad Wisły najtęższych umysłów i najbardziej perspektywicznych firm. Ten ruch się już zaczął.
– Transfer zaczyna działać w drugą stronę – wiele osób przebywających w USA obawia się niestabilności politycznej – potwierdza dr hab. Aleksandra Przegalińska, ekspertka AI, badaczka na MIT i Harvardzie.
Jak dodaje, bardzo skuteczna w przechwytywaniu uciekającego z Ameryki talentu stałą się Francja, która tworzy m.in. programy stypendialne, by przyciągać badaczy. Jej zdaniem Polska również powinna działać, by coś na tym trendzie ugrać.
Nowe paliwo dla polskiej gospodarki
Aby jednak przechwycić strumień opuszczających USA, Polska musi zaoferować coś więcej niż tylko niższe koszty życia. Jak twierdzi Dominik Jurek, z armią 850 tys. specjalistów IT stajemy się naturalną bezpieczną przystanią, a dzięki rozwiązaniom takim jak ulga na powrót (PIT-0), z której skorzystało już 25 tys. specjalistów, do kraju wracają liderzy z doświadczeniem w globalnych centrach technologicznych.
– To oni budują u nas podmioty nowej generacji, takie jak ElevenLabs, które łączą polski geniusz inżynieryjny z kapitałem i standardami operacyjnymi prosto z Doliny Krzemowej – podkreśla.
Eksperci liczą szczególnie na uwolnienie polskiego potencjału w Deep Tech (najbardziej przełomowe technologie). Ignacy Studziński, venture architect w The Heart, nie ma wątpliwości, że to powinien być absolutny priorytet. Tym bardziej, że – jak przekonuje – Polaków charakteryzuje wysoka innowacyjność i umiejętność syntezy.
– Polscy naukowcy potrafią wyciągać wnioski z istniejących badań i budować na ich podstawie przełomowe technologie. Widać to wyraźnie w sektorze biotechnologicznym, Space Tech, czy farmaceutyce. Do tego dochodzi upór w dążeniu do celu – cecha, bez której w Deep Tech się po prostu nie przetrwa – tłumaczy.
Mikołaj Budzanowski, prezes InnoEnergy CE, uważa, iż scena deeptechowa w Polsce jest jeszcze słabo rozwinięta, znacznie poniżej olbrzymiego potencjału.
– Aby się rozwijała potrzeba trzech rzeczy: po pierwsze, więcej kapitału gotowego ponieść wysokie ryzyko technologiczne na wczesnym etapie, po drugie, silniejszego powiązania nauki z biznesem i sprawniejszych mechanizmów komercjalizacji, a po trzecie, długoterminowej strategii państwa, wspierającej budowę kompetencji przemysłowych i infrastrukturalnych – wylicza, zauważając, że stawką jest pozycja Europy w wyścigu technologicznym i globalnym układzie sił.
– Polska, jako zaplecze przemysłowe i część wschodniej flanki UE, ma dziś unikalną szansę, by odegrać w tym procesie istotną rolę – zapewnia Budzanowski.
Zaawansowane badania, odkrycia naukowe, najlepsi inżynierowie i powstające w efekcie przełomowe technologie to paliwo cywilizacyjnych zmian. Aby zrozumieć znaczenie Deep Techu wystarczy porównanie: w 1990 r. koszt internetowej transmisji danych 1 Mbps wynosił 1200 dol., a czas niezbędny na zmontowanie w fabryce jednego samochodu – 40 godzin. Dzięki światłowodom, cyfryzacji i robotyzacji dziś te wielkości zmalały do odpowiednio 0,05 dol./Mbps oraz 10 godz. Problem w tym, że te przełomy wykuwa się w laboratoriach pod okiem naukowców i wymagają one ogromnych nakładów finansowych przed osiągnięciem zysków, zaś ich rozwój może zająć kilka lat. Bez gwarancji, że technologia w ogóle zadziała.
– A niestety problemem Europy jest brak zdolności – na wielu poziomach, od VC po mechanizmy unijne – do finansowania projektów wymagających czasu i odwagi – ocenia Andrzej Targosz, partner w Bitspiration VC.
To dlatego, jak wskazuje najnowszy raport Dealroom, Walden Catalyst i Lakestar („The 2026 European Deep Tech Report”), choć w ciągu ostatniej dekady pula talentów technologicznych w Europie wzrosła o 10 proc., a tworzone przez nie start-upy, rozwijające przełomowe technologie, stały się magnesem na inwestorów (przyciągając prawie jedną trzecią wszystkich funduszy od VC), Stary Kontynent stał się dawcą, a nie biorcą. Wykształconymi w Europie talentami i sfinansowanymi z lokalnych pieniędzy start-upami karmimy Amerykę – aż 40 proc. europejskich założycieli jednorożców z sektora Deep Tech przeniosło się właśnie do Stanów Zjednoczonych.
To gigantyczny problem również nad Wisłą. Pojawia się jednak epokowa szansa na odwrócenie trendu. To efekt z jednej strony wspomnianych geopolityki i gorszego klimatu w USA dla innowatorów, zaś z drugiej magnesu, jaki szykuje Bruksela. Chodzi o pakiet rozwiązań, legislacyjnych i finansowych, które pozwolą zatrzymać najcenniejsze firmy i umysły na kontynencie. Europejski Fundusz Inwestycyjny rozkręca największy w historii tzw. fundusz funduszy, który ma inwestować kapitał wysokiego ryzyka na etapie wzrostu, czyli tam, gdzie dotąd istniała potężna luka. Inicjatywa o nazwie European Tech Champions Initiative 2 (ETCI 2) ma mieć rekordową wartość 15 mld euro. Dla porównania poprzedniczka (ETC 1) opiewała na ok. 4 mld euro.
UE ma pomysł. ETCI 2: Miliardowy impuls dla innowacj
Założenie ETCI 2 jest takie, że fala pieniędzy uruchomi kolejną, odblokowując nawet 80 mld euro dodatkowych inwestycji. To pieniądze, które mieliby dosypać inwestorzy prywatni, firmy, inwestorzy instytucjonalni (ubezpieczyciele, fundusze emerytalne, banki komercyjne). Taka kwota byłaby w stanie odwrócić negatywny trend ucieczki innowatorów z Europy. Szacuje się bowiem, że obecna luka w finansowaniu tzw. scale-upów, między naszym regionem świata a Stanami Zjednoczonymi, wynosi 70 mld euro.
Ale, jak przekonuje Dominik Jurek, błędem jest twierdzenie, że jedyną barierą dla europejskiego sektora Deep Tech jest niedobór kapitału. – Kluczowym hamulcem pozostaje przede wszystkim fragmentacja regulacyjna i prowadzenie biznesu w 27 różnych systemach prawnych – twierdzi.
Rozwiązaniem problemu może być EU Inc., czyli stworzenie w UE wspólnych ram prawnych dla start-upów oraz partnerstwa publiczno-prywatne w celu poprawy opcji finansowania dla scale-upów (innowacyjne spółki na późniejszym, bardziej kapitałochłonnym etapie rozwoju).
Jak zauważa Andreas Klinger, jeden z inicjatorów idei EU Inc., Europa – w dobie gdy na znaczeniu zyskuje kwestia suwerenności technologicznej – potrzebuje nowych, dużych i innowacyjnych firm technologicznych. Niestety, rozdrobniony system utrudnia założycielom pozyskiwanie kapitału na kontynencie i szybkie skalowanie biznesu.
Czy EU Inc. będzie lekiem? Andrzej Targosz wątpi. – Zaproponowana struktura EU.inc, jako firmy paneuropejskiej, jest bardzo dobrym pomysłem, niestety w obecnym kształcie bezwartościowym – komentuje. I wskazuje, że problemem nie jest szybkość rejestracji, lecz brak ujednoliconego prawa podatkowego i administracyjnego.
– Chodzi o to, aby podmiot zarejestrowany w Polsce swobodnie z niej operował i miał taki sam dostęp do kapitału, procesów, administracji, klientów, jak podmiot zarejestrowany w Niemczech, czy Francji. Niestety obecnie omawiana struktura nie spełnia tych wymogów – podkreśla.