Ciągle droga ropa, rosnące obawy inflacyjne, coraz szersze grono banków centralnych przymierzających się do podwyżek stóp procentowych, a nastroje inwestorów na rynkach akcji … wyśmienite. Taki przynajmniej obraz sytuacji dają obserwowane przeze mnie regularnie wskaźniki. Weźmy choćby najnowszy sondaż Bank of America wśród zarządzających funduszami. W maju sondażowy wskaźnik optymizmu co do rynków akcji skoczył w górę w … rekordowym tempie. I to od razu do poziomu wyższego niż przed marcową korektą i wyższego niż na szczycie powyborczej euforii w końcówce 2024. Poprzednio tak wysoko był w styczniu 2022 (tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie).

Z kolei wielkość tzw. margin debt (debetu na rachunkach maklerskich) w USA przekroczyła w kwietniu pułap 1,3 biliona dolarów, co stanowi (wg wstępnego szacunku) ponad 5,7 proc. podaży pieniądza M2. To już nieco więcej niż przed marcową korektą i zarazem najwięcej od września 2000. Pocieszać się można tym, że do rekordowego pułapu z marca 2000, czyli szczytu bańki internetowej, jeszcze trochę brakuje (6,4 proc.), ale nie wiem, czy podążanie w tym kierunku byłoby akurat najbardziej wymarzonym scenariuszem.

Wszystko to pokazuje, że rynki chyba trochę zagalopowały się w trakcie odbicia od marcowych dołków. Przydałby się okres wytchnienia po tym, zawierającym w sobie już elementy euforii, rajdzie.

Kolejnym testem dla rozgrzanych nastrojów będą środowe wyniki Nvidii, wieńczące (bardzo udany) sezon publikacji raportów kwartalnych na Wall Street.