Dla jednych bitcoin jest aktywem poruszającym się w cyklach, a jego dołek wyczekiwany jest na jesień tego roku. Inni podkreślają jednak, że zachowanie BTC sporo mówi o ogólnym nastawieniu do najbardziej ryzykownych aktywów.
Bitcoin przechodzi do lamusa?
W ostatnich latach wielu analityków utożsamiało wycenę bitcoina z nastawieniem inwestorów do sektorów najryzykowniejszych, czyli ogólnie mówiąc – najnowszej technologii. Wówczas kurs bitcoina reagował po prostu mocniej – zarówno w górę, jak i w dół – na zmiany notowań Nasdaqa. W ostatnim czasie jednak dało się zauważyć pewną prawidłowość – przecena bitcoina poprzedzała głębsze spadki rynków akcji ogółem. Tak było zarówno w 2025 r., jak i w tym. Na początku lutego bitcoin wyznaczył jak dotąd najniższy poziom w tym roku, schodząc na moment poniżej 60 tys. dolarów. Była to druga duża fala spadków od rekordu ustanowionego w październiku poprzedniego roku na poziomie 126,3 tys. dolarów. Pamięć o marcowych spadkach rynków akcji jest jeszcze zbyt świeża, by trzeba było o nich przypominać. Warto jednak odnotować, że o ile wiele indeksów akcji już w kwietniu, a najpóźniej w maju, wybiło się na nowe szczyty hossy, często będące także najwyższymi poziomami w historii, bitcoin nie wrócił do formy do dziś. Co więcej, od miesiąca – po wybiciu ponad 80 tys. dolarów – rozwija się kolejna fala przeceny, której sprzyjają odpływy z funduszy ETF. We wtorek kurs – jak do niedawna zwykło się mówić – cyfrowego złota osuwał się poniżej 69 tys. dolarów, będąc tym samym ponad 21 proc. pod kreską od początku roku. Początek czerwca na rynkach akcji może nie należy do najlepszych, ale wiele indeksów pozostaje przy tegorocznych szczytach. Dotyczy to zarówno rynków wschodzących, w tym Polski, jak i rozwiniętych, przede wszystkim USA. Zadyszki nie widać także na najmocniejszych w tym roku rynkach Azji. Czyżby tym razem zachowanie bitcoina również miałoby być zapowiedzią kłopotów akcji?
– Słabość bitcoina wielokrotnie w przeszłości wyprzedzała korekty na głównym rynku akcji – przyznaje Michał Paul, zarządzający funduszami, Superfund TFI. Jak zauważa, w ostatnim czasie obserwujemy wprawdzie słabszą korelację między bitcoinem a amerykańskimi indeksami, które napędzają fenomenalne wyniki spółek za I kwartał, wspierane postępującą rewolucją AI. – Warto jednak pamiętać, że historycznie BTC pozostawał silnie uzależniony od cykli halvingowych – podkreśla. Jak tłumaczy, zgodnie z tym schematem szczyt obecnego cyklu miał przypaść na jesień 2025 r. – i rzeczywiście wtedy nastąpił. – W poprzednich cyklach dołek rynku pojawiał się średnio około 520 dni przed kolejnym halvingiem. Zakładając, że następny halving odbędzie się na początku kwietnia 2028 r., statystyczny przedział dla wyznaczenia dołka przypada na okolice listopada 2026 r. – szacuje Paul.
Oznacza to, że obecnie funkcjonujemy już w rynku bessy. – Pojawia się więc pytanie, czy tym razem słabość BTC ponownie wyprzedzi korektę na rynku akcji. Jest to możliwe, zwłaszcza że ostatnie bardzo dobre wyniki spółek zostały szybko zdyskontowane przez dynamiczne wzrosty indeksów – zaznacza ekspert Superfund TFI. Jak dodaje, kulminacja kolejnego sezonu wynikowego, która może dostarczyć kolejnych pozytywnych impulsów, przypadnie tymczasem dopiero na przełom lipca i sierpnia. – Wchodzimy więc w okres pewnej asymetrii rynkowej – aby indeksy mogły dalej dynamicznie rosnąć, potrzebne będą wyjątkowo dobre informacje, natomiast nawet relatywnie mało istotny negatywny impuls może stać się pretekstem do realizacji zysków – mówi. – Dodatkowo rozpoczyna się okres letni, który historycznie nie sprzyja wysokiej aktywności na rynku akcji – zwraca uwagę Paul.
Czy reguły dotyczące bitcoina, które sprawdzały się w ostatnich latach, będą realizować się w przyszłości? –Słabość bitcoina czy ogólnie sektora blockchain wynika raczej z większej atrakcyjności pozostałych sektorów technologicznych w tej fazie hossy na rynku akcji w USA. Mam tu w szczególności na myśli sektor półprzewodników, sektor kosmiczny czy spółki tworzące komputery kwantowe – zauważa Marek Kaźmierczak, zarządzający funduszami VIG/C-Quadrat TFI. – Każdy z wymienionych sektorów ma za sobą fantastyczny okres. Niemniej, wyżej wymienione segmenty rynku są tak rozgrzane, że inwestorzy wracają nawet do sektora oprogramowania, ponieważ jest on dzisiaj jednym z niżej wycenionych segmentów – analizuje.
Zdaniem Kaźmierczaka sektor blockchain podzielił się na co najmniej dwie grupy spółek – tradycyjne, czyli związane ściśle z ceną instrumentu bazowego oraz grupę tzw. „górników”, którzy zaczęli zmieniać swój model biznesowy w kierunku tzw. „neoclouds”, czyli spółek pokroju Nebius czy Coreweave. – Ta druga grupa zachowuje się dużo lepiej – wskazuje zarządzający VIG/C-Quadrat TFI.
Czytaj więcej
Europa buduje prywatnego stablecoina euro. Europejski Bank Centralny patrzy, jak banki komercyjne – w tym jeden z największych w Polsce – zagospoda...
Wóz albo przewóz
Jak analizuje Daniel Kostecki, analityk CMC Markets, S&P 500 i Nasdaq 100 są po bardzo mocnym rajdzie i znajdują się przy szczytach, a bitcoin nadal jest wyraźnie poniżej maksimum z października 2025 r., gdy kurs znajdował się przy 126 tys. USD. Wskazuje m.in. na wzrosty rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które nie pomagają bitcoinowi. Jego zdaniem rozjazd bitcoina z amerykańskim rynkiem akcji nie wygląda jednak jak panika. – Bardziej przypomina sytuację, w której Wall Street ma własne paliwo w wynikach i jakości spółek i dobrych perspektywach wzrostu biznesów, do czego nie potrzebuje gry na luzowanie polityki monetarnej, a bitcoin dopiero czeka na swoje okno i kolejny etap szerokiego rozluźniania warunków finansowych, jak gra pod obniżki stóp Fed, spadek rentowności dziesięcio- i trzydziestoletnich obligacji czy ponowną słabość USD - twierdzi Kostecki.
Zdaniem analityka – bazując na historycznych analogiach – w czerwcu najbardziej prawdopodobny wydaje się układ, w którym indeksy akcji nie tyle załamują się, ile zaczynają tracić impet. – Model oparty na analogach daje dla najbliższych 30 dni raczej niewielki ruch na samym S&P 500 i Nasdaq 100, za to zostawia bitcoinowi nieco więcej miejsca do odbicia. To nie wygląda jeszcze jak scenariusz pełnej euforii. Bardziej jak próba zamiany obecnego rozjazdu w wolniejsze nadrabianie – mówi.
Największym ryzykiem zdają się być nastroje na rynku obligacji USA. – Jeśli realne oprocentowania obligacji dziesięcioletnich dalej będą szły wyżej, ropa utrzyma się wysoko, a rynek zacznie czytać warunki finansowe jako wyraźnie bardziej restrykcyjne, obecny układ może szybko zmienić się z historii o nadrabianiu w historię o schłodzeniu wszystkiego naraz – mówi. – Na teraz wydaje się, że pierwszym barometrem pozostają dziesięcioletnie realne stopy w USA, a zaraz za nimi zachowanie bitcoina względem strefy 80 tys. USD. Jeśli ta strefa zacznie pękać przy spokojniejszych rentownościach, czerwiec może być początkiem nadrabiania. Jeśli nie, rynek raczej przejdzie w chłodniejszy wariant dla wszystkich klas aktywów uznawanych za ryzykowne – zakłada Kostecki.