Na początku roku średnie oprocentowanie lokat bankowych ledwie przekraczało 1 proc., w czerwcu, jak wynika z danych NBP, wynosiło 4,55 proc. Najwyżej zawędrowały średnie odsetki od lokat powyżej roku: wynosiły 5,38 proc. W lipcu i sierpniu można się jeszcze spodziewać wzrostu średniego oprocentowania, ale tempo będzie już spadać. Dlaczego? Maleją szanse na duże podwyżki stóp procentowych NBP.
Koniec wzrostu stóp?
– W sierpniu RPP prawdopodobnie nie podejmie decyzji o podwyżce stóp procentowych. Wynika to z tego, że w bieżącym miesiącu RPP nie ma tzw. posiedzenia decyzyjnego ze względu na przerwę urlopową. I choć zdarzyło się w przeszłości, że na posiedzeniu niedecyzyjnym jednak podjęto decyzję, to wsłuchując się w głosy członków tego gremium, tym razem wydaje się to bardzo mało prawdopodobne – uważa Oskar Sękowski, analityk HRE Investments.
Jak zauważa, WIBOR 3M od prawie miesiąca oscyluje wokół 7 proc., co w porównaniu z ostatnimi kilkoma miesiącami jest pewnego rodzaju stabilizacją. Od dłuższego czasu wskaźnik ten wyprzedzał decyzje RPP.
– W normalnej sytuacji jest przeważnie o 0,25 pkt proc. wyższy niż stopa podstawowa NBP. Obecnie różnica ta jest dwa razy większa. Może to dawać nadzieję, że rynek uwzględnił już ewentualne kolejne podwyżki po sierpniowej przerwie od posiedzeń RPP – sądzi Sękowski.
Czytaj więcej
Dla 91 proc. Polaków oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym, jednak w codziennych życiowych sytuacjach związanych z finansami przestrzeg...
Brak decyzji RPP w sierpniu pozytywnie oddziałuje również na kontrakty terminowe na stopę procentową. – Są one pewnego rodzaju odzwierciedleniem oczekiwań tego, co może się dziać ze stopami procentowymi NBP. Miesiąc temu kontrakty sugerowały, że podstawowa stopa procentowa może przekroczyć 8 proc. Gdyby wziąć pod uwagę obecne przewidywania, to można oczekiwać, że osiągną one jednak poziom około 7 proc. Dodatkowo te same przewidywania mówią, że w drugiej połowie przyszłego roku stopy procentowe zaczną być obniżane – przewiduje analityk HRE Investments.
A jak zwracają uwagę analitycy Banku Pekao, spadają rentowności polskich obligacji. Inwestorzy wierzą w schłodzenie gospodarki i spadek inflacji. Wyceniana jest już tylko jedna, niewielka podwyżka stóp procentowych NBP. Nie widać w wycenach obaw o politykę fiskalną.
Obligacje w cieniu
Tymczasem rosnące oprocentowania były zachętą do zwiększania oszczędności – kosztem depozytów bieżących. Te ostatnie w przypadku osób prywatnych zmniejszyły się w tym roku o niemal 62,8 mld zł, podczas gdy depozyty terminowe wzrosły o prawie 55 mld zł.
W badaniu Banku Millennium oszczędzający najczęściej wskazywali, że odłożone pieniądze przechowują w gotówce (44 proc. odpowiedzi). Na kolejnych pozycjach znalazło się konto bieżące w banku (43 proc.) oraz produkty finansowe, takie jak lokaty czy rachunki oszczędnościowe (43 proc.). Inwestowanie w nieruchomości oraz w fundusze inwestycyjne wybiera po 9 proc. osób. Tyle samo ankietowanych (9 proc.) odkłada oszczędności na kontach emerytalnych, np. IKE, IKZE, PPK. Na końcu listy znajdują się akcje (7 proc.) i obligacje (6 proc.).
To niewielkie zainteresowanie papierami skarbowymi dotyczy również inwestorów. – W ostatnim kwartale popularność obligacji spadła. Tylko 15 proc. inwestorów planuje natomiast inwestycje w obligacje w ciągu najbliższego roku. W IV kwartale 2021 r., gdy obligacje kupował premier Morawiecki, tak samo chciało postąpić 20 proc. polskich inwestorów – zauważa Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce.
Polskie obligacje w swoich portfelach posiada obecnie 26 proc. polskich inwestorów, wynika z badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego. Polacy inwestują w krajowe obligacje częściej niż Niemcy (23 proc.), ale rzadziej niż Włosi (45 proc.), Francuzi (33 proc.), Brytyjczycy (31 proc.) czy Amerykanie (29 proc.). W naszym regionie więcej obligacji w portfelach mają Rumunii (29 proc.). Czesi natomiast mają ich tyle samo co Polacy (26 proc.).
Spadki w ciągu ostatniego roku odnotowały obligacje o stałym oprocentowaniu, zwiększyła się natomiast popularność obligacji o zmiennym oprocentowaniu indeksowanych inflacją jako środka ochrony przed wzrostem cen w przyszłości. – Gdy inflacja osiągnie szczyt, a stopy zaczną spadać, trend się odwróci i wartość obligacji o stałym oprocentowaniu zacznie rosnąć wobec tych ze zmienną stopą procentową – przewiduje Majtkowski.