Podwyżek stóp procentowych nie będzie?
O ile zarówno w kwietniu, jak i w maju unikał jastrzębich komunikatów (czyli takich, które mogłyby sugerować wzrost stóp na jednym z nadchodzących posiedzeń), to jego retoryka była zawoalowana i być może niejasna dla części odbiorców. Dziś brak apetytu na podwyżki wybrzmiał w sposób najbardziej bezpośredni z możliwych. W przekonaniu rady obecny poziom stóp ma być adekwatny by stabilizować inflację w obecnych warunkach, pod czym podpisujemy się obiema rękoma.
Subtelnych wskazówek, które naprowadzają nas na długą pauzę było dziś zresztą wiele. Zaakcentowany został najniższy od 5 lat wzrost płac, wciąż dodatni w ujęciu realnym (czyli po uwzględnieniu inflacji) poziom stóp procentowych oraz niższe oczekiwania wobec wzrostu gospodarczego.
Co musi się wydarzyć abyśmy byli świadkami podwyżki?
Szanse na podwyżkę stóp w 2026 r. postrzegamy jako bardzo niewielką. Na jej wystąpienie musiałyby złożyć się dwa wydarzenia – istotny wzrost cen surowców energetycznych w wyniku ponownej eskalacji konfliktu między USA i Iranem oraz jednoczesne wycofanie programów rządowych, które ograniczałyby jego transmisję na cenę paliw na stacjach. O ile pierwszego nie można wykluczyć, o tyle drugi wydaje się mało prawdopodobny, nawet w obliczu znacznych kosztów, które niesie program CPN.
Stabilnym stopom sprzyja, co podkreślał prezes, niższy wzrost płac oraz, co także warto zaznaczyć, słabnąca krajowa konsumpcja, która w wielu sektorach spowalnia i w tym roku nie powinna mieć w polskim wzroście gospodarczym tak istotnego wkładu, jak w latach poprzednich.
Dlaczego słabsza konsumpcja to dobra wiadomość?
Rada Polityki Pieniężnej ma niewielki wpływ na inflację wynikającą z czynników podażowych. Poprzez regulację poziomu stóp procentowych nie może wpływać na ceny ropy naftowej czy gazu ziemnego na światowych rynkach. Może za to poprzez odpowiednią politykę monetarną regulować krajowy popyt. Wyższe stopy procentowe przynoszą wyższe raty kredytów, te zaś kurczą budżety domowe, pozostawiając mniej środków na bieżące zakupy. Wysokie oprocentowanie zniechęca także do zaciągania nowych pożyczek i promuje odkładanie pieniędzy na lepiej płatnych lokatach.
W przypadku szoków podażowych często możemy mówić o tzw. efektach drugiej rundy. W dużym uproszczeniu – jeżeli oczekiwany jest dalszy, dynamiczny wzrost cen, rośnie prawdopodobieństwo tego, że pracownicy ubiegać będą się o podwyżki. Wzrost przychodów może przełożyć się zaś na zwiększoną konsumpcję. Na ten moment prawdopodobieństwo wystąpienia takich efektów jest jednak niewielkie, co także sprzyja RPP.
Reakcja złotego
Polska waluta od tygodni pozostaje zależna niemal w pełni od czynników zewnętrznych. Nie inaczej jest i dzisiaj, choć należy zaznaczyć, że złoty nieznacznie (0,1%) się po wystąpieniu prezesa Glapińskiego osłabia. Może to sugerować, że inwestorzy także dostrzegają niechęć Rady wobec podwyżek stóp.
Większych zmian nie widzimy w kontraktach FRA, które wciąż wyceniają między 1 a 2 podwyżki stóp procentowych przed końcem roku. Jeśli rynek dostosuje swoje oczekiwania w gołębią stronę – a naszym zdaniem ma ku temu wszelkie powody – osłabienie polskiej waluty może być nieco głębsze. Niemniej, dla polskiej waluty dalece ważniejsze będą w najbliższych tygodniach wydarzenia na Bliskim Wschodzie, pierwsza konferencja nowego prezesa Fedu – Kevina Warsha – oraz niemalże przypieczętowana już podwyżka stóp procentowych EBC.
—
Michał Jóźwiak, Analityk Rynków Finansowych XTB