Łącznie w I kwartale 2026 r. polskie banki zarobiły ok. 9,5 mld zł – wyliczyła Komisja Nadzoru Finansowego. To wciąż solidny wynik, ale aż o niemal 20 proc., czyli o 2,3 mld zł, mniejszy niż rok wcześniej.

Główną przyczyną tak gwałtownego spadku jest oczywiście wprowadzony od początku tego roku swoisty windfall tax dla sektora, czyli podwyżka stawki CIT do 30 proc. z wcześniejszych 19 proc. W efekcie banki tylko w I kwartale wpłaciły do budżetu państwa 5,7 mld zł, czyli aż 51 proc. więcej niż rok wcześniej (w I kw. 2025 r. było to 3,77 mld zł).

Wyższy CIT i niższe stopy uderzają w banki

Ale wyższy CIT to nie jedyny problem, z jakim musi mierzyć się sektor. Obniżki stóp procentowych o łącznie 2 pkt proc. w ciągu jednego roku (z 5,75 proc. w kwietniu 2025 r. do 3,75 proc. w marcu 2026 r.) spowodowały wyraźną presję na rentowność. Marża odsetkowa spadła w ciągu roku z 3,77 proc. do 3,47 proc.

Wynik odsetkowy rok do roku obniżył się o 2,3 proc., do ok. 27,2 mld zł w I kwartale 2026 r. Nie oznacza to jeszcze załamania dochodów, ale pokazuje, że dotychczasowe luzowanie polityki pieniężnej zaczyna stopniowo ograniczać najważniejsze źródło zysków banków. Jedyną realną rekompensatą może być wzrost akcji kredytowej.

Wyniki największych kredytodawców za I kwartał 2026 r. w zasadzie odzwierciedlają główne tendencje na rynku, ale wiele też zależy od specyficznej sytuacji poszczególnych instytucji. Jeśli chodzi o zysk netto, wszystkie banki odnotowały jego spadek kwartał do kwartału (ze względu na podwyżkę CIT), ale w ujęciu rocznym obraz sektora jest już znacznie bardziej zróżnicowany. Na jednym biegunie znalazły się takie banki jak BNP Paribas BP i Erste BP, w których zyski skurczyły się o ponad 40 proc. rok do roku. Na drugim zaś – takie podmioty jak Millennium i mBank, które w I kwartale zwiększyły swój zysk, i to dosyć istotnie – odpowiednio o 68 proc. i 35 proc. rok do roku.

Czytaj więcej

Banki. Zmiany w rankingu największych graczy

Franki przestają ciążyć części banków

Wytłumaczenie jest stosunkowo proste – zgodnie z zapowiedziami prezesów, 2026 r. to okres znaczącego spadku kosztów ryzyka prawnego kredytów CHF. Przykładowo w mBanku wyniosły one zaledwie 73 mln zł w I kwartale tego roku, czyli wielokrotnie mniej niż rok wcześniej. Trochę podobnie wygląda sytuacja w PKO BP, który również należy do grupy banków najmocniej obciążonych sagą frankową, a zysk wzrósł tu o 2 proc. rok do roku, do imponujących w obecnych warunkach 2,5 mld zł.

Również wynik odsetkowy poszczególnych banków okazał się mocno zróżnicowany. ING Bank Śląski jako jedyny zanotował wzrost zarówno rok do roku (+5,5 proc.), jak i względem poprzedniego kwartału (+1,7 proc.). Z kolei najsłabiej na tle konkurencji wypadł Erste BP, gdzie wynik odsetkowy spadł o niemal 15 proc. rok do roku oraz przede wszystkim Citi Handlowy – tam przecena sięgnęła aż 40 proc., co było zdecydowanie najsłabszym wynikiem w całym zestawieniu. W przypadku Erste BP może mieć to związek z wydzieleniem z grupy i sprzedażą Santander Consumer Banku na rzecz Banco Santander.

Jakie perspektywy dla banków na 2026 r.

Co dalej? Co czeka banki w nadchodzących miesiącach? – Powiedziałbym, że perspektywy nie są ani nadmiernie optymistyczne, ani szczególnie pesymistyczne – komentuje Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ. – Wyższy CIT nie zniknie przecież z dnia na dzień. Ale z drugiej strony jest nadzieja na zwiększenie wolumenów kredytowych – wyjaśnia.

Podatek dochodowy na poziomie 30 proc. już do końca roku będzie obniżał zyski netto. Proste rachunki pokazują, że gdyby w kolejnych okresach sektor osiągał podobne wyniki jak w I kwartale br., to w całym 2026 r. zysk netto mógłby wynieść ok. 38 mld zł wobec 49 mld zł w 2025 r. Z kolei zapłacony podatek CIT mógłby wzrosnąć do prawie 23 mld zł wobec 14 mld zł rok wcześniej.

Po stronie negatywnych czynników dla sektora trzeba wymienić oczywiście rosnące ryzyka i napięcia geopolityczne, m.in. w efekcie wojny na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen paliw i surowców już obecnie przełożył się na wyższą inflację, pojawia się też coraz więcej obaw dotyczących tempa wzrostu gospodarczego w Polsce, a w ślad za tym – oczekiwanego odbicia inwestycji i popytu firm na kredyt. Do tego rynki spodziewają się obecnie, że stopy procentowe do końca roku pozostaną na poziomie 3,75 proc., choć jeszcze w lutym oczekiwano ich spadku do 3–3,5 proc.

Czytaj więcej

WIBOR odchodzi do historii. GPW Benchmark wyznaczył datę końca

Brak obniżek stóp a popyt na kredyt

- No cóż, niepewność gospodarcza nigdy nie jest pozytywnym sygnałem, ale z drugiej strony jesteśmy w specyficznej sytuacji - zauważa Michał Sobolewski. - I może okazać się, że I kwartał był nawet najsłabszym w tym roku, jeśli chodzi o wyniki banków - dodaje.

Eksperci zaznaczają, że brak dalszych obniżek stóp procentowych to nawet korzystna dla banków sytuacja, bo daje większą stabilność wyniku odsetkowego i ogranicza ryzyko kolejnego uderzenia w marże odsetkowe. Co prawda wyższe od oczekiwań koszty pożyczenia mogłyby negatywnie przełożyć się na popyt na kredyt, ale w przypadku przedsiębiorstw istotniejszym czynnikiem może okazać się harmonogram wykorzystania funduszy UE, w tym przede wszystkim środków z KPO. Dodatkowo inwestycje w gospodarce powinny wspierać publiczne wydatki na obronność, w tym realizowane w ramach programu SAFE.

Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja, jeśli chodzi o popyt gospodarstw domowych na kredyty hipoteczne. - W marcu na rynkach panowała ogromna niepewność, ale jednocześnie marzec był dotychczas najmocniejszym miesiącem pod względem sprzedaży hipotek, zresztą innych kredytów również - wskazuje Piotr Rychlicki, analityk Ipopemy Securities. - Dlaczego? Wydaje się, że ludzie przestraszyli się, że w kolejnych miesiącach może być drożej - wyjaśnia.

Rolowanie kredytów ze stałą stopą dominuje rynek?

Po marcowym boomie w samym kwietniu wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe lekko spadła - wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Ale w porównaniu z sytuacją sprzed roku popyt wciąż pozostaje mocny. Z jednej strony klienci niemal masowo zamieniają swoje „drogie kredyty” z okresowo stałą stopą procentową, zaciągnięte kilka lat temu, na tańsze oferty. Obecnie refinansowanie kredytów może stanowić nawet 20-30 proc. nowej sprzedaży. W BNP Paribas BP - jak podał bank podczas prezentacji wyników za I kwartał - było to nawet 50 proc. nowej „produkcji”. Z drugiej strony gospodarstwa domowe nadal relatywnie chętnie zaciągają nowe zobowiązania.

- Wydaje się, że najbliższe kwartały powinny być mocne, jeśli chodzi o kredyty, nawet przy założeniu braku obniżek stóp procentowych, co będzie wspierać wyniki banków z tytułu odsetek - ocenia Rychlicki.

Na koniec marca portfel kredytów mieszkaniowych dla gospodarstw domowych był o 6,9 proc. wyższy niż rok wcześniej. Portfel kredytów konsumpcyjnych wzrósł o 8,7 proc., a wartość kredytów operacyjnych oraz inwestycyjnych dla firm zwiększyła się odpowiednio o 11,7 proc. i 13,1 proc. - wynika z danych KNF. Co ważne, w samym marcu, mimo zawirowań w gospodarce, ryzyko kredytowe nie wzrosło, a jakość obsługi portfela kredytowego pozostała dobra.