Ropa zaczęła tydzień od mocnego cofnięcia, bo rynek dostał polityczny sygnał, że rozmowy USA-Iran przesuwają się z fazy eskalacji do fazy wstępnego porozumienia.

Na początku tygodnia ropa gatunku Brent spadała w okolice 99 dolarów, a WTI do ok. 91 dolarów. To wyglądało jak szybkie zdejmowanie premii geopolitycznej po samych informacjach o możliwym odblokowaniu Cieśniny Ormuz i wygaszeniu wojny przed sezonem wakacyjnym, w którym naturalnie rośnie popyt na paliwa.

Jednak problem polega na tym, że rynek nie dostał jeszcze finalnej umowy, tylko zarys scenariusza. Sporne pozostają warunki dotyczące uranu, sankcji i tempa przywracania normalnego ruchu przez cieśninę.

W praktyce oznacza to, że ropa reaguje bardziej na ulgę niż na twardą zmianę fundamentów. Inwestorzy zmniejszali premię za konflikt, ale nie mogli jeszcze wycenić pełnego powrotu do normalności w podaży i logistyce.

To jest istotne nie tylko dla samej ropy. Niższa cena baryłki chwilowo odciąża oczekiwania inflacyjne, osłabia część wsparcia dla dolara i poprawia sentyment do aktywów ryzykownych. Jednocześnie każdy sygnał, że rozmowy ugrzęzną albo Ormuz nie otworzy się szybko i szeroko, może bardzo szybko przywrócić część premii.

Dlatego bazowy wniosek na początek tygodnia jest być może taki, że rynek gra pod deeskalację, ale jeszcze nie dostał potwierdzenia, że temat został zamknięty, a zegar przed wakacjami wciąż tyka.