Za 1 uncję złota płacono w poniedziałek po południu 4692 USD. Taniała o około 0,5 proc. w porównaniu z ceną z piątku. Od rozpoczęcia wojny USA z Iranem cena kruszcu spadła o 11 proc., a od szczytu ze stycznia zniżkowała o 16 proc. (W marcu chwilowo spadała poniżej 4400 USD za uncję). Wojna wyraźnie nie sprzyja złotu, gdyż blokada Cieśniny Ormuz i wysokie ceny ropy tworzą niebezpieczeństwo inflacji i  ryzyko, że Fed nie obniży w tym roku stóp procentowych. To wzmacnia dolara, więc działa na niekorzyść złota.

W styczniu, gdy cena kruszcu biła rekord za rekordem, spodziewano się o wiele bardziej „gołębiej” polityki Fedu. Jeśli wtorkowy raport o inflacji konsumenckiej w USA okaże się bardziej „gorący” od prognoz (mówiących o przyspieszeniu inflacji z 3,3 proc. w marcu do 3,7 proc. w kwietniu), to prawdopodobnie cena złota zareaguje na niego spadkiem.

Ciekawie wygląda  sytuacja srebra. W poniedziałek po południu ten metal zyskiwał ponad 3 proc., a za 1 uncję srebra płacono 83 USD. Cena była więc najwyższa od drugiego tygodnia marca. Od marcowego dołka wzrosła już o 36 proc.

W poniedziałek wciąż była niższa o 32 proc. od rekordowego poziomu ze stycznia. Pamiętajmy jednak, że styczniowy rekord był owocem gorączki spekulacyjnej. Poniedziałkowa cena srebra była wyższa o około 65 proc. od tej z początku roku, więc kto wówczas kupował ten miał szansę zarobić.