W marcu wartość nowych i renegocjowanych depozytów powyżej jednego do trzech miesięcy – czyli głównie trzymiesięcznych – wyniosła niemal 61,5 mld zł. Najważniejsze dla decydujących się na taką lokatę jest krótki okres, stałe oprocentowanie i – co jest znakiem czasów – możliwość łatwego przenoszenia pieniędzy między promocjami banków, ofertami dla nowych klientów lub dla „nowych środków”. Stąd popularność lokat promocyjnych z oprocentowaniem 5-7 proc. Tu jednak problemem jest powiązanie z kontem osobistym przy częstym wymogu aktywnego z niego korzystania, a także fakt, że są to często produkty dla nowych klientów banków.

Wybór lokat na 2-3 miesiące świadczy o tym, że klienci liczą na możliwość szybkiego reagowania na nowe promocje lub zmianę oprocentowania. To także efekt dużej konkurencji między bankami, które często oferują wysokie stawki tylko przez krótki czas i głównie dla nowych środków. Polacy rzadziej zakładają lokaty na okres 6-12 miesięcy. Bardzo mało osób wybiera depozyty powyżej roku, zapewne licząc się z obniżkami stóp NBP. Chociaż teraz może to nie być dobra strategia. Według danych GUS inflacja w kwietniu wyniosła 3,2 proc. – Presja cenowa może stopniowo pojawiać się w kolejnych kategoriach, od transportu i żywności po usługi. W naszej ocenie w kolejnych miesiącach inflacja może wzrosnąć powyżej 4 proc. – przewiduje Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu. Jak podkreśla, dla RPP oznacza to jednak brak przestrzeni do obniżek stóp procentowych w tym roku. – Jeśli ropa pozostanie droga, a wzrost kosztów zacznie mocniej przenikać do cen, w drugiej połowie roku coraz bardziej prawdopodobna stanie się dyskusja o podwyżkach stóp procentowych – przewiduje.

Polacy nadal wolą oszczędzać niż inwestować

Rząd chce zachęcić Polaków do inwestowania, likwidując podatek Belki na Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Problem w tym, że dla wielu osób największą barierą nie są dziś podatki, lecz – jak wskazuje najnowsze badanie firmy Tavex – brak potrzeby, wiedzy lub nadwyżek finansowych. W 2025 r. oszczędności zgromadziło 60 proc. Polaków, ale tylko 39 proc. zdecydowało się je zainwestować. Oznacza to, że duża część osób zatrzymuje się na etapie gromadzenia kapitału, nie podejmując kolejnego kroku, jakim jest jego pomnażanie.

Płatności jednym kliknięciem coraz popularniejsze wśród Polaków

Zakupy online stały się codziennością dla Polaków, a wraz z ich rosnącą popularnością, zmieniają się także oczekiwania wobec płatności. Jak pokazuje badanie zrealizowane na zlecenie Mastercard, aż 96 proc. osób w wieku 18–65 lat zapłaciło w internecie przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku. 
Coraz większe znaczenie mają rozwiązania płatnicze oparte na tokenizacji – korzysta z nich już niemal połowa użytkowników (49 proc.). Konsumenci oczekują dziś od zakupów online przede wszystkim prostoty i bezpieczeństwa. Najważniejszymi cechami płatności online są bezpieczeństwo (86 proc.), wygoda (85 proc.) oraz szybkość (84 proc.). Na te potrzeby odpowiadają rozwiązania typu one-click, które pozwalają finalizować zakupy za pomocą jednego kliknięcia, bez konieczności każdorazowego wpisywania danych karty. 
Płatności jednym kliknięciem (one-click) to szybka i bezpieczna metoda płatności online, która eliminuje potrzebę wpisywania danych karty lub logowania do banku przy każdych zakupach. Po jednorazowym zapisaniu karty lub konta, kolejne transakcje finalizuje się, klikając przycisk kupna, co znacząco przyspiesza proces i zwiększa konwersję w e-commerce.
 Najpopularniejsze rozwiązania to:
1. Click to Pay (Visa/Mastercard): pozwala płacić kartą zapisaną w profilu w różnych sklepach internetowych. 
2. BLIK OneClick: pozwala na zapamiętanie sklepu w aplikacji bankowej i płacenie bez kodu BLIK. 
3. OneClick w PayU/Przelewy24: oferowane przez operatorów płatności dla zalogowanych użytkowników. 
Badanie pokazuje, że płatności jednym kliknięciem mogą w najbliższych latach odegrać kluczową rolę w rozwoju e-commerce. Już 50 proc. Polaków uważa, że rozwiązania umożliwiające finalizację zakupów jednym kliknięciem – takie jak Click to Pay – to przyszłość płatności online. Rosnąca popularność płatności jednym kliknięciem pokazuje, że przyszłość e-commerce będzie oparta na rozwiązaniach łączących wygodę użytkownika z wysokim poziomem bezpieczeństwa. 
Pszu

Powody są przy tym bardzo konkretne. Najczęściej wskazywane to inne bieżące wydatki (23 proc.), brak potrzeby inwestowania (23 proc.) oraz niewystarczające oszczędności (19 proc.). To pokazuje, że bariera ma nie tylko charakter wiedzy, ale też percepcji i sytuacji finansowej. Największą aktywność inwestycyjną wykazują osoby w wieku 40-49 lat, co sugeruje, że decyzja o inwestowaniu pojawia się najczęściej dopiero wraz ze stabilizacją zawodową i finansową, gdy podstawowe potrzeby są już zabezpieczone.

Lokaty i konta oszczędnościowe pozostają najpopularniejsze

W rezultacie pomimo spadku oprocentowania lokaty nadal są jedną z najbardziej zaufanych form oszczędzania w Polsce. Ponad 40 proc. respondentów wskazuje je jako preferowany sposób przechowywania oszczędności.

Czytaj więcej

Bank Pekao rusza z programem lojalnościowym dla akcjonariuszy

Popularność krótkoterminowych depozytów pokazuje, że Polacy z jednej strony nadal cenią bezpieczeństwo banków, ale z drugiej nie chcą zamrażać pieniędzy w okresie niepewności gospodarczej i zmieniających się stóp procentowych. Można jednak zauważyć pewien paradoks: chcą chronić oszczędności przed inflacją, ale jednocześnie często wybierają produkty, które realnie nie pozwalają jej pokonać po odliczeniu podatku i wzrostu cen. Pokazuje to, że dla wielu osób ważniejsza od maksymalnego zysku jest stabilność i łatwy dostęp do pieniędzy. 

Przykładem są konta oszczędnościowe. To alternatywa dla coraz niżej oprocentowanych lokat terminowych. A ze względu na swoje właściwości traktowane są zarówno jako miejsce na „poduszkę finansową”, ale również miejsce czasowego przechowywania pieniędzy potrzebnych w perspektywie kilku miesięcy. W klasyfikacji NBP konta oszczędnościowe zaliczane są do depozytów bieżących. Banki traktują je również jako zabezpieczenie kredytów długoterminowych.

Czytaj więcej

Czy szybkiemu wzrostowi depozytów zaszkodzą kredyty i wydatki domowe?

Ciekawym trendem jest popularność tzw. „rotowania promocji”, czyli przenoszenia pieniędzy między bankami co kilka miesięcy, aby utrzymać wysokie oprocentowanie. Wynika to z faktu, że standardowe stawki na kontach oszczędnościowych są zwykle bardzo niskie, a atrakcyjne warunki dotyczą głównie nowych klientów lub nowych środków. I przenoszeniu środków nie przeszkadza fakt, że w niektórych bankach promocyjne stawki obejmują środki o relatywnie niewielkiej wartości.

Najwyższą stawkę – 7 proc. – oferuje obecnie BOŚ Bank. Ale Rachunek Cyfrowy Zysk umożliwia to tylko nowym klientom i to zaledwie do kwoty 15 tys. zł – i to do 11 czerwca. Tymczasem ING Banku Śląskim promocja „Bonus na start” dla Otwartego Konta Oszczędnościowego z oprocentowaniem 5,5 proc. dotyczy salda do 399 999,99 zł na trzy miesiące.

Każda płatność BNPL oznacza wpis w BIK

Płatności odroczone od kilku lat notują wzrost liczby użytkowników. Według raportu Autopay “Finanse Polek i Polaków 2025”, aż 15 proc. badanych korzysta z tej formy płatności. Jak informował nas Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej KNF, Komisja uważnie monitoruje ten rynek w Polsce i na chwilę obecną nie identyfikuje zagrożeń dla stabilności rynku finansowego lub bezpieczeństwa jego uczestników. 
Trzeba jednak pamiętać, że korzystanie z BNPL (Buy now, pay later) wiąże się z konsekwencjami, jeśli chodzi o scoring w BIK, czyli wskaźnik wiarygodności kredytowej. 
Z punktu widzenia BIK płatność odroczona to nowy kredyt konsumencki dopisany do historii kredytowej. 
- Status prawny opcji „kup teraz, zapłać później” w Polsce ustalono w 2023 r. Każdy zakup z odroczeniem płatności generuje w BIK wpis identyczny jak przy wnioskowaniu o pożyczkę. Pojedyncze zapytanie jest widoczne w bazie przez dwanaście miesięcy. Zatem płatność odroczona jest klasyfikowana jako kredyt konsumencki - mówi Kornelia Szmit, ekspertka finansowa ANG Odpowiedzialne Finanse, firmy pośrednictwa finansowego. 
Jak informuje, nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim, implementująca unijną dyrektywę CCD2, obejmie każdą formę odroczenia - w tym “zerooprocentowane” raty i drobne kwoty - pełnym pakietem obowiązków znanych z klasycznego kredytu konsumenckiego: badanie zdolności przed udostępnieniem finansowania, dokumentacja informacyjna przed zawarciem umowy, czternastodniowe prawo odstąpienia oraz nadzór KNF nad dostawcami usługi. W tym roku pojawia się także nowy model scoringowy BIK. 
Po fazie testów w bankach nastąpi stopniowe przejście na pełne wdrożenie w politykach decyzyjnych. Model opiera się na trzech filarach: terminowości bieżących spłat z windykacjami i egzekucjami włącznie, aktywności klienta na rynku finansowym, czyli kwocie zaciągniętej i wykorzystaniu limitów oraz doświadczeniu kredytowym mierzonym długością historii w bazie. 
– Drugi komponent zmian to wprowadzenie do oceny BIK danych z sektora pożyczkowego, łącznie z transakcjami BNPL zakończonymi finansowaniem. Dla osoby spłacającej terminowo to szansa na budowanie pozytywnej historii w nowym segmencie, dla osoby z setkami mikrotransakcji to dodatkowy strumień danych do analizy. Trzeba pamiętać, że każdy bank prowadzi własną politykę ryzyka i scoring nie jest jego końcową instancją - dodaje ekspertka ANG.