W maju klienci TFI wciąż ostrożnie podchodzą do funduszy dłużnych, a przecena obligacji skarbowych wciąż trwa. W długim terminie może się okazać, że mamy bardzo dobry moment na inwestycję w produkty dłużne, stąd nie ma co oczekiwać, że menedżerowie w TFI pójdą klientom na rękę i zetną opłaty.

Wyprzedaż funduszy obligacji na całym świecie

Średnie wyniki funduszy obligacji krótkoterminowych od początku tego roku obecnie nie dochodzą nawet do 1 proc., co oznacza, że nie sprostają nawet konkurencji bankowych lokat. O wiele gorzej wygląda obraz funduszy składających się z papierów o dłuższym okresie zapadalności, gdzie najgorsze produkty są już po ponad 3 proc. na minusie przy średniej stracie w grupie przekraczającej 2 proc.

Tymczasem rentowności papierów skarbowych dalej rosną, zarówno na świecie, jak i w Polsce. W kraju oprocentowanie papierów dziesięcioletnich zaczyna zadomawiać się powyżej 6 proc., tj. na poziomach niewidzianych od początku 2025 r., kiedy stopa referencyjna NBP była o 2 pkt proc. wyżej niż dziś. Coraz wyżej sięgają także dochodowości papierów amerykańskich. We wtorek w przypadku obligacji dziesięcioletnich było to już 4,65 proc., natomiast dochodowość obligacji trzydziestoletnich USA sięgała nawet 5,18 proc.

Dla jednych może to być okazja, ale na rynku pojawia się też coraz więcej znaków zapytania odnośnie do popytu na polskie papiery skarbowe. Chłodne podejście inwestorów widoczne było choćby na rynku funduszy inwestycyjnych w kwietniu, kiedy wynik sprzedaży sięgnął minus 51 mln zł po tym, jak w marcu z produktów tych wycofano aż 6,7 mld zł.

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że inwestorzy zagraniczni w marcu ograniczyli zaangażowanie w polskie skarbowe papiery wartościowe do niecałych 190 mld zł ze 195 mld zł na koniec lutego. Od dłuższego czasu udział tej grupy inwestorów kurczy się i obecnie wynosi około 12proc. Rząd wówczas wciąż mógł jednak liczyć na krajowe gospodarstwa domowe, które wysupłały 3,5 mld zł, a przede wszystkim banki, w rękach których z końcem marca znajdowały się obligacje za niemal 806 mld zł, o 12,3 mld zł więcej niż miesiąc wcześniej. Udział banków (w tym NBP) w zadłużeniu w krajowych skarbowych papierach wartościowych na koniec marca sięgał już 52 proc.

Jeśli chodzi o perspektywy krajowego rynku obligacji, to zarządzający na ogół wciąż są zdania, że zyski się pojawią, nawet jeśli trzeba będzie na nie poczekać. – Nadal uważam że fundusze „gotówkowe” zrobią pomiędzy 4 a 5 proc. To znacznie powyżej depozytów i wyżej niż oczekiwania co do inflacji – szacuje Mariusz Zaród, dyrektor departamentu inwestycyjnego w Quercusie TFI. – Fundusze obligacji skarbowych, w tym  długoterminowe, mają trudniej, bo konflikt w Zatoce Perskiej się przedłuża. Tu ciężej o punktową prognozę, bo stopa zwrotu zależy od długości trwania wojny. Jak się szybko skończy, a przynajmniej Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana, to szybko wrócimy do spadków rentowności i będzie można liczyć na godziwe zyski. W dłuższej perspektywie patrząc – 6 proc. w horyzoncie dziesięcioletnim wygląda bardzo atrakcyjnie – ocenia. - Chyba możemy się zgodzić, że taka stopa zwrotu (średnio) przez najbliższe 10 lat to wyższy zysk niż z lokat bankowych, wynajmu mieszkania, czy innych popularnych „miejsc” gdzie oszczędzają Polacy – podkreśla ekspert Quercusa TFI.

Podobnego zdania jest Marcin Żółtek, wiceprezes VeloFunds TFI.- Rentowność na poziomie 6 proc. wygląda już bardzo atrakcyjnie z perspektywy długoterminowych inwestorów – mówi. Zwraca też uwagę na konieczność dywersyfikacji portfela.- Rynki akcji w tym roku dały sporo zarobić mimo niemałych turbulencji. Warto pomyśleć o dodaniu do portfela papierów udziałowych - podkreśla.

Sowite zyski TFI

Wygląda na to, że przecena obligacji, którą obserwujemy od marca, po przecież bardzo udanym początku roku, na tyle zaskoczyła menedżerów w TFI, że pytania o cięcia opłat za zarządzanie są jak głos wołającego na puszczy i na ten moment się na to nie zanosi. Menedżerowie albo nabierają wody w usta, albo wprost przyznają, że na taki krok jest jeszcze za wcześnie.- Poziom opłat za zarządzanie powinien spadać, ale powoli, wraz ze wzrostem aktywów pod zarządzaniem funduszy – komentuje anonimowo jeden z prezesów.

Rzeczywiście w niektórych przypadkach niskim poziomem aktywów można tłumaczyć wysokie koszty prowadzenia funduszy. Według zestawienia  Komisji Nadzoru Finansowego na rynku działa kilka funduszy dłużnych, gdzie opłaty przekraczają 3, a nawet 4 pkt proc. Dotyczy to jednak produktów, w których pracuje od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych. W wielu funduszach dłużnych opłaty oscylują jednak wokół 2 pkt proc., natomiast w około jednej trzeciej jest to poniżej 1 pkt proc.

Wyniki sektora TFI w ostatnich latach dynamicznie rosną. Jak podała KNF, w 2025 r. sektor towarzystw funduszy inwestycyjnych osiągnął 1,37 mld zł zysku netto, co oznacza wzrost o 37 proc. w porównaniu z 2024 r. Poprawę zyskowności zapewnił przede wszystkim dynamiczny wzrost przychodów z zarządzania aktywami, wysoka wycena instrumentów finansowych i historycznie duże napływy do funduszy.

Z wyliczeń serwisu Analizy.pl wynika, że w latach 2018-2022 ważony aktywami TER (wskaźnik kosztów całkowitych) funduszy dłużnych krótkoterminowych obniżył się z 0,9 do 0,7 proc. Potem trend się odwrócił: w latach 2023-2024 opłaty ponownie wzrosły w co najmniej kilkunastu TFI, głównie właśnie w funduszach obligacji krótkoterminowych. Przykładowo: w czerwcu 2020 r., po gwałtownym spadku stóp, PKO TFI obniżyło opłaty w funduszach dłużnych nawet o połowę. W największym funduszu obligacji skarbowych stawka spadła z 0,8 do 0,5 proc. Od 1 marca 2024 r. PKO ponownie podniosło opłatę funduszu obligacji krótkoterminowych do 0,75 proc. i właśnie tyle pobiera obecnie fundusz PKO Obligacji Skarbowych Krótkoterminowy, liczący na koniec kwietnia 26 mld zł aktywów.