Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy branża gier odzyska zaufanie inwestorów.
  • Które studia mają potencjał do wzrostu na giełdzie.
  • Co w środę zapowiedział CD Projekt.
  • Czy są wieści w sprawie Wiedźmina 4.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy WIG zyskał jedną trzecią, a WIG.GAMES5 zaledwie kilka procent. Jeszcze gorzej wypadają gry na tle rynku w krótszej perspektywie. W ciągu ostatniego miesiąca indeks branżowy mocno tracił na wartości, podczas gdy WIG zyskał 6 proc. W środę ta różnica jeszcze się pogłębiła po tym, jak inwestorzy zaczęli wyprzedawać akcje CD Projektu.

Foto: Parkiet

Co planuje CD Projekt

Notowania CD Projektu rozpoczęły środową sesję od wzrostów. Ale przed południem kurs zaczął spadać, a w kolejnych godzinach przecena się pogłębiła. Około godz. 14 akcje były wyceniane na 242 zł po spadku o prawie 5 proc. Widać było dużą aktywność inwestorów. Wartość obrotów tylko w pierwszej połowie sesji przekroczyła 200 mln zł i była najwyższa na rynku.

Wyprzedaż rozpoczęła się po tym, jak spółka zapowiedziała nowy dodatek do trzeciej części „Wiedźmina”. Zostanie wydany w 2027 r. Otrzymał tytuł „Pieśni przeszłości”. Zadebiutuje na PlayStation 5, Xbox Series X i S oraz urządzeniach PC.

CD Projekt podkreśla, że „Pieśni Przeszłości” pozwolą graczom ponownie wcielić się w postać wiedźmina Geralta z Rivii. Więcej informacji studio ujawni latem 2026 r.

Foto: Parkiet

„Wiedźmin 3: Dziki Gon” to flagowa gra CD Projektu, sprzedała się w ponad 60 milionach egzemplarzy i pozwolił polskiemu studiu wejść do światowej elity producentów gier. Zapowiedź nowego dodatku co do zasady jest dobrą informacją. Dlaczego zatem notowania CD Projektu zareagowały wyraźnym spadkiem? Nie jest wykluczone, że inwestorzy zaczęli się obawiać o termin wypuszczenia kolejnej dużej gry, czyli czwartej części „Wiedźmina”. Data premiery nie jest znana. Wiadomo tylko, że gra nie trafi na rynek w 2026 r. Pytanie, czy prace nad nowym dodatkiem oznaczają, że nie ma szans na premierę czwartej części „Wiedźmina” w 2027 r.? Zadaliśmy to pytanie spółce.

– Nie komentujemy dat premier naszych przyszłych projektów. Datę premiery „Wiedźmina 4” ogłosimy, gdy będziemy gotowi – odpowiedziała.

Zapytaliśmy również analityków o to, kiedy przewidują premierę. Konsensus to niezmiennie 2027 r.

Czas pokaże czy jakieś nowe informacje pojawią się na konferencji po wynikach za I kwartał, którą zaplanowano na czwartek (28 maja) po sesji.

Zeszły rok CD Projekt miał udany. Przychody wzrosły do 866,9 mln zł z 798,4 mln zł, a EBITDA wyniosła 539,3 mln zł. Głównym motorem przychodów pozostawała wysoka sprzedaż gry „Cyberpunk 2077” wraz z dodatkiem „Widmo Wolności” i sprzedaż „Wiedźmina 3”.

Czytaj więcej

Pozorny tłum wśród producentów gier. A rumaków jest teraz tylko sześć

Jak odwrócić złą passę

CD Projekt jest zdecydowanym liderem w branży gier. Stanowi większość indeksu WIG-gry i wchodzi w skład WIG20. Ale warto mieć na uwadze, że na warszawskiej giełdzie notowanych jest niemal sto firm zajmujących się grami. W tym ponad 20 na rynku głównym, a pozostałe na NewConnect.

Co musiałby się stać, żeby nastawienie do sektora się poprawiło? Czy impulsem i punktem zwrotnym może być jedna udana premiera?

– Nie sądzę, aby sektor gier potrzebował jednej czy dwóch ogromnych, spektakularnych premier, by wróciło pozytywne nastawienie inwestorów. Problemem nie jest brak popytu, lecz utrata zaufania do przewidywalności wyników i kosztów produkcji – uważa Paweł Brągoszewski, wiceprezes Play2chill. Dodaje, że kluczowe będą trzy rzeczy: powrót przewidywalności produkcji, lepsza kontrola kosztów oraz gry, które budują długoterminowe społeczności i stabilne długoterminowe przychody zamiast krótkiego tzw. hype’u.

– Najgorzej, jeśli jest to hype tylko przedpremierowy. Jeśli rynek zobaczy wiele sukcesów z rzędu – zarówno globalnych, jak i lokalnych – kapitał i zainteresowanie inwestorów zaczną wracać – uważa Brągoszewski. Wtóruje mu Paweł Waszak, prezes Dark Point Games.

– Jedna bardzo dobra premiera nie wystarczy, żeby zmienić nastawienie inwestorów. Potrzebna jest seria dobrych premier przez dłuższy czas. Takich, które dobrze się sprzedają, nie mają dużych problemów po premierze i pokazują, że firmy potrafią regularnie robić dobre gry – mówi prezes Dark Point Games.

Foto: Parkiet

Rzut oka na studia

Analitycy na perspektywy branży gier patrzą z umiarkowanym optymizmem. Rynek gier rośnie, ale z drugiej strony rośnie też konkurencja i coraz trudniej jest się przebić.

Czytaj więcej

CD Projekt zafałszował wybicie

Sprawdziliśmy, jak wyglądają rekomendacje dla akcji producentów gier notowanych na GPW. Udało nam się znaleźć raporty dla siedmiu spółek, implikujące niedowartościowanie ich akcji. Są to: 11 bit studios, Artifex Mundi, Bloober Team, CD Projekt, Creepy Jar, Huuuge i Playway.

W przypadku CD Projektu średnia cena docelowa implikuje 18-proc. przestrzeń do zwyżki. Gdyby kurs tyle urósł, sięgnąłby 280 zł.

Z kolei dla 11 bit studios średnia przestrzeń jest niższa, rzędu kilku procent. Zdecydowanie więcej, bo aż o ponad 20 proc., różni się aktualny kurs rynkowy względem ceny docelowej w przypadku PlayWaya. Jeszcze wyższe niedowartościowanie, rzędu 30 proc., implikują wyceny dla Artifeksu. Na tle branży ta spółka w ostatnich miesiącach radzi sobie na giełdzie bardzo dobrze. Od początku 2026 r. kurs porusza się w mocnym trendzie wzrostowym. Rok zaczynał z wyceną akcji poniżej 13 zł, a teraz kosztują ponad 21 zł. Imponującą zwyżkę mają za sobą również walory Creepy Jaru. W styczniu kurs poszybował na wieść o udanej premierze „StarRupture”. To drugie, autorskie IP warszawskiego studia. Mimo styczniowych wzrostów zdaniem analityków kurs ma nadal duży (średnio ponad 40-proc.) potencjał.

Foto: Parkiet

Analitycy wierzą też we wspomnianego już Bloobera i Huuuge. Obie spółki właśnie opublikowały wyniki. Akcje Bloobera w środę mocno taniały.

– Brak dużej premiery wpłynął na wynik I kwartału. Nie jest to jednak niczym niespodziewanym. Związane to było głównie z wysoką amortyzacją gry „Cronos: The New Dawn” – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloobera. Zapowiada, że już na początku czerwca studio zaprezentuje się na jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych na świecie w Los Angeles. – Przed nami bardzo gorący okres, jeśli chodzi o zapowiedzi. Myślę, że dostarczymy rynkowi porządną dawkę pozytywnych emocji – mówi Babieno.

Natomiast Huuuge w środę notował ponad 5-proc. zwyżkę. Wyniki były lepsze od oczekiwań rynku. – Przychody ustabilizowały się rok do roku, a rentowność dalej się poprawiała. Marża skorygowanej EBITDA osiągnęła rekordowy poziom 43 proc. – wskazuje Wojciech Wronowski, szef Huuuge.