Cena miedzi odrobiła już całe marcowe spadki, co wyraźnie wskazuje na poprawę sentymentu rynkowego. Ten surowiec od lat uchodzi za swoisty barometr kondycji światowej gospodarki – jest szeroko wykorzystywany w przemyśle, od budownictwa po nowoczesne technologie. Obecne zachowanie rynku sugeruje, że inwestorzy w dużej mierze zdyskontowali już wpływ wojny na Bliskim Wschodzie. Choć konflikt wciąż trwa i pozostaje istotnym czynnikiem ryzyka, nie wywołuje już tak silnych reakcji jak wcześniej. Wiele wskazuje na to, że inwestorzy zaczynają rozgrywać scenariusz stopniowej deeskalacji napięć.

Notowania miedzi ponownie zbliżają się do historycznych maksimów i wykazują potencjał do dalszych wzrostów. O ile miniona dekada była dla rynku surowców raczej rozczarowująca, to ostatnie lata przynoszą wyraźną zmianę trendu i sygnały szerszej hossy. Wpływają na to zarówno wcześniejsze zakłócenia podażowe – związane z pandemią i jej następstwami, jak i napięcia geopolityczne, w tym ograniczenia handlowe wobec Rosji.

W dłuższym horyzoncie fundamenty dla rynku miedzi pozostają mocne. Podaż nie nadąża za rosnącym zapotrzebowaniem, a liczba nowych inwestycji wydobywczych jest ograniczona. Jednocześnie popyt napędzają globalne megatrendy, takie jak Zielona Transformacja, rozwój elektromobilności czy dynamiczna ekspansja centrów danych. W efekcie miedź może stać się jednym z największych beneficjentów nadchodzących lat, a rynek tego surowca wejść w okres strukturalnego deficytu.