Tak dobrą passę amerykański indeks zaliczył po II wojnie światowej zaledwie 11 razy. Inwestorzy wchodzą w czerwiec w bardzo dobrych nastrojach, które są uzasadnione solidnymi wynikami spółek oraz stabilną sytuacją gospodarczą na świecie. Pytanie jednak brzmi: ile z tych pozytywnych informacji zostało już uwzględnionych w cenach?

Końcówka maja była okresem narastających nadziei na zawarcie porozumienia pokojowego na Bliskim Wschodzie. Retoryka Białego Domu, wielokrotnie wskazująca, że „deal” jest już blisko, sprawiła że spora część inwestorów zdążyła kupić akcje pod to wydarzenie. Można więc argumentować, że ewentualne porozumienie nie musi już wywołać kolejnej silnej fali zakupów na rynku akcji. Warto zauważyć, że wiele kluczowych indeksów na świecie znajduje się obecnie na znacznie wyższych poziomach niż przed wybuchem wojny.

Przecena związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie utrzymuje się jedynie na rynku obligacji. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich oscyluje wokół 4,5 proc. Przekroczenie tego poziomu w ostatnich latach z reguły stawało się problematyczne dla byków. Ostatnia fala wzrostowa znacząco zredukowała premię za ryzyko na rynku akcji, dlatego przy obecnych poziomach rentowności ponownie może pojawiać się pytanie o konkurencyjność akcji względem obligacji w średnim terminie.

Ten kwartał rozpoczynaliśmy z byczym nastawieniem, szczególnie w odniesieniu do amerykańskich spółek technologicznych. Fenomenalny sezon wynikowy za I kwartał oraz rewizje w górę prognoz na kolejne kwartały sprawiły, że rynek bardzo szybko przeszedł od narracji o „bańce AI” do narracji o „rewolucji AI”. Zdecydowanie bliżej nam do tego drugiego określenia – za każdą hossą kryje się pewna historia, a historią obecnej jest właśnie sztuczna inteligencja. Dlatego też w średnim i długim terminie nadal pozostajemy optymistami. Dopóki wyniki spółek pozostają mocne, hossa ma solidne fundamenty do kontynuacji.

W każdej hossie zdarzają się jednak momenty spowolnienia. Niewykluczone, że właśnie zbliżamy się do takiego okresu. Ciekawostką poniedziałkowej sesji za oceanem był gwałtowny wzrost ceny akcji IBM, który momentami przekraczał nawet 10 proc. Powód? Inwestorzy rozpoczęli spekulacyjne zakupy akcji tej spółki pod wpływem opublikowania nagrania sprzed sześciu miesięcy, na którym Trump pozytywnie wypowiadał się o prezesie spółki. Zdarzenie to jest jednym z wielu, które utwierdzają nas w przekonaniu, że po dziewięciu tygodniach nieprzerwanych wzrostów na Wall Street nadszedł czas na „zdjęcie nogi z gazu”.