W ciągu ostatniej dekady pula talentów technologicznych w Europie wzrosła o ponad 9 proc., do 4,6 mln w 2025 r. Co więcej, na UE przypada ponad 19 proc. spośród 10 proc. najczęściej cytowanych artykułów naukowych na świecie, zaś wynalazcy z naszego kontynentu generują niemal 22 proc. międzynarodowych wniosków patentowych, ustępując jedynie Azji. Takiego potencjału nie można zmarnować. W UE widzą tę szansę i liczą na boom w sektorze technologii przełomowych (Deep Tech). Jego pierwsze oznaki już zresztą czuć – europejski ekosystem Deep Tech osiągnął w 2025 r. rekordową wartość 690 mld USD (przed dekadą 73 mld USD), a inwestorzy wreszcie zaczęli dostrzegać start-upy z tej branży i głębiej sięgać do kieszeni.
– Inwestycje VC w sektor Deep Tech stanowią już trzecią część całości inwestycji funduszy w Europie, gdzie jeszcze w 2015 r. było to raptem 15 proc. – zauważa Dominik Laskowski, prezes autoMEE (polska platforma AI).
Na razie w branży królują firmy niemieckie (jak BioNTech i Helsing) i brytyjskie (np. Synthesia i ARM), ale wkrótce tę listę powinny zasilać też deeptechy z innych krajów kontynentu. W marcu Rada Europejska zainaugurowała agendę „Jedna Europa, Jeden Rynek”, która ma być wdrożona najpóźniej do końca 2027 r. Chodzi o mapę drogową ukierunkowaną na usunięcie barier i stworzenie tzw. 28. reżimu (EU Inc.), który umożliwi firmom działanie według jednego zestawu ogólnounijnych zasad korporacyjnych, a także o uruchomienie pakietu uproszczeń (np. Omnibus) w celu ograniczenia biurokracji oraz budowę Unii Oszczędności i Inwestycji (ma umożliwić lepsze alokowanie kapitału w UE, co ma kluczowe znaczenie dla rozwoju start‑upów).
Czytaj więcej
To może być koniec ucieczki start-upów i naukowców ze Starego Kontynentu do USA. Eksperci wskazują, że negatywny trend właśnie hamuje, a zyskać moż...
Analitycy z Investment Institute w UniCredit twierdzą, że inicjatywa „Jedna Europa, Jeden Rynek” słusznie koncentruje się na ograniczeniu regulacyjnych „tarć” w UE. Edoardo Campanella, dyrektor instytutu, uważa jednak, iż realizacja planu będzie wymagać „znacznego kapitału politycznego w czasie niepewności makroekonomicznej i geopolitycznej”, a doświadczenie wskazuje, że nawet jeśli rozwiązania są szeroko uzgadniane na poziomie unijnym, rządy państw członkowskich często je rozmywają poprzez krajowe regulacje. Choćby dokończenie budowy Unii Oszczędności i Inwestycji wymaga głębokiej harmonizacji w obszarach prawa upadłościowego, podatków, ochrony inwestorów i nadzoru, a więc dziedzinach, w których państwa członkowskie wielokrotnie odmawiały przekazania części suwerenności. Podobne wyzwania dotyczą 28. reżimu. Choć zakłada on elastyczne zasady finansowania, ujednolicone opcje pracownicze (stock options), cyfrową zasadę „once only” przy raportowaniu oraz szybszą likwidację spółek, to wciąż daleko mu do rzeczywistego, autonomicznego unijnego modelu prawnego. Zdaniem Campanelli, jego oparcie na krajowych rejestrach i sądach grozi niejednolitymi interpretacjami prawnymi, a w konsekwencji ostrożność jedynie utrwali obecne status quo.