Po dwóch latach prac legislacyjnych i 18-miesięcznym vacatio legis nadchodzi wreszcie ten wielki moment – 5 czerwca zaczną obowiązywać zmiany w MAR dotyczące raportowania emitentów. Wprawdzie nie będzie jeszcze kompletu regulacji, gdyż półtora roku okazało się zbyt krótkim okresem, aby wydać akt wykonawczy (możemy się go spodziewać w połowie lipca) i nowe wytyczne unijnego organu nadzoru ESMA (te mają się pojawić w IV kwartale), ale formalnie będzie już można zacząć korzystać z uproszczeń.

Dla przypomnienia, najważniejsze zmiany sprowadzają się do dwóch kwestii. Pierwsza z nich to usunięcie obowiązku raportowania o zakończeniu każdego z etapów procesu rozciągniętego w czasie. Wspomniany powyżej akt wykonawczy zawiera otwarty katalog 35 procesów rozciągniętych w czasie wraz ze wskazaniem momentu, w którym spółka powinna opublikować raport. Druga to udrożnienie możliwości opóźnienia publikacji informacji poufnej – wcześniejsze regulacje wskazywały, że jest to dopuszczalne tylko wówczas, kiedy „nie wprowadzi w błąd opinii publicznej”, co na gruncie logiki było niewykonalne i narażało spółki na duże ryzyko prawne. Po zmianie chodzi o to, aby opóźniona informacja poufna nie stała w sprzeczności z wcześniejszymi oficjalnymi komunikatami spółki i wspomniany akt wykonawczy doprecyzowuje to pojęcie.

Pojawia się pytanie, na ile zmiany te mają wpływ na rynek polski. Dzięki wnikliwej analizie Edmunda Kozaka z PRK Doradztwo Giełdowe mamy dostęp do olbrzymiego zasobu danych udzielających bardzo precyzyjnych odpowiedzi. Nie zanudzając czytelników metodyką pracy badawczej (zainteresowanych odsyłam do samego autora analizy lub proszę o kontakt ze mną) napiszę krótko, że celem opracowania było wyodrębnienie z całej bazy raportów spółek takich komunikatów, które korespondowały wprost z opisanymi powyżej zmianami.

Analiza raportów spółek należących do WIG140 za lata 2024-2025 wykazała, że około 50 proc. publikowanych raportów dotyczyło właśnie procesów rozciągniętych w czasie. A pogłębiona analiza raportowania spółek z mWIG40 za ostatnie 2 lata pozwoliła na przydzielenie ich raportów do 35 kategorii wymienionych w rozporządzeniu. Pierwsze dwa miejsca na podium nie będą żadną niespodzianką – są to procesy, z którymi emitenci mozolnie zmagali się w trakcie ostatniej dekady: raportowanie istotnych umów (31,5 proc. raportów zawierających informację poufną) oraz danych finansowych (23,5 proc.).

Jeśli chodzi o statystyki dotyczące opóźniania, pierwszym uderzającym wnioskiem jest rzadkość korzystania z tego rozwiązania – stosowane było w zaledwie ok. 2 proc. wszystkich raportów zawierających informację poufną (choć należy uwzględnić, że w praktycznym stosowaniu MAR-u ten odsetek był nieco większy, gdyż część opóźnionych informacji poufnych „umarła” np. wskutek niezakończenia negocjacji sukcesem). Wskazuje to dość jasno, że procedura, która miała w swym założeniu chronić rynek przed nadmiernym poziomem przejrzystości (skutkującym ograniczeniem konkurencyjności emitentów względem podmiotów nienotowanych) zwyczajnie nie działa.

Szczegółowa analiza wszystkich opóźnionych informacji poufnych zaraportowanych przez największe 140 spółek w latach 2024-25 wskazuje, że w ujęciu tematycznym zdecydowanie dominuje kwestia umów (66,4 proc.), a na drugim miejscu znalazła się realizacja projektów (11,5 proc.). Co ciekawe, w badanej grupie miał miejsce zaledwie jeden przypadek opóźnienia informacji finansowych. Prawdopodobnie w tym zakresie dojdzie do poważnej zmiany praktyki raportowania. Nałożenie wyników tej szczegółowej analizy na nowe regulacje pozwala określić, jak wyglądałyby powyższe dane przy zmienionych przepisach – ograniczyłoby to liczbę raportów zawierających opóźnioną informację poufną o 75,2 proc.

Kończąc ten krótki opis obszernej analizy chciałbym zwrócić uwagę na trzy kwestie. Po pierwsze, możemy się spodziewać ograniczenia liczby raportów, w tym zwłaszcza o kolejnych etapach negocjacji istotnych umów, co z jednej strony ułatwi emitentom zarabianie pieniędzy dla inwestorów, a z drugiej – pozwoli inwestorom skoncentrować się na analizie rzeczywiście ważnych raportów. Po drugie, nareszcie udrożniona zostanie możliwość opóźniania publikacji informacji poufnej, co powinno być bardzo ważnym wentylem bezpieczeństwa w przypadku zaistnienia okoliczności, dla których natychmiastowa publikacja informacji byłaby szkodliwa dla akcjonariuszy. Po trzecie natomiast należy podkreślić, że prawie połowa (ok. 46 proc.) emitentów przez ostatnią dekadę nie miała do czynienia z żadną „prawdziwą” informacją poufną, a jedynie z takimi, które podlegały natychmiastowej publikacji – w tej grupie spółek zmiana podejścia do publikacji raportów będzie się musiała wiązać z gruntownym przeglądem procedur ochrony informacji poufnej.

Szkoda, że rynek musiał czekać na te zmiany aż 10 lat, choć wskazywaliśmy na szkodliwość zmienianych właśnie przepisów już w momencie wdrażania MAR-u.